Piesi muszą się przygotować na dłuższe spacery, a kierowcy już mają o jeden pas do jazdy w kierunku północnym mniej. Te zmiany na drogach potrwają długo, więc pozostaje się do nich przyzwyczaić.
Wiele osób spodziewa się dużych utrudnień po otwarciu ul. Granicznej i zamknięciu ul. Damrota. Faktycznie ta druga droga była ważnym objazdem dla kierowców. Tędy jechali w stronę nie tylko os. Paderewskiego, ale także na autostradę A4. To był główny dojazd dla jadących z kierunku wschodnich dzielnic i dalej - Sosnowca czy Mysłowic do ścisłego centrum miasta. Jedyna alternatywą było okrążanie całego centrum i jazda aż do Galerii Katowickiej i do ul. św. Jana. Pomiędzy ulicą Graniczną a ulicą Mikołowską były tylko dwie ulice dwukierunkowe.
Po dzisiejszych zmianach to się nie zmieniło. Nadal są dwie. Po pierwsze, ul. Graniczna, która przynajmniej na razie umożliwia jazdę zarówno w kierunku os. Paderewskiego, jak i w stronę ul. Dudy-Gracza. Po drugie, ul. św. Jana, ale tu od tygodnia jest bardziej ciasno niż do tej pory. Nadal można jechać w kierunku ul. Dworcowej i Pl. Miarki, ale już nie dwoma, a jednym pasem ruchu. To mocno spowalnia ruch, który i tak był spowolniony po zamknięciu ul. Mikołowskiej. Teraz zatory mogą być dla kierowców jeszcze bardziej odczuwalne.
Z jednej strony dojazd do centrum od strony autostrady A4 ułatwiło otwarcie ul. Mikołowskiej. Jednak z drugiej to tylko jednokierunkowa relacja w kierunku Pl. Wolności. Jeśli policzyć to dokładnie, to przed styczniowymi zmianami pod wiaduktami było więcej pasów do ruchu w kierunku północnym niż będzie teraz. Były trzy (dwa na ul. św. Jana i jeden na ul. Damrota), a są dwa (po jednym na ul. św. Jana i ul. Granicznej).
Dodatkowo poruszanie się kierowców po drogach na wschód od ul. Warszawskiej komplikować mogą liczne objazdy i braki lewoskrętów, o których już pisaliśmy przed zmianami w organizacji ruchu:
Dzisiaj pierwszy dzień zmian i przez jakiś czas rano ruch na ul. Granicznej był wstrzymywany przez prace. Nieco później, dało się już płynniej przejechać. Z kolei ul. Damrota też niektórzy jeszcze przejechali, ale na skrzyżowaniach po dwóch stronach wiaduktu stali pracownicy, którzy kierowali ruchem.
Jak powiedział nam jeden z nich, niebawem zacznie się rozbiórka nawierzchni. Wtedy piesi już nie będą mogli przejść z jednej strony torów na druga. Dzisiaj przepuszczano ich, żeby nie musieli nadrabiać drogi. Jednak niebawem teren zostanie wygrodzony i nie będzie już można skracać drogi mimo znaków zakazu. Jeśli ktoś idzie pieszo, to odczuje zamknięcie ul. Damrota, ponieważ droga ze skrzyżowania ulic Damrota i Warszawskiej do skrzyżowania Damrota - Wojewódzkiej - Krasińskiego to dodatkowe ok. 600-800 metrów do przejścia.
Trzeba się do tego przyzwyczajać. Przebudowa wiaduktu nad ul. Damrota ma potrwać do końca 2027 roku, czyli około dwa lata.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze