Polski Alarm Smogowy i Konfederacja Korony Polskiej mniej więcej w tym samym czasie wyrazili swoje zdanie na temat Strefy Czystego Transportu w Katowicach, której wprowadzenie planowane jest na 29 czerwca 2026 roku. Każda z organizacji krytykuje SCT z innego powodu. PAS, że jest śmiesznie mała, a Konfederacja Korony Polskiej, że władze miasta w ogóle ją wprowadzają.
Strefa Czystego Transportu w Katowicach zostanie wprowadzona na bardzo niewielkim obszarze w ścisłym centrum miasta. Obejmie w większości ulice, na których ruch kołowy już teraz jest albo zabroniony, albo ograniczony. Dodatkowo, mieszkańcy Katowic i Górnośląsko-Zagłębiowskiej Metropolii w ogóle nie muszą się przejmować SCT. Jeśli mają nawet 30-letnie samochody, to żadne zakazy ich nie obejmą (jeśli kupili je przed wejściem w życie uchwały o SCT).
Wprowadzenie minimalnych ograniczeń to odpowiedź miasta na sytuację, w jakiej Katowice postawiło Ministerstwo Klimatu i Środowiska. Z kolei rząd został postawiony pod ścianą przez Komisję Europejską, która zagroziła wstrzymaniem wypłaty Polsce transzy z Krajowego Planu Odbudowy, jeśli nie zostaną spełnione tzw. kamienie milowe. Jednym z nich jest wprowadzenie SCT w miastach powyżej 100 000 mieszkańców, w których przekroczone zostały średnioroczne normy stężenia dwutlenku azotu.
W Katowicach takie normy zostały przekroczone w 2024 roku, chociaż wtedy czujnik zlokalizowany był w rejonie autostrady. Po przeniesieniu go na ul. Dudy-Gracza wyniki badań były już znacznie lepsze. Liczyło się jednak to, co było w roku 2024.
Powstanie więc mikrostrefa, która nie będzie miała żadnego wpływu na poprawę jakości powietrza w ścisłym centrum Katowic. Takie podejście krytykuje Polski Alarm Smogowy.
– SCT w Katowicach o powierzchni pół kilometra kwadratowego traktujemy w kategoriach biurokratycznego żartu – niby jest, a jakby jej nie było – mówi Filip Jarmakowski z Polskiego Alarmu Smogowego.
Dodaje, że „przy takiej wielkości i normach obowiązujących w najbliższych latach oraz przy zwolnieniu mieszkańców Górnośląsko-Zagłębiowskiej Metropolii, nie można spodziewać się zbyt wiele, jeżeli chodzi o jakość powietrza i zdrowie mieszkańców”.
– Może mieć to efekt w przyszłości – ponieważ przekroczenia stężenia dwutlenku azotu będą nadal na wysokim poziomie, jakość powietrza się nie poprawi, a miasto zorientuje się, że jednak SCT powinna spełniać swoją funkcję, a nie być jedynie nic nie zmieniającym rozwiązaniem kadłubkowym. Patrząc na SCT w Katowicach, można zadać sobie pytanie: jak bardzo polityczna kalkulacja powinna odbijać się na podejmowaniu rozwiązań ukierunkowanych na ochronę zdrowia mieszkańców?
Polski Alarm Smogowy przypomina, że z badań przeprowadzonych na zlecenie GZM w 2025 r. (za pomocą czujników pasywnych NO₂) wynika, że na 122 punkty pomiarowe w Katowicach w 119 nie były spełnione zaktualizowane normy 20 μg/m³, a żaden nie spełniał wytycznych WHO 10 μg/m³, określonych jako bezpieczne dla zdrowia.
Zupełnie inaczej do sprawy SCT w Katowicach podchodzą działacze Konfederacji Korony Polskiej Grzegorza Brauna, którzy w tym tygodniu zorganizowali na ten temat konferencję prasową na rynku w Katowicach.
- Bohatersko rozwiązujemy problemy, które sami stworzyliśmy - mówi Aleksander Peterko, przewodniczący koła katowickiego Konfederacji Korony Polskiej.
Wojciech Kazek, przewodniczący okręgu katowickiego KKP, dopowiada, że wyznaczenie takiej strefy, jaka ma obowiązywać w Katowicach, jest groteskowe. - Ta sytuacja byłaby nawet śmieszna, gdyby nie była tragiczna, a co najmniej uciążliwa dla mieszkańców. Strefa nie jest jakimś bytem samoistnym, jest częścią większej układanki, tej fiksacji ekologicznej i zielonego ładu. Apelujemy do władz Katowic: zrezygnujcie z tego, nie idźcie tą drogą, nie róbmy tej strefy.
Przypomnijmy, SCT w Katowicach obejmie swoim zasięgiem bardzo niewielki obszar w centrum miasta.
Granicę wyznaczają:
1) odcinek ulicy ks. Piotra Skargi od skrzyżowania z ulicą Juliusza Słowackiego do skrzyżowania z aleją
Wojciecha Korfantego;
2) ulica Stanisława Moniuszki;
3) ulica prof. Waleriana Pańki;
4) odcinek ulicy Jerzego Dudy - Gracza od skrzyżowania z ulicą prof. Waleriana Pańki do skrzyżowania
z ulicą Warszawską;
5) odcinek ulicy Warszawskiej od skrzyżowania z ulicą Jerzego Dudy - Gracza do skrzyżowania z ulicą Francuską;
6) odcinek ulicy Francuskiej od skrzyżowania z ulicą Warszawską do skrzyżowania z ulicą Mariacką Tylną;
7) ulica Mariacka Tylna;
8) ulica Dworcowa od skrzyżowania z ulicą Mariacką Tylną do skrzyżowania z ulicą Juliusza Słowackiego;
9) odcinek ulicy Juliusza Słowackiego od skrzyżowania z ulicą Dworcową do skrzyżowania z ulicą ks. Piotra Skargi.
Co ważne, ulice graniczne nie zostaną włączone do strefy. Wyjątkiem będzie ul. Dworcowa na odcinku, który i tak jest objęty zakazem ruchu.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Byle zaistnieć, reszta się nie liczy. Coć z drugiej strony, przez analogię do szczepień, codzienna dawka spalin uodparnia. Można w ten sposób zaoszczędzić na maskach gazowych dla służb ratunkowych.
Ale na szuriatów mogłaby redakcja nie tracić czasu.
no cóż, z jednej strony od lat składam zawiadomienia o spalaniu substancji niebiezpiecznych na Załężu (pomaraczowy dym) -- Marcin a za nim cały UM ma mnie w du...., z drugiej strony, końpederaści z KKP udaja że pomarańczowy dym jest cool i w ogóle nie należy się przejmować.
Czy Konfederacja Korony Polskiej mogłaby chociaż raz skrytykować Putina? Nie? Aha - bo nie gryzie się ręki, która karmi. jasne..
Zmień płytę bo ta wasza narracja z ruską onucą już się przejadła...
Patrzę na zdjęcie i se myślę - na bank czterech profesorów się do partii zapisało. Tylko gaśnic im brakuje.
Byle zaistnieć, reszta się nie liczy. Coć z drugiej strony, przez analogię do szczepień, codzienna dawka spalin uodparnia. Można w ten sposób zaoszczędzić na maskach gazowych dla służb ratunkowych.
Ale na szuriatów mogłaby redakcja nie tracić czasu.
no cóż, z jednej strony od lat składam zawiadomienia o spalaniu substancji niebiezpiecznych na Załężu (pomaraczowy dym) -- Marcin a za nim cały UM ma mnie w du...., z drugiej strony, końpederaści z KKP udaja że pomarańczowy dym jest cool i w ogóle nie należy się przejmować.