Idea odbrukowywania byłych miejsc parkingowych i zamieniania je w zieleńce jest słuszna, ale trzeba to robić z głową. Czyli inaczej niż zrobił MZUiM na ul. Poniatowskiego w centrum Katowic. Kierowcy muszą tu teraz bardzo uważać, żeby nie nadziać się na wysoki krawężnik albo nie wpaść w zapadniętą studzienkę.
Zazielenienie byłych nielegalnych miejsc parkingowych to pomysł, który w 2024 roku zgłosił do Budżetu Obywatelskiego Grzegorz Żądło, redaktor naczelny portalu Katowice24.info. Niestety, najpierw MZUiM i wiceprezydent Bogumił Sobula, a potem prezydent Marcin Krupa nie dopuścili tego wniosku do głosowania. Powód odmowy był absurdalny. Otóż, władze Katowic czekały na zmianę przepisów, które zezwolą na parkowanie tuż przed przejściami dla pieszych i skrzyżowaniami. Mimo że udowodniliśmy, że nie trwają żadne prace legislacyjne ani nawet koncepcyjne nad zmianą przepisów, prezydent szedł w zaparte.
Minął rok i okazuje się, że zmienił zdanie. Już nie czeka na zmianę przepisów, a zazielenianie byłych miejsc parkingowych jest możliwe. Chodziło o to, żeby "sukces" mogli ogłosić radni prezydenta z Forum Samorządowego i Marcin Krupa, bo to oficjalnie na ich prośbę MZUiM tworzy teraz zieleńce przy jezdni. Widać już jak to będzie wyglądać np. na ul. Jagiellońskiej i ul. Poniatowskiego. Niestety, na tej ostatniej ulicy wygląda źle. Wynajęta przez MZUiM firma wycięła asfalt w miejscu, które było oznaczone poziomymi skośnymi liniami jako wyłączone z ruchu. Tuż za tym miejscem znajduje się skrzyżowanie u Poniatowskiego z ul. Zajączka. Przed tym skrzyżowaniem oś jezdni lekko odbija w prawo (patrząc w kierunku ul. Kościuszki). Z kolei krawężnik ograniczający zieleniec został zamontowany tak, że zbliża się w kierunku środka jezdni. Jeśli z naprzeciwka nic nie jedzie, kierowcy mogą lekko "zahaczyć" o przeciwległy pas i spokojnie przejechać. Ale jeśli akurat na drugim pasie znajduje się samochód, to robi się problem. Zwłaszcza, że kierowcy nie mogą jechać za blisko prawej krawędzi jezdni, bo jest tam mocno zapadnięta studzienka kanalizacji deszczowej.

- Zaraz po tym, jak zrobili ten krawężnik, to ludzie zaczęli po nim jeździć. Tam jest za wąsko, a krawężnik jest źle wyprofilowany. Nie powinien być "na ostro", tylko odbijać w stronę chodnika - mówi pan Marek, który codziennie mija nowy zieleniec.

Na problem zwróciła też uwagę pani Ola, która regularnie przejeżdża ul. Poniatowskiego samochodem. - Przecież to jest źle zrobione. Jak ktoś jedzie z przeciwka, to nie ma tam jak się tam teraz minąć. Ten zieleniec na końcu powinien mieć zaokrąglony krawężnik i być przesunięty w drugą stronę.
Słowa naszych czytelników potwierdzają ślady na zieleńcu (w którym nie ma jeszcze posadzonych roślin). Widać, że kierowcy najeżdżają nie tylko na krawężnik, ale też na sam zieleniec.

MZUiM powinien jeszcze raz przemyśleć kształt zieleńca na ul. Poniatowskiego i usytuowanie krawężnika. Bo na razie jest to zrobione źle i stwarza zagrożenie w ruchu.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Ten zieleniec w ogóle powinien być mniejszy i na jego wysokości powinno być przejście dla pieszych. Od dawna jak ktoś idzie ul. Zajączka, to przekracza w tym miejscu Poniatowskiego. Ale MZUiM oraz Wydział Transportu idea utworzenia bezpiecznego przejścia dla pieszych przerasta, lepiej utrzymywać fikcję, że jest tu bezpiecznie. Radny tabliczkowy coś sobie wymyśli, MZUiM mu przyklepie, a ludzie jak tędy chodzili, tak dalej chodzą.
Hola! Przecież taki inwestycji nie da się zrobić za jednym razem... Osobny przetarg/zlecenie na zielenic, teraz osobny na krawężniki i osobny na studzienkę. Przecież to chodzi o publiczne pieniądze, a nie prywatne urzędników...
W czym problem? Na zdjęciu widać, że na północnym pasie przy passerati (albo czymś takim) zostaje ponad pół metra luzu. W jakim celu zaokrąglać krawężniki? Na jednym końcu parking równoległy, na drugim skrętu w Zajączka niemożliwy, więc? Może problem jest w tym, że dużo ludzi kupuje sobie coraz większe auta (szczególnie dłuższe), a mimo posiadania prawa jazdy ich umiejętności kwalifikują ich do co najwyżej jazdy taczką. Jakby tak każde skrzyżowanie ścinać na ostro to by dopiero było śladów i poprzebijanych opon.
Popieram. Wincyj SUVów, wincyj! A to że w mieście niepraktyczny? Co tam, bele somsiod ma ból d...py.
Jeśli szerokość drogi jest odpowiednia to znaczy że ludzie jeżdżą na pamięć a tym z przeciwnego pasa ruchu nie przeszkadza aby "najechać" na przeciwny pas ruchu. Ja bym bardziej martwił się o szersze pojazdy typu śmieciarka czy inne dostawczaki ale nie osobówki
Należy zawitać z miarką - sprawdzić czy pas ruchu na jezdni lokalnej spełnia wymagane minimum z Rozporządzenia (2,75 m), zgłosić zarządcę drogi do prokuratury. Metoda druga - najechać oponą na krawężnik ścięty na ostro, po uszkodzeniu złościć szkodę do ubezpieczyciela MZUiM wyciągnąć z tytułu utraconych korzyści - wykazać ze spóźniliśmy się na spotkanie z kontrahentem na podpisanie umowy na poważną kwotę.
komputerowe wspomaganie projektowania, wizualizacje 3D, to na nic jak się nie włączy myślenia.
Jeżeli uda się w końcu zmienić te kretyńskie przepisy odnośnie parkowania, trzeba będzie to dziadostwo usunąć żeby wyznaczyć nowe miejsce parkingowe. Znowu pieniądze podatnika wyrzucone w błoto.
Osobiście czy jak kto woli osobiścia , czyli po naszemu Polskiemu... Osoba która to zaprojektowała i druga która zatwierdziła ten "projekt" , była albo na MEGA kacu , albo ma nieźle odjechane pod kopułą.
Oto pytanie , czy służbowa ekskluzywna limuzyna AUDI z miejskiej spółki dla dr Krupy , da radę tam wyrobić nie zahaczając oponą o borsztajn ?
Po opublikowaniu artykułu przez kilka dni przy zapadniętej studzience stał pachołek. 5 stycznia rano pachołka już nie było, ale za to studzienka została naprawiona. Wydaje mi się, że zawdzięczamy to temu artykułowi.
podwyższyć krawężnik to przestaną wjeżdzać
Ten zieleniec w ogóle powinien być mniejszy i na jego wysokości powinno być przejście dla pieszych. Od dawna jak ktoś idzie ul. Zajączka, to przekracza w tym miejscu Poniatowskiego. Ale MZUiM oraz Wydział Transportu idea utworzenia bezpiecznego przejścia dla pieszych przerasta, lepiej utrzymywać fikcję, że jest tu bezpiecznie. Radny tabliczkowy coś sobie wymyśli, MZUiM mu przyklepie, a ludzie jak tędy chodzili, tak dalej chodzą.
Hola! Przecież taki inwestycji nie da się zrobić za jednym razem... Osobny przetarg/zlecenie na zielenic, teraz osobny na krawężniki i osobny na studzienkę. Przecież to chodzi o publiczne pieniądze, a nie prywatne urzędników...
W czym problem? Na zdjęciu widać, że na północnym pasie przy passerati (albo czymś takim) zostaje ponad pół metra luzu. W jakim celu zaokrąglać krawężniki? Na jednym końcu parking równoległy, na drugim skrętu w Zajączka niemożliwy, więc? Może problem jest w tym, że dużo ludzi kupuje sobie coraz większe auta (szczególnie dłuższe), a mimo posiadania prawa jazdy ich umiejętności kwalifikują ich do co najwyżej jazdy taczką. Jakby tak każde skrzyżowanie ścinać na ostro to by dopiero było śladów i poprzebijanych opon.