Nocny pożar w Mysłowicach widziało wiele osób. Okazało się, że dym pochodził z parkingu, na którym odstawione były ciężarówki. Cztery pojazdy spłonęły.
Trudna akcja gaśnicza w Mysłowicach. W nocy z wtorku na środę strażacy walczyli z pożarem, który wybuchł przy ul. Robotniczej. Pierwsze zgłoszenia odebrali o godz. 22.00. Mieszkańcy widzieli gęsty dym nad miastem, ale nie wiedzieli co się dzieje. Dlatego zgłaszający podawali różne lokalizacje, niektórzy myśleli, że płonie hala.
Ostatecznie po dojeździe na miejsce strażacy potwierdzili pożar zaparkowanych obok siebie ciężarówek. Ogniem objęte były cztery pojazdy, ale przy nich znajdowały się kolejne. Dlatego działania skupiały się na obronie następnych ciężarówek przed płomieniami. Same naczepy były puste, nie znajdował się w nich ładunek.
Jak mówi mł. bryg. Wojciech Chojnowski, oficer prasowy KMP w Mysłowicach, w trakcie interwencji można było usłyszeć wybuchy, ale ich źródłem były palące się opony. Akcję strażaków utrudniały rozszczelnione zbiorniki paliwowe, które strażacy musieli pokryć pianą gaśniczą i zabezpieczyć przed wybuchem.
W pożarze nikt nie ucierpiał, ale doszło do dużych strat materialnych. W interwencji zakończonej około 1.00 w nocy brało udział 6 zastępów straży pożarnej. Jest jeszcze zbyt wcześnie, żeby wskazać przyczyny wybuchu pożaru. Będzie je ustalać policja z pomocą biegłego z zakresu pożarnictwa.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze