Zapowiadała się realna konkurencja na polskich torach i niższe ceny dla pasażerów. Dziś wiadomo już, że ten scenariusz się kończy – RegioJet wycofuje się z połączeń krajowych. Oskarża przy tym PKP Intercity. Państwowy przewoźnik odpiera zarzuty.
Decyzja RegioJet o rezygnacji z połączeń krajowych wywołała duże poruszenie. Jeszcze kilka miesięcy temu wydawało się, że na polskich torach pojawia się realna konkurencja dla PKP Intercity, która przełoży się na niższe ceny dla pasażerów.
W długim oświadczeniu zamieszczonym na swojej stronie przewoźnik uderza w państwowe spółki kolejowe - PKP Intercity i PKP S.A. To ich działania miały doprowadzić do decyzji o wycofaniu się z polskiego rynku.
„Obecna sytuacja – w tym blokowanie infrastruktury, ograniczenia sprzedaży oraz drapieżna polityka cenowa – zagraża stabilności ekonomicznej grupy RegioJet w Czechach” - przekazał przewoźnik.
To oznacza, że po majówce żółte pociągi na trasach Kraków – Warszawa – Gdynia oraz Poznań – Warszawa nie będą już kursowały. Może się to wiązać z podniesieniem cen w pociągach PKP Intercity do stanu sprzed uruchomienia połączeń czeskiej spółki. RegioJet zapewnił pasażerów, że otrzymają zwrot pieniędzy za zakupione bilety. Spółka proponuje także rekompensatę w wysokości 100 zł w ramach przeprosin i pozwoliła sobie przy tym na złośliwy komentarz: „Kwota ta ma pokryć ewentualnie wyższe ceny biletów w pociągach PKP Intercity”.
Nie trzeba było długo czekać na odpowiedź państwowej spółki. Według PKP Intercity oskarżenia o utrudnianie dostępu do rynku są bezpodstawne, ponieważ spółka nie ma wpływu na to, kto i na jakich zasadach pojawia się na torach. Za przydział tras oraz zasady dostępu do infrastruktury odpowiada niezależny zarządca infrastruktury oraz regulator rynku, a nie przewoźnik. Co więcej, spółka przypomina, że rozwiązywała problemy pasażerów, gdy RegioJet zawodził.
„Pasażerowie pozostawiani byli bez realnej możliwości kontynuowania podróży – w tym do przypadków pozostawienia podróżnych na peronach w związku z odwołanymi połączeniami w grudniu. W takich sytuacjach to PKP Intercity S.A., kierując się odpowiedzialnością za funkcjonowanie systemu transportowego jako całości, podejmowało działania mające na celu zapewnienie pasażerom możliwości kontynuowania podróży i minimalizację skutków zakłóceń” - czytamy w stanowisku PKP IC.
Jak wskazywał RegioJet, PKP Intercity obniżyło ceny biletów nawet o 70% po jego wejściu na rynek. Polski przewoźnik odpowiada, że działania te mają na celu „zwiększenie dostępności kolei dla pasażerów oraz optymalizację wykorzystania oferty przewozowej”. Podkreśla, że to taryfa jest zgodna z obowiązującymi przepisami i „nie stanowi praktyki ograniczającej konkurencję”.
W swoim stanowisku państwowa spółka podkreśla, że „pozostaje otwarta na uczciwą konkurencję oraz dialog z uczestnikami rynku, pod warunkiem prowadzenia go w oparciu o rzetelne informacje oraz z poszanowaniem faktów”.
Decyzje biznesowe podejmowane przez poszczególnych przewoźników, w tym dotyczące wejścia lub wyjścia z rynku, pozostają ich autonomiczną odpowiedzialnością. Konkurencja jest dla pasażerów i powinna prowadzić do rozwoju oferty oraz wzrostu udziału kolei w rynku przewozów pasażerskich - uważa PKP Intercity.
Jak zaznaczył polski przewoźnik, to wstępne stanowisko, które w najbliższych dniach ma zostać uzupełnione o dokładne dane.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
"Uczciwa konkurencja" po polsku. No ale cóż - w tym kraju za cięższe łajdactwa można być wywindowanym na sam szczyt, więc nie dziwi nic.
Nie podoba się Polska każdy ma prawo zmienić kraj.
Liczyli na preferencje a trafili na twardą rzeczywistość...
"Uczciwa konkurencja" po polsku. No ale cóż - w tym kraju za cięższe łajdactwa można być wywindowanym na sam szczyt, więc nie dziwi nic.
Nie podoba się Polska każdy ma prawo zmienić kraj.
Liczyli na preferencje a trafili na twardą rzeczywistość...