Przyjeżdżał regularnie w to samo miejsce na granicy Katowic i Mysłowic, aż w końcu został ukarany przez strażników. Funkcjonariusze katowickiej straży miejskiej otrzymali kilka zgłoszeń dotyczących białej furgonetki, której kierowca wyrzuca poremontowe śmieci na działce w Szopienicach. Ten sam samochód miał przyjeżdżać wielokrotnie w rejon ul. Stawiska. Po częstych wizytach powstało tam dzikie wysypisko. Sprawcę, wraz z jego wspólnikami, nagrała kamera-pułapka. Strażnicy przez dwa miesiące obserwowali podejrzany samochód. Jego kierowca zaklejał taśmą tablice rejestracyjne, żeby trudniej było go namierzyć. Ostatecznie udało się to pod koniec maja. Auto miało takie same wgniecenia na tylnych drzwiach jak furgonetka zarejestrowana przez ukrytą kamerę zainstalowaną w miejscu wysypiska. Kierującym okazał się mężczyzna również przypominający osobę z nagrań. Podczas interwencji kierowca nie chciał przyznać się do winy, mimo że jego samochód był wypełniony odpadami budowlanymi. 51-latek twierdził, że przewozi je do punktu odbioru odpadów.
https://youtu.be/a1nMd4rgPC4Dzięki zebranemu materiałowi w postaci zdjęć i nagrania nie było już wątpliwości, że strażnicy rozmawiali ze sprawcą. Mężczyzna przyjechał do komendy na ul. Żelaznej, żeby obejrzeć przygotowany film. Po chwili przyznał się do wyrzucania śmieci. Został ukarany dwoma mandatami w wysokości 500 zł. Sprawca na własny koszt będzie musiał posprzątać zaśmiecony teren. Strażnicy pracują nad ustaleniem tożsamości pozostałych osób widocznych na nagraniu.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze