Przez brak wiaduktu kierowcy będą stali w długich korkach jeszcze kilka miesięcy. Przebudowa obiektu okazała sie bardziej skomplikowana. Radny pospiesza, ale kolejarze raczej nie przyspieszą.
Przebudowa wiaduktu na ul. Dobrego Urobku okazała się bardziej skomplikowana i powoduje większe utrudnienia niż zakładano. Wydawało się, że w trakcie kolejowej inwestycji na linii E65 pomiędzy Szopienicami a Piotrowicami korki będą powstawały głównie w centrum i Ligocie. Jednak okazuje się, że nie tylko przebudowywane w tych rejonach miastach obiekty mają duży wpływ na ruch na drogach.
Gdy z końcem wakacji ubiegłego roku otwarto przejazd na ul. Załęskiej pod nowo wybudowanym wiaduktem, kierowcy odetchnęli. To upłynniło ruch na osi północ - południe. Jednak 1,5 miesiąca wcześniej, w połowie czerwca 2025, zamknięty został obiekt łączący Brynów i Starą Ligotę z Załęską Hałdą i autostradą A4. To sprawia, że od przeszło pół roku kierowcy muszą liczyć się z bardzo dużymi utrudnieniami na wjeździe do centrum Katowic.
- Żadne dotychczasowe zamknięcie wiaduktu nie nastręcza takich problemów komunikacyjnych jak to na ul. Dobrego Urobku. Potrzeba godziny czasu, żeby przejechać 1,5-kilometrowy odcinek od ul. Bocheńskiego do ul. Mikołowskiej. Czy byłaby możliwa jakaś specjalna mobilizacja, żeby przebudowę wiaduktu na Dobrego Urobku przyspieszyć? - pytał podczas ostatniego posiedzenia komisji transportu radny Borys Pronobis.
Z powodu wyburzonego wiaduktu korkuje się nie tylko ul. Bocheńskiego, ale także autostrada A4 i węzeł Mikołowska. Utrudnienia występują nie tylko w godzinach szczytu. Kierowcy jadący do południowych dzielnic jezdnią zbierająco-rozprowadzającą, równoległą do głównej jezdni A4, codziennie ustawiają się w kolejce do zjazdu na ul. Mikołowską. Jazda tędy oznacza stanie w długich korkach.
Prace trwają, ale nowego obiektu na razie nie widać. To dlatego, że na razie trwały przygotowania do jego budowy. Trzeba było rozebrać część nasypów po obu stronach torów w rejonie wyburzonego wiaduktu i zlikwidowanego przystanku Katowice Brynów. W przekopie trzeba zmieścić dodatkowe tory. Do tej pory były dwa, a po przebudowie na tym odcinku będą cztery.
Konieczne okazało się wzmocnienie gruntu pod planowanym obiektem i przebudowa podziemnych sieci. - Napotkaliśmy bardzo dużo kolizji podziemnych i musieliśmy te kolizje rozwiązać. Były to sieci niezinwentaryzowane, nigdzie nie naniesione na mapy. Musieliśmy dotrzeć do właściciela tej infrastruktury, pouzgadniać zakres przebudowy, wykonać dokumentację i mieć projekty uzgodnione z gestorem - wyjaśnia Jadwiga Skalska, zastępca dyrektora projektu w PKP Polskich Liniach Kolejowych.
Nic nie wskazuje na to, że uda się przyspieszyć realizację nowego wiaduktu, ale na pewno teraz prace będą bardziej widoczne. - Termin realizacji był przyjęty jak najkrótszy i technologicznie to jest też skomplikowane, ale będziemy zwracać się z pytaniem do wykonawcy, czy moglibyśmy przyjąć jakieś inne technologie. Jeśli okaże się to kwestią pieniędzy, to może będzie tego warte - mówi przedstawicielka PKP PLK.
Na razie przyjęty termin daje wykonawcy jeszcze około pół roku. Na ul. Dobrego Urobku nowy wiadukt powinien zostać udostępniony do ruchu w III kwartale tego roku.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Najbardziej przy tej inwestycji poraża bezradność i bezmyślność Miasta. Chodzi o to, że Miasto nic nie zrobiło, aby jakoś pomóc mieszkańcom, woleli wydać 500 mln. zł na stadion zamiast np. na drogę na Kokociniec. Ale nawet pomijając to, przerażające się to, że po prostu mieszkańcy okolic ul. Dobrego Urobku zostali ocięci od Brynowa i niech sobie radzą. Czy w dzisiejszych czasach nie można było chociaż zrobić jakiejś tymczasowej kładki na drugą stronę? Ba, nawet nikt nie pomyślał, aby ludziom przygotować jakiś chodzik, którym mogliby wzdłuż ul. Kochłowickiej dostać się do ul. Mikołowskiej, bo po co? Lepiej niech se ludzie na własną rękę idą wydeptaną błotnistą ścieżką. Generalnie największą porażką jest to, że odcinany jest ruch pieszy (przy wielu wiaduktach), co w dzisiejszych czasach nie powinno mieć miejsca, bo zawsze można zrobić jakąś tymczasową przeprawę. Jeszcze odnośnie ul. Dobrego Urobku, to szkoda, że nikt nie wpadł na pomysł, aby jednak utrzymać tam ruch samochodowy, bo jest to możliwe, wystarczyłoby go puścić ul. Przodowników i Szadoka do ul. Załęskiej. Wymagałoby to oczywiście postawienia tymczasowych szlabanów na ul. Szadoka, ale naprawdę takie coś przekracza możliwości miasta i PKP?
Pewnie w większości masz rację za wyjątkiem tych "tymczasowych szlabanów", na kolei wygląda to inaczej. Nie jest to kwestia postawienia budki z osobą do obsługi szlabanu jak na parkingu strzeżonym
dlaczego główny inżynier projektu nie zgłosił się do pana Jacka o opinie zanim rozpoczęto budowę?! Wszystko przebiegłoby bezproblemowo, gdybyśmy tylko słuchali się specjalistów z komentarzy w internecie a nie jakichś inżynierów po studiach... rozkładam ręce nad tą inwestycją... pan Jacek i milion dobrych pomysłów czekają tylko na wyciągnięcie ręki o pomoc
Panie Dawidzie, ma Pan rację, że nie jestem specjalistą w tej dziedzinie, ale nie zawsze trzeba nim być, aby widzieć pewne problemy. Problem główny jest taki, że Miasto zapewne od dłuższego czasu wiedziało, że taka inwestycja będzie, bo nikt mi nie wmówi, że PKP trzymało tak duży projekt w tajemnicy do ostatniego momentu. I Miasto nic z tym nie zrobiło, w żaden sposób się nie przygotowało, jedyne co potrafili to postawić znaki i to wszystko. Dopiero jak był nóż na gardle, to zaczęły się spotkania z mieszkańcami, jakieś odjechane wizje, aby drogę wzdłuż torów na os. Kokociniec zrobić itp. pozorowane działania. Ja wiem, że wszystko kosztuje, ale mamy XXI wiek i przy tak gigantycznej inwestycji powinny być przeznaczone środki na jakieś dodatkowe rzeczy, które ułatwią życie mieszkańcom. Oczywiście teraz na część działań już jest chyba za późno, to miało być opracowane na samym początku, a w ramach eksperymentu proponuję przejść się w okolice rozebranego wiaduktu przy ul. Dobrego Urobku i spróbować się wydostać pieszo z tego rejonu np. do ul. Mikołowskiej. Niestety obawiam się, że najgorsze dla mieszkańców Ligoty i Panewnik dopiero nadejdzie jak zaczną prace przy wiadukcie na ul. Ligockiej i jestem pewien, że poza znakami Miasto znów nic więcej nie zrobi... bo tak najłatwiej, a przecież kierowcy/mieszkańcy sobie jakoś poradzą.
Byłem kiedyś na takich konsultacjach ludzie projektujący nie mają pojęcia co robią bo prawie 100% ich pracy jest na mapach planach jakies wizji. Oni powinni mieć obowiązek poświecić dzień dwa na wizyty i rozmowy po ludziach bo to by owocowało całkiem innym spojrzeniem na ich prace i podejściem do projektów. Konsultacje społeczne są bardzo słabo ogłaszane, informowane lub w godzinach gdzie nikt niema czasu. W XXI w. powinniśmy mieć z możliwość oddania swojej opinii droga internetową.
Jeśli faktycznie ten wiadukt ma powstać do końca III kwartału tego roku, to chyba lepiej już nic nie kombinować, a jedynie dopilnować bezwzględnego dotrzymania terminu. Korki rzeczywiście są tam bardzo uciążliwe, ale mówimy jeszcze o 8 miesiącach, a po drodze są wakacje. Trzeba przeżyć.
Gdy się buduje dom od komina a nie od fundamentów to problemy są nie do uniknięcia. Najpierw trzeba było zapewnić połączenie Ligoty z północną częścią miasta a nie tracić czas na fikcyjne konsultacje społeczne, których rezultat i tak nie ma znaczenia. W tej chwili "gorący" problem można rozwiązać w ciągu jednego weekendu tymczasowo zmieniając organizację ruchu na połączeniu zjazdów z A4 z ul.Mikolowską.
Przywrócić przystanek kolejowy Brynów/stadion!
Szanowni włodarze zacznijcie koncentrować myślenie na mieszkańcach i ich potrzebach, a nie o problemach, które trzeba przewidywać i rozwiązywać bo za to Wam w końcu płacą. Gdyby droga na Kokociniec powstała zgodnie z obietnicami dziś ludzie nie trwonili by czasu w korkach. Ale co Wac to obchodzi, no nie.
Klasyka w krupowicach. I nie trzeba być inżynierem od komunikacji, aby wiedzieć, że do takiej przebudowy (o której było wiadomo od kilku lat) należało się przygotować - w szczególności zapewnić alternatywny dojazd na Ligotę, przedłużając Bocheńskiego. Jeśli główny inżynier projektu tego nie potrafił przewidzieć to chyba dyplom musi mieć z aliexpressu. Ale naprawdę to nie inżynier zawinił. To są krupowice - tu na to co jest potrzebne nigdy nie ma pieniędzy, albo "się nie da".
Planowanie w tym mieście to porażka , NA DODATEK NIE LICZĄ SIĘ Z MIESZKAŃCAMI .
Najbardziej przy tej inwestycji poraża bezradność i bezmyślność Miasta. Chodzi o to, że Miasto nic nie zrobiło, aby jakoś pomóc mieszkańcom, woleli wydać 500 mln. zł na stadion zamiast np. na drogę na Kokociniec. Ale nawet pomijając to, przerażające się to, że po prostu mieszkańcy okolic ul. Dobrego Urobku zostali ocięci od Brynowa i niech sobie radzą. Czy w dzisiejszych czasach nie można było chociaż zrobić jakiejś tymczasowej kładki na drugą stronę? Ba, nawet nikt nie pomyślał, aby ludziom przygotować jakiś chodzik, którym mogliby wzdłuż ul. Kochłowickiej dostać się do ul. Mikołowskiej, bo po co? Lepiej niech se ludzie na własną rękę idą wydeptaną błotnistą ścieżką. Generalnie największą porażką jest to, że odcinany jest ruch pieszy (przy wielu wiaduktach), co w dzisiejszych czasach nie powinno mieć miejsca, bo zawsze można zrobić jakąś tymczasową przeprawę. Jeszcze odnośnie ul. Dobrego Urobku, to szkoda, że nikt nie wpadł na pomysł, aby jednak utrzymać tam ruch samochodowy, bo jest to możliwe, wystarczyłoby go puścić ul. Przodowników i Szadoka do ul. Załęskiej. Wymagałoby to oczywiście postawienia tymczasowych szlabanów na ul. Szadoka, ale naprawdę takie coś przekracza możliwości miasta i PKP?
Pewnie w większości masz rację za wyjątkiem tych "tymczasowych szlabanów", na kolei wygląda to inaczej. Nie jest to kwestia postawienia budki z osobą do obsługi szlabanu jak na parkingu strzeżonym
dlaczego główny inżynier projektu nie zgłosił się do pana Jacka o opinie zanim rozpoczęto budowę?! Wszystko przebiegłoby bezproblemowo, gdybyśmy tylko słuchali się specjalistów z komentarzy w internecie a nie jakichś inżynierów po studiach... rozkładam ręce nad tą inwestycją... pan Jacek i milion dobrych pomysłów czekają tylko na wyciągnięcie ręki o pomoc