Reklama

"Zostałem wyrzucony ze schroniska". Turyście z Katowic odmówiono noclegu z powodu wesela

Turyście z Katowic odmówiono noclegu w schronisku. Obiekt na Hali Rysianka był wtedy wynajęty na wesele i poprawiny. Przeprosiny to jedyne, czego doczekał się po tym, jak musiał nadrabiać 16 kilometrów, żeby dojść do najbliższej miejscowości.

Przeszedł 430 kilometrów górami od Wołosatego w Bieszczadach aż po Ustroń w Beskidzie Śląskim. Całą wyprawę  szlakiem oznakowanym kolorem czerwonym, czyli Głównym Szlakiem Beskidzkim, wspomina jako bardzo udaną. Jednak najmniej przyjemna sytuacja spotkała go już na końcowym odcinku w Beskidzie Żywieckim. W schronisku na Rysiance odmówiono mu noclegu. - Padał śnieg i w momencie, gdy "sympatyczna" pani mówiła, że mam się wynosić, to popatrzyłem w okno i zapytałem "w tą śnieżycę?". Ona odpowiedziała "tak, w tą śnieżycę" - relacjonuje Marcin Kałużny, turysta z Katowic. Wraz z nim od drzwi schroniska PTTK odbiły się również dwie inne osoby. Było to 23 października, o godz. 17.30. W pobliskich dwóch schroniskach, na Słowiance i Lipowskiej, nie było wolnych miejsc. Na Boraczej nie próbował, bo musiałby iść 2 godziny innym szlakiem, a więc zboczyć z Głównego Szlaku Beskidzkiego. Dlatego gdy w schronisku noclegu nie znalazł, postanowił pójść do Węgierskiej Górki. To oznaczało dołożenie do pokonanych już tego dnia 30 kilometrów kolejnych 16, czyli ok. 4 godziny marszu. W tym częściowo po zmroku.

https://youtu.be/_OncLGcD0nI

- Rysianka nie powinna była odmówić mi noclegu, ponieważ ja jestem zaszczepiony - mówi dzisiaj turysta z Katowic. Wtedy o tym nie wiedział. Dlatego uwierzył osobie z obsługi, która twierdziła, że obostrzenia umożliwiają jedynie 50-procentowe obłożenie obiektu. Choć przepisy mówią co innego, bo ten limit wynosi 75%. Poza tym nie dotyczy osób w pełni zaszczepionych przeciw Covid-19. O tym, że turyście noclegu należy udzielić nawet w przypadku zajętych wszystkich miejsc mówi jeden z punktów Regulaminu Schronisk PTTK: "Turyście, który nie ma możliwości bezpiecznego dotarcia do innego schroniska, stacji kolejowej, miejscowości a także ze względu na zjawiska atmosferyczne, itp. schronisko obowiązane jest udzielić schronienia i jednego noclegu – nawet jeżeli wszystkie miejsca noclegowe są zajęte".

Reklama

Z tym, że obiekt nie miał prawa odmówić przyjęcia turysty zgadza się też prezes spółki, która zarządza prawie wszystkimi schroniskami górskimi PTTK. Jak mówi, nie powinno dojść do takiej sytuacji. - Każdy niezadowolony klient to jest nasza porażka - mówi Jerzy Kalarus, prezes spółki PTTK Karpaty. - Złamany został kultywowany przez PTTK zwyczaj nie pozostawienia turysty bez życzliwej pomocy, a stało się to w sytuacji, gdzie w bliskiej od siebie odległości zlokalizowane są nasze dwa schroniska. Tym bardziej jest to dla nas niezrozumiałe, bo obiekty te prowadzone są przez długoletnich ich gospodarzy, jak do tej pory dobrze wywiązujących się ze swoich obowiązków - pisze w odpowiedzi na skargę Kalarus. Za całą sytuację przeprosił turystę i zapewnił, że będzie ona omawiana podczas spotkań z gospodarzami schronisk. Zwrócił już uwagę małżeństwu, które prowadzi obiekt na Rysiance. Dalszych konsekwencji dla dzierżawców nie będzie, bo jedyna możliwość to rozwiązanie umowy na prowadzenie obiektu w trybie nagłym bez wypowiedzenia. Jak przyznaje prezes PTTK Kapraty Sp. z o. o. to pierwsza taka skarga w sprawie tego obiektu.

Reklama

Schronisko w odpowiedzi na skargę turysty odpisało, że wbrew jego relacji, obiekt dysponował wolnym miejscem noclegowym dla niego. Dzierżawca przyznał, że w obiekcie odbywały się w ten weekend wesele i poprawiny. Jednak turysty za całą sytuację nie przeprosił.

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Alicja - niezalogowany 2021-12-01 17:49:07

    Nie jeden raz nocowałam w Schronisku na Rysiance i jednym z jego atutów są właśnie jego gospodarze. Zawsze odnosiłam wrażenie, że lubią ludzi, że potrafią tam stworzyć niesamowicie serdeczną atmosferę i, że każdy przychodząc tam czuje się miło przyjętym gościem. Przeczytałam teraz kilka artykułów dotyczących tego zdarzenia i widziałam też w jaki sposób ten Pan odpowiadał w komentarzach jeśli tylko ktoś nie stawał po jego stronie. Złościł sie, obrażał i miotał jak małe zdenerwowane dziecko. Dla mnie to daje jasny obraz sytuacji i w 100 % stoję za opiekunami schroniska. Mam nadzieję, że ta sytuacja nie zrazi ich i, że będą dalej robili swoje!

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Jerzy Dudziak - niezalogowany 2021-11-12 08:25:29

    Schronisko to jeden budynek, a są jeszcze dwa budynki z pokojami obok - nawet ludzie co mieli tam wcześniej zarezerwowany nocleg pisali, że impreza jakaś była w bacowce i same schronisko było wymiaru puste i było tam cicho. Na facebooku już część ludzi to opisała. Ja w tym dniu byłem tam bez noclegu i moja reakcja i zainteresowanie się tematem wynika z chęci dotarcia do prawdy, wydaje mi się, że temat jest bardzo rozdmuchany. Każdy poważny kto chodzi po górach zawsze dzowni wcześniej jak jest z noclegiem i bada sytuację, obok schroniska Rysi anka jest 10 min drogi Hala Lipowska schronisko i około 1.5h drogi kolejne schronisko, ogromne schronisko Hala Miziowa.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Ariana - niezalogowany 2021-11-12 08:23:18

    Nie przyszło by mi do głowy liczyć na nocleg w jakimkolwiek schronisku w sobotę po 17 tej. Chyba należało najpierw zadzwonić i spytać. Po górach chodzą na ogół życzliwi , spokojni ludzie i takie też było spotkanie przy ognisku ludzi gór. Mieli też zarezerwowane wcześniej noclegi, jak przystało na dobrze zorganizowana imprezę grupowa.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo katowice24.info




Reklama
Najnowsze wiadomości