Tramwaj na południe w Katowicach o krok bliżej, ale z wieloma znakami zapytania. Miasto musi czekać na dwie wiążące decyzje. Musi także spodziewać się sprzeciwu, ponieważ mieszkańcy mają spore obawy dotyczące nie tyle inwestycji za 350 mln złotych, co motywacji urzędników.
Duży krok w kierunku budowy zapowiadanego od wielu lat tramwaju na południe. Miasto złożyło wniosek o ZRID, czyli zezwolenie na realizację inwestycji drogowej. To pozwoli na pozyskanie terenów pod budowę na działkach nienależących do miasta. W ten sposób będzie możliwość powstania nowego połączenia tramwajowego pomiędzy Brynowem a Kostuchną.
W ostatnich tygodniach sporo działo się w sprawie tramwaju na południe. Wniosek ZRID został złożony 28 lutego. Niespełna miesiąc później, 20 marca, miasto poinformowało właścicieli oraz użytkowników wieczystych nieruchomości, przez które przebiegać będzie linia, o tym, że wszczęto postepowanie administracyjne. Tydzień później miasto wystąpiło do Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska w Katowicach, która ma ponownie przeprowadzić ocenę oddziaływania na środowisko.
Dwie ostatnie decyzje
To może zaskakiwać, ponieważ taka procedura była już prowadzona przez RDOŚ, a później Generalną Dyrekcję Ochrony Środowiska i zakończyła się w sądzie. Po czterech latach batalii zapadł korzystny dla miasta wyrok, ponieważ Wojewódzki Sąd Administracyjny odrzucił skargę organizacji ekologicznych. Tym samym decyzja o środowiskowych uwarunkowaniach inwestycji stała się ostateczna i prawomocna. Jednak na tym nie kończą się perypetie tramwaju na południe. Trzeba ponowić procedurę. - To wynika z warunków, jakie są zawarte w decyzji o środowiskowych uwarunkowaniach. Była tam zawarta konieczność przeprowadzenia kolejnej oceny oddziaływania na środowisko - mówi Ignacy Hołowiński, naczelnik wydziału architektury i budownictwa w UM Katowice.
Dalsze losy tramwaju są zależne od tych dwóch decyzji - zezwolenia na realizację inwestycji drogowej i kolejnej decyzji środowiskowej. To może być dla miasta spory problem, ponieważ można już założyć, że po wydaniu decyzji wpłyną jakieś skargi, co wydłuży całą procedurę. Mimo wszystko, urzędnicy liczą na to, że decyzja o ZRID zapadnie do połowy lipca. Jednak pewności nie ma. - Wniosek wraz ze wszystkimi załącznikami, czyli projektem zagospodarowania terenu i z raportem o oddziaływaniu przedsięwzięcia na środowisko jest w trakcie uzgadniania przez RDOŚ - wyjaśnia Hołowiński. Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska na te uzgodnienia ma ustawowy termin 45 dni. To oznaczałoby, że decyzję środowiskową miasto dostałoby najwcześniej w połowie maja. Jednak urzędnicy spodziewają się, że potrwa to dłużej. - Nie można wykluczyć, że jakieś kwestie będą na przykład wymagały w ocenie RDOŚ wyjaśnienia. To też może mieć wpływ na termin wydania decyzji - mówi naczelnik wydziału architektury i budownictwa.
Inwestycja za 350 mln złotych
Mimo wszystko, przygotowania do ogłoszenia przetargu trwają od dłuższego czasu. Już w połowie 2024 roku złożone zostały dwa wnioski o wsparcie inwestycji unijnymi środkami.
Miasto zawnioskowało o 52 mln zł na budowę centrum przesiadkowego „Kostuchna”, które ma kosztować łącznie 75 mln zł. Ta kwota ma pozwolić na utworzenie węzła przesiadkowego wraz z wydzielonym parkingiem terenowym wyposażonym w system parkingowym, z przystankami autobusowo-tramwajowymi, układem dróg wewnętrznych, parkingiem dla rowerów i zagospodarowaniem terenu oraz miejscami odstawczymi dla autobusów i obiektami kubaturowymi.
Z kolei Tramwaje Śląskie starają się o 235 mln zł. Jednak budowa nowej linii tramwajowej ma kosztować bliżej 277 mln złotych. W zakres inwestycji wchodzi budowa wydzielonego dwutorowego torowiska wraz odwodnieniem, budowa sieci trakcyjnej, budowa podstacji trakcyjnej wraz z układem zasilania, budowa peronów przystankowych, budowa drogi rowerowej wzdłuż trasy tramwajowej oraz przebudowa kolizji z obcą infrastrukturą.
Razem daje to dokładnie 352 miliony złotych. Tyle szacunkowo kosztowałaby budowa.
Pieniędzy nadal nie ma
Kolejnym problemem jest przeciągające się rozstrzygnięcie konkursu na dofinansowanie. Nie wiadomo jeszcze, czy te pieniądze miasto i spółka tramwajowa dostaną. Mimo to, obie strony nadal utrzymują, że ogłoszenie przetargu na budowę planowane jest na IV kwartał tego roku. Czasu pozostało niewiele.
- Kiedy będziemy mieli informacje o dofinansowaniu? - pytał w trakcie posiedzenia komisji transportu radny Borys Pronobis. Odpowiedź była krótka: - Nie wiem. Mamy nadzieję, że to będzie ten rok - mówiła Małgorzata Mondraszek, naczelnik wydziału funduszy europejskich w UM Katowice.
Niewykluczone, że przetargi zostaną ogłoszone bez gwarancji unijnego dofinansowania. - Można ogłosić postępowanie, nie mając jeszcze informacji o dofinansowaniu z zastrzeżeniem, że umowa z wykonawcą zostanie podpisana, gdy będzie dofinansowanie przyznane - wyjaśnia Mondraszek. Tramwaje Śląskie stoją na podobnym stanowisku. - W IV kwartale chcielibyśmy jak najszybciej ogłosić to postępowanie po to, żeby zobaczyć jak wygląda rynek - zapowiada Roman Michalski, dyrektor ds. inwestycji w Tramwajach Śląskich.
Projekt jest, ale nikt go nie widział
Jak słusznie zauważyła jedna z mieszkanek Ochojca, miasto już powinno pochwalić się efektami projektowania, które trwało przecież prawie 9 lat, ponieważ umowa pomiędzy Katowicami i Tramwajami Śląskimi a spółką Sweco Polska została zawarta w grudniu 2016 roku. - Dlaczego radni nie mogli zapoznać się z tym projektem? Przypuszczam, że coś na pewno jest, a radni nie mogli tego zobaczyć - mówi Agnieszka Ochojska. Zadała też kilka pytań dotyczących tramwaju na południe, ale większość pozostała bez odpowiedzi. Miasto zadeklarowało jednak, że przekaże materiały radnym.
Jak informuje urząd, trwają jeszcze prace nad projektami techniczno-wykonawczymi, które mają się zakończyć do 30 czerwca. Jednak to nadal nie wyjaśnia, dlaczego mimo złożenia wniosku o ZRID i przesłania informacji do właścicieli nieruchomości położonych na wytyczonej trasie tramwaju na południe, miasto nie udostępniło tak długo przygotowywanego projektu. Nawet jeśli ostatnie prace nad nim jeszcze trwają.
Czy powstanie droga i dla kogo?
Na przestrzeni lat wizja inwestycji się zmieniła. Oprócz około 5-kilometrowej linii tramwajowej oraz drogi rowerowej wzdłuż niej miasto postanowiło wybudować także drogę dla samochodów. Dopytywał o nią radny Adam Lejman-Gąska: - Czy już jesteśmy w stanie określić mniej więcej termin etapu, w którym będzie realizowane połączenie drogowe wzdłuż tej linii tramwajowej?
Jak mówi Agnieszka Dutkiewicz, dyrektor ds. budowy infrastruktury technicznej w spółce Katowickie Inwestycje, ze względu na planowane inwestycje w tym obszarze „najrozsądniejszym wariantem jest realizacja tego równocześnie”, czyli droga miałaby powstawać wtedy, kiedy tramwaj. Miałaby to być alternatywna droga dla ul. Jankego - Dlatego też ta realizacja i ten przetarg musi obejmować ten etap, który był od początku nazywany tym etapem pierwszym, ale również budowę układu drogowego - mówi Dutkiewicz. Jest jednak duży problem. Miasto nie dostanie unijnych pieniędzy na budowę drogi, ponieważ nie ma konkursu, w którym byłaby możliwość dofinansowania na infrastrukturę drogową. Jednak wyglada na to, że miastu bardzo zależy na budowie drogi. - Pracujemy nad określeniem dokładnej wartości tych robót drogowych i zabezpieczeniu środków finansowych na ten cel - deklaruje dyrektor z Katowickich Inwestycji.
Jak powiedziała Dutkiewicz, w tym rejonie ma się sporo dziać inwestycyjnie. Jednak wymieniona przez nią przebudowa ul. Jankego, która ma polegać na budowie dwupoziomowego skrzyżowania z linią kolejową nr 142, to nie jedyne duże przedsięwzięcie planowane w tym rejonie. Bardzo możliwe, że to nie plany PKP Polskich Linii Kolejowych wpłynęły na decyzję miasta o budowie drogi wzdłuż linii tramwajowej.

Niewykluczone, że chodzi o plany deweloperów. Na tyłach przystanku kolejowego Katowice Ochojec, w rejonie ulic Leśnej, Jagodowej i Jankego znajduje się duży teren, na którym może powstać nawet 1000 mieszkań. Swoje interesy ma tu spółka powiązana z Bogdanem Pietrzakiem, ale to prawdopodobnie Cavatina chce zabudować nieruchomości w sąsiedztwie jednorodzinnych domków. Mieszkańcy obawiają się, że miasto robi wszystko, aby ułatwić dużemu deweloperowi budowę osiedla. Jednym z tych ułatwień ma być właśnie realizacja drogi, ponieważ w związku z planowanym przebiegiem linii tramwajowej inwestor miałby problem ze skomunikowaniem nowej inwestycji mieszkaniowej. Do tematu planów dewelopera jeszcze powrócimy.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Wolałbym, żeby ten tramwaj biegł dalej wzdłuż Kościuszki. Albo jeszcze zupełnie inaczej: Mikołowska, a potem Ligocka. Ale niech już będzie, niech w końcu zbudują cokolwiek, choćby tramwaj przez las.
To jest jakaś kpina, już ponad 30 lat jest mowa o tramwaju na osiedle Odrodzenia ewentualnie gdzies do Piotrowic, nie wspominając o Ligocie. Krupa obiecywał koniec tej groteski w 2019. Mamy już 2025, a oni są dosłownie w lesie z leśnymi opiniami.
Ale... przecież w Kostuchnie jest przystanek kolejowy. Czy naprawdę nie lepiej byłoby inwestować w kolej miejską/metropolitalną zamiast wydawać ciężkie miliony na nowe torowiska, przy okazji rujnując przyrodę? Tory już są, wystarczy na nich przywrócić ruch...
Myśląc w ten sposób możnaby powiedzieć, po co centrum przesiadkowe na Brynowie skoro jest przystanek kolejowy na Ligocie. Gdzie Berszacht, gdzie Manhatan.
Spokojnie - jeszcze ze 3-4 kadencje świty Uszoka i Krupy na tym temacie się pociągnie - nic oczywiście nie budując. Jeżeli urzędnik nie chce pokazać projektu to za to jest paragraf. Ja wytłumaczę w czym rzecz. Otóż droga dla samochodów oczywiście powstanie, las się wytnie na szerokość kilkunatsu metrów. Finansowanie dla inwestycji drogowej miasto znajdzie - choćby miało zwiększyć zadłużenie/ kredyt. A o tramwaju dalej będą pieśni pisać: 'wicie rozumicie pinendzi ni ma" :P "Źła łunja nie dała" :P Wspomnicie moje słowa za 10 lat w 2035 roku. Aha - otwarcie drogi będzie dokładnie w tym samym miesiącu kiedy inwestor prywatny ukończy pierwszy etap pobliskiego osiedla
Oczywiście, że tak będzie. I dlatego powinno być tak, że to inwestorzy stawiający nowe osiedla w tamtej okolicy powinni sfinansować również budowę tej drogi. Taki powinien być warunek wydania przez miasto zgody na zabudowę terenu. Ale oczywiście w Katowicach to deweloperzy stawiają warunki a nie miasto bo mają UM w kieszeni.
Przecież oni robią to tak, żeby tego nie zrobić. Ile to już lat bezproduktywnego mielenia w każdej kampanii o "tramwaju na południe"?
nie tylko brak pieniedzy na tramwaj ale i nowa silesia stoi ....niezabudowana przestrzen po puro ,nowa silesia na chorzowskiej inwestycje po rank progresie ,rozbudowa steslickiego .....pusta dzialka na mikolowskiej mial tam powstac wysoki budynek z kilkoma kondygnacjami podziemnymi na parkingi samochodowe ,skwerki gdzie okiem siegnac lista jest juz dluga ! zas funkcjonariusze tajemniczej gazetki internetowej bez stalej siedziby mydla ludzia oczy...!
Dlaczego te inwestycje zostały niezrealizowane?
Komu zależy na wycince lasów w Ochojcu to jest podstawowe pytanie? Czemu UM Katowice lansuje wariant budowy który jest ekonomiczne nie uzasadniony? https://www.transport-publiczny.pl/wiadomosci/katowice-jakub-halor-wybrany-wariant-tramwaju-bezzasadny-50560.html
A prezydent nie jest powiązany z deweloperami?
Czy w katowiach tak długo musi być załatwienie spaw w sprawie budowy nowego odcinka trawajowego ekolodzy,zieloni ile dostajecie za utrudnienia tej inwestycji ?mieszkaniec karowic
Trasa tramwaju, którego celem byłoby skomunikowanie aktualnych mieszkańców dzielnic z centrum powinna mieć zupełnie inny przebieg. Jest zatem oczywiste, że w inwestycji chodzi o przygotowanie terenów pod przyszłe inwestycje. I w sumie nie ma w tym niczego złego. Zły jest natomiast sposób informowania o planach, a tragiczne są wstępne przygotowania do inwestycji. Zaufania nie budzi też postawa obecnych mieszkańców części Ochojca próbujących zablokować nowe inwestycje mieszkaniowe w swoim sąsiedztwie. Podnoszą sprawę braku dróg dojazdowych, a gdy te mają powstać to przebierają się w szaty ekologów i dowodzą, że budowa nowej drogi to szkodą dla środowiska naturalnego.
Problemem, jak w innych miastach są developerzy. Wspierają polityków oczekując i słusznie, na wdzięczność. Tramwaj ma sens do szpitala, dalej będzie jedynie generował straty (tramwaje slaskie nie odpowiadają na pytanie o koszty utrzymania takiej linii). Cały układ drogowy ma za zadanie odciąć od kompleksu leśnego fragmenty lasu . na tych skrawkach lasom państwowym nie będzie się opłacało prowadzić gospodarki leśnej i zostaną one przeznaczone na inne cele czyt. budowlane. Studium transportowe dla miasta Katowice wskazywało na wyludnianie się miasta, na konieczność poprawy skrzyżowania na Brynowie pod Obi. Ktos jednak uznał że kluczowym jest budowa dwóch ulic -szybowcowej i jesiotra.... Jest to przykładem ,że troska miasta o mieszkańców jest iluzoryczna. "Katowice zielone miasto jak Zielona Góra" (M Krupa). Piszę to bez nadziei , licząc ,że nie mam racji , choć inwestycja przy Leclercu uświadamia mi to, że jednak mam . Zaraz bloki zobaczymy przy Jagodowej, Ziołowej itd , gdzie fragmenty lasu oddzielające pas zabudowy od drogi zostaną podzielone na działeczki . Obudzą nas spychacze, ale to już będzie za późno. Czy ktoś (przy okazji) może mi wyjaśnić brak parkingu przy nowej stacji kolejowej przy Leklercu na Jankego?
Wolałbym, żeby ten tramwaj biegł dalej wzdłuż Kościuszki. Albo jeszcze zupełnie inaczej: Mikołowska, a potem Ligocka. Ale niech już będzie, niech w końcu zbudują cokolwiek, choćby tramwaj przez las.
To jest jakaś kpina, już ponad 30 lat jest mowa o tramwaju na osiedle Odrodzenia ewentualnie gdzies do Piotrowic, nie wspominając o Ligocie. Krupa obiecywał koniec tej groteski w 2019. Mamy już 2025, a oni są dosłownie w lesie z leśnymi opiniami.
Ale... przecież w Kostuchnie jest przystanek kolejowy. Czy naprawdę nie lepiej byłoby inwestować w kolej miejską/metropolitalną zamiast wydawać ciężkie miliony na nowe torowiska, przy okazji rujnując przyrodę? Tory już są, wystarczy na nich przywrócić ruch...