Po pożarze hali w Siemianowicach Śląskich na miejscu nadal pracują strażacy. Muszą dogaszać pojawiający się co jakiś czas ogień. Działania mogą jeszcze potrwać długo.
Po pożarze hali w Siemianowicach Śląskich, który wybuchł wczoraj po południu strażacy nadal pracują na miejscu. Interwencja przy ul. Chemicznej trwa już od kilkunastu godzin, ale teraz strażacy muszą już tylko kontrolować sytuację na pogorzelisku. Jak informuje oficer prasowy KM PSP w Siemianowicach Śląskich kpt. Sebastian Karpiński, dogaszane są punktowe zarzewia ognia, które nadal się pojawiają.
- Czynności gaśniczne polegają na przegrzebywaniu tego materiału palnego, który nie został w całości spalony wewnątrz pogorzeliska. Poza tym dozorujemy te miejsca i przelewamy je. Ze względu na charakter zniszczeń jest to dość utrudnione i dlatego potrwa długo - mówi kpt. Karpiński.
Pożar w hali produkcyjnej, gdzie przetwarzane były tworzywa sztuczne został zlokalizowany po kilku godzinach akcji gaśniczej, kilka minut po 20.00. W początkowej fazie pożar obejmował powierzchnię 300 m kw., ale ogień rozprzestrzeniał się i doszło do zapalenia się konstrukcji hali, wraz z dachem, który ostatecznie się zawalił.
Łącznie pożarem była objęta cała kubatura obiektu, powierzchnia pożaru zwiększyła się do 1600 m kw. Jednak strażakom udało się obronić przed ogniem drugą halę, która przylega do tej spalonej oraz budynek biurowy znajdujący tuż obok, naprzeciwko obiektu, w którym wybuchł pożar.
W kulminacyjnym momencie akcji na miejscu było 48 zastępów i 116 ratowników. Obecnie w działaniach bierze udział 10 zastępów i 36 ratowników.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze