Muzeum Historii Komputerów i Informatyki po 13 latach przenosi się do Krakowa. Cenna kolekcja komputerów zniknie z Katowic. Choć stowarzyszenie próbowało dojść do porozumienia z miastem. Bez skutku.
Eksponaty to około 500 kompletnych zestawów komputerowych, a licząc sprzęt na sztuki, nawet ponad 4 tysiące urządzeń. Potężną kolekcję Muzeum Historii Komputerów i Informatyki gromadziło przez lata. Pomysłodawcą założenia muzeum był zmarły kilka miesięcy temu Krzysztof Chwałowski, który najpierw zaczął zbierać sprzęt w prowadzonym sklepie komputerowym. Jednak szybko zabrakło miejsca, choć zaczęło się od małego marzenia
- Zapragnąłem znaleźć, odkupić komputer, który dostałem jako dziecko od taty (komputer Acorn BBC Master Compact mogli w czasach PRL-u kupić górnicy w sklepach "G" - przyp. red.). Przez 3 lata, kiedy wisiały ogłoszenia, ludzie przynosili wszystko, tylko nie ten komputer - opowiadał nam w 2017 roku Krzysztof Chwałowski, dyrektor Muzeum Historii Komputerów i Informatyki.
Najpierw swoją kolekcję przechowywał w Szopienicach, później na pl. Oddziałów Młodzieży Powstańczej. W końcu Muzeum Historii Komputerów i Informatyki powstało w siedzibie Miasta Ogrodów. W 2016 roku otwarto pierwszą stałą wystawę i od tamtej pory organizowano nie tylko wydarzenia w budynku przy pl. Sejmu Śląskiego. Muzeum wychodziło również do ludzi, pojawiając się na imprezach w spodku, organizując LAN party czy udostępniając swoje retro konsole na Rynku. Choć niektórym się do nie podobało, Krzysztof Chwałowski uważał, że komputer to nie jest typowy eksponat muzealny i powinno się go używać.
Lata po pandemii były dla MHKI trudne. Z roku na rok spadała liczba gości. - Muzeum to jest coś, z czego najłatwiej ludziom zrezygnować - mówi Jacek Gajlikowski, członek zarządu Stowarzyszenia Przyjaciół Muzeum Komputerów, które prowadziło Muzeum i najbliższy przyjaciel Krzysztofa. Koszty rosły, a zainteresowanie spadało. - W zeszłym roku mieliśmy stratę 50 tys. złotych. Przychody z biletów tylko w minimalnym stopniu pokrywały koszty utrzymania muzeum. To jest główny powód naszej decyzji. Ponad rok temu zaczęliśmy szukać alternatywnych rozwiązań. Przede wszystkim po to, żeby nasze zbiory nie przepadły - mówi Gajlikowski. W ciągu ostatniego półrocza ze sprzedaży biletów Muzeum wyciągało między 2 a 3 tys. złotych miesięcznie.
Stowarzyszenie szukało rozwiązania problemu w katowickim urzędzie, ale bez skutku. W Mieście Ogrodów muzeum mogło przez te wszystkie lata liczyć na preferencyjny czynsz. Jednak nie otrzymywało żadnych dotacji. Najdroższe były opłaty związane z prądem. W skali miesiąca wynosiły około 5 tys. złotych. Do tego dochodziło opłacenie przewodników, a często zdarzało się, że zwiedzać nie przychodził nikt.
- My jesteśmy podmiotem muzealnym wpisanym na listę ministerstwa, ale jednocześnie podmiotem prywatnym. Czy miasto pomagało nam na maksimum swoich możliwości? Ciężko mi powiedzieć. Na pewno po części miało związane ręce dlatego, że muzeum od początku było prywatne - wyjaśnia członek zarządu stowarzyszenia.
Gdy rozmowy w Katowicach się nie powiodły, postanowiono spróbować w Muzeum Inżynierii i Techniki w Krakowie, z którym już wcześniej Muzeum Historii Komputerów i Informatyki współpracowało m.in. przy okazji wystawy „Miasto. Technoczułość”. Tam udało się dojść do porozumienia z instytucją kultury prowadzoną przez miasto. Teraz jest już przesądzone, że z Katowic muzeum komputerów przeprowadzi się do Krakowa.
Poinformowało o tym na swoim Facebooku:
„Uprzejmie informujemy, iż Muzeum Historii Komputerów i Informatyki w Katowicach oraz Muzeum Inżynierii i Techniki w Krakowie podjęły wspólną decyzję o połączeniu działań w zakresie ochrony informatycznego dziedzictwa kulturowego.
ReklamaW związku z powyższym z dniem 30 września 2025 r. zamknięta zostanie katowicka ekspozycja Muzeum Historii Komputerów i Informatyki z uwagi na konieczność dokonania pełnej inwentaryzacji oraz przekazania zbiorów MHKI do depozytu w MIT.
Wszystkich zainteresowanych prosimy o śledzenie kolejnych komunikatów.
Wkrótce podamy więcej szczegółów.”
Już od początku września spływały do nas informacje o tym, że Muzeum w siedzibie Miasta Ogrodów jest zamknięte. Dlatego ponad dwa tygodnie temu, 3 września, wysłaliśmy pytania w tej sprawie. Rzecznik prasowa przekazała je Miastu Ogrodów, ale do dzisiaj nie doczekaliśmy się odpowiedzi. Pod koniec września wszystkie eksponaty znikną z przestrzeni gmachu przy pl. Sejmu Śląskiego. Ich inwentaryzacja i transport to duże wyzwanie logistyczne. Jak mówi Jacek Gajlikowski, przygotowano już 180 palet, żeby przewieźć sprzęt.
Na nową ekspozycję w Krakowie prezentującą wielką kolekcję MHKI trzeba będzie poczekać przynajmniej rok. Trwa renowacja budynku, w którym ma się ona znaleźć. Dopiero po tym powstanie koncepcja wystawy komputerów.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Pan Krupa dba wyłącznie o blachosmrodziarzy i o kiboli. Inni w mieście go nie obchodzą.
Wiele lat temu, jeszcze za prezydentury Piotra Uszoka w Katowicach nie znaleziono sposobu na zatrzymanie spuścizny Jerzego Dudy-Gracza. Spadkobiercy stracili cierpliwość i przekazali ją do ...Krakowa. W kwestiach dbałości o szeroko rozumianą kulturę (nie tę na pokaz o ustalonej już marce), to urzędnicy z Katowic mentalnie są "nieprzystosowani". Ciekawe jaka będzie historia Muzeum Organów?
Lepiej wydawać miliony na megalomańskie parady wojskowe za czasów PiS lub paraliżujący miasto Tour de Pologne...
Jak to się ma do artykułu?
No i prawidłowo. Cały sens jest tu: bilety nie dawały możliwości utrzymania tej imprezy. Można zabrać pieniądze domom dziecka - szczyle to albo przejedzą, albo na ubrania wydadzą. A tak to byłoby muzeum, do którego nikt nie przychodzi... ;> Jeśli ktoś chce polemizować, to niech sam sfinansuje muzeum - za własne pieniądze. Prawo nie zabrania nikomu chętnemu opłacania rachunków muzeum. I raz jeszcze: skoro nie ma chętnych na płacenie i oglądanie, to znaczy to, że impreza została źle pomyślana, a jej twórców na nią po prostu nie stać. Żadnej martyrologii, żadnego rzekomego bohaterstwa - po prostu ktoś stworzył coś, na co nie ma pieniędzy, a to coś nie przynosi zysków. Dobrze, że Kraków chce finansować czyjeś prywatne przedsięwzięcie - widocznie mają tam nadmiar pieniędzy nie pochodzących z podatków...
Stefek albo Wandzia 2025-09-22 11:19:33 - tylko głupek się może cieszyć z czegoś takiego, jak upadłość muzeum, a w konsekwencji zubożenie oferty kulturalnej miasta. W takim razie Katowicom opłaca się tylko robić koncerty disco polo Zenka - tam na pewno tłumnie się zwalą ludzie!
Żadne, powtarzam żadne muzeum nie będzie nigdy dochodowe. Poza tym nie o to w tym wszystkim chodzi. Spuścizna historyczna i kulturalna jest bezcenna i tylko cywilizowany człowiek chroni swoją historię i tradycje.
Lepiej wspierać biegaczy, kolarzy, rajdowców, organizować imprezy i trwonić pieniądze na bardziej zabawowe rozrywki dla gawiedzi.
I dobrze, w Katowicach nowy hub gamingowy, a stary złom niech jedzie do Krakowa zamiast zajmować cenne miejsce. Młodzi nie mają gdzie działać, a miasto dopłaca do czynszu jakimś fanom zbierania elektrozłomu...
Pan Krupa dba wyłącznie o blachosmrodziarzy i o kiboli. Inni w mieście go nie obchodzą.
Wiele lat temu, jeszcze za prezydentury Piotra Uszoka w Katowicach nie znaleziono sposobu na zatrzymanie spuścizny Jerzego Dudy-Gracza. Spadkobiercy stracili cierpliwość i przekazali ją do ...Krakowa. W kwestiach dbałości o szeroko rozumianą kulturę (nie tę na pokaz o ustalonej już marce), to urzędnicy z Katowic mentalnie są "nieprzystosowani". Ciekawe jaka będzie historia Muzeum Organów?
Lepiej wydawać miliony na megalomańskie parady wojskowe za czasów PiS lub paraliżujący miasto Tour de Pologne...