Reklama

Radzimir Dębski, Miuosh i NOSPR. To było wydarzenie, choć z jednym słabym ogniwem

To był eksperyment, którego efekt trudno było przewidzieć. Z jednej strony bezapelacyjnie jedna  z najlepszych orkiestr symfonicznych w Europie, z drugiej raper Miuosh, a do tego wszystkiego kompozytor Radzimir Dębski, który miał to wszystko spiąć w jedną całość. Udało się, choć nie do końca.

Sobotni koncert w NOSPR był przy okazji wydarzeniem inaugurującym obchody 150 lat Katowic. Właśnie dlatego widzowie mogli obejrzeć wizualizacje związane z historią i teraźniejszością miasta. Byli więc górnicy, kopalnie, ale też wszystkie charakterystyczne obiekty związane z miastem. To wszystko wyświetlane w rytm muzyki. Aranże dla orkiestry NOSPR rozpisał Radzimir Dębski, który już podczas pobytu w Katowicach napisał dodatkowy utwór. Ale o tym później.

Przed koncertem, dyrektor NOSPR Joanna Wnuk-Nazarowa nie ukrywała, że pomysł połączenia na jednej scenie hip-hopu i orkiestry symfonicznej nie do końca jej się spodobał. Wczoraj nie miała już wątpliwości. - Nawet jeśli padają wulgarne słowa, to nie dlatego, że ktoś chce się wyżyć, tylko dlatego, że o coś mu chodzi. Że coś jest dla kogoś ważne - tłumaczyła. Dodała, że w NOSPR nigdy nie będzie kiczu i cukierkowatości, ale eksperymenty i owszem.

Reklama

Rzeczywiście, momentami na scenie grzecznie nie było, choć widzowie raczej wczuli się w konwencję. Dlatego sam język tekstów nie był problemem. Tym za to był jeden z bohaterów koncertu, czyli Miuosh. Jak stwierdził w kuluarach jeden z dziennikarzy, "o ile występ z NOSPR bardzo dowartościował pana Miuosha, o tyle w drugą stronę to tak nie zadziałało". Pomijam fakt samej twórczości katowickiego rapera, bo to zupełnie nie moja bajka. Ale jakiejś wielkiej głębi w jego tekstach nie widzę. Większy kłopot jest jednak z tym, że wokal Miuosha nie przebił się w NOSPR. Być może to specyfika sali i towarzystwa orkiestry, a być może po prostu siły i jakości samego głosu. Tak czy inaczej, Miuosh w opinii wielu gości koncertu, był jego najsłabszym ogniwem.

Bardzo mocnym punktem byli za to orkiestra NOSPR i Radzimir Dębski. Dość powiedzieć, że jednym z najlepszych momentów koncertu była 8-minutowa składanka hip-hopowych hitów, zaaranżowana przez młodego kompozytora i zagrana przez symfoników (można jej posłuchać na fanpage katowice24.info).  Wtedy jednak na scenie nie było Miuosha...

Reklama

W tym wyjątkowym przedsięwzięciu miał wziąć jeszcze udział Jan "Kyks" Skrzek, ale kilka tygodni temu śląski bluesman zmarł. W czasie koncertu został odtworzony jego utwór pt. "O mój Śląsku".

Bez względu na uwagi do występu Miuosha, dwa koncerty w NOSPR zrobiły bardzo dużo dobrego dla Katowic. W Polskę poszedł przekaz: na Śląsku robi się rzeczy odważne i wyjątkowe. To dobrze również dla samej orkiestry NOSPR. Jestem przekonany, że część publiczności, która przyszła posłuchać przede wszystkim hip-hopu, wróci do wielkiej sali koncertowej na zupełnie inne występy. Być może też nadarzy się kolejna okazja do posłuchania nietypowego połączenia rapu i orkiestry symfonicznej.  Krzysztof Krot, organizatorów koncertów mówi na razie tajemniczo, że to co się działo w piątek i sobotę, to dopiero początek. Szczegółów nie chce zdradzić, ale w powietrzu krąży nazwa Kaliber 44. Zresztą już niedługo również Radzimir Dębski może ponownie zapisać się na kulturalnej mapie Katowic i całego Śląska. Ale o tym na razie zbyt wiele powiedzieć nie mogę.

Reklama

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo katowice24.info




Reklama
Najnowsze wiadomości