Mieszkańcy i samorządowcy z gmin położonych na południe od Katowic protestowali w sobotę w stolicy woj. śląskiego przeciwko budowie torów do CPK. Jak mówią, zmiana podejścia rządów do budowy Kolei Dużych Prędkości niewiele w ich sytuacji zmienia. Nadal boją się wyburzeń swoich domów i przecięcia gmin na dwie części.
W piątek marszałek województwa śląskiego i podsekretarz stanu w Ministerstwie Infrastruktury poinformowali, że rząd zmienia podejście do budowy torów do Centralnego Portu Komunikacyjnego (tzw. szprych). Głównym celem budowy nowych torów ma nie być dowożenie pasażerów do lotniska w Baranowie (jeszcze nieistniejącego), ale ruch regionalny. Dlatego Kolej Dużych Prędkości ma zwolnić przed Mikołowem i do Katowic dojeżdżać już wolniej. Od granicy Łazisk z Mikołowem do Piotrowic KDP nie będzie. Będzie za to Kolej Plus, co oznacza nie 4, a 2 tory.
W piątek w Urzędzie Marszałkowskim Województwa Śląskiego odbyło się spotkanie przedstawicieli CPK, PKP PLK, Ministerstwa Infrastruktury z samorządowcami i mieszkańcami miejscowości, przed które mają przebiegać nowe tory. Mimo zmiany podejścia rządu do KDP, ci ostatni nie czują się usatysfakcjonowani i w sobotę zorganizowali w Katowicach protest.
- Jako mieszkańcu Palowic absolutnie nie jesteśmy zadowoleni z wczorajszej komisji i nie kończymy swojego sporu z CPK. W pierwszej części spotkania dowiedzieliśmy się, że nie będzie dla nas Kolei Plus, na którą mieszkańcy liczyli, za to dalej będzie procedowana KDP, rzekomo w mniejszym formacie, jednakże nie mamy na to dowodów. Wiemy, że w RDOŚ procedowany jest dalej wariant inwestorski i nikt tej decyzji nie wycofał - mówiła Dominika Baranowicz, sołtys Palowic.
Jak mówią samorządowcy, liczyli właśnie na Kolej Plus, która miała ułatwić dojazd do Katowic mieszkańcom mniejszych miejscowości. Najbardziej pokrzywdzeni czują się ci z Czerwionki-Leszczyn, Orzesza i Łazisk.
- Kolej CPK zabierze nam tereny inwestycyjne, ona podzieli Łaziska dokładnie na pół i to płotem! Początkowy układ komunikacyjny wykluczał wszelkie połączenia, oprócz drogowych. Z jednej strony zostają Łaziska Średnie i Łaziska Dolne, a z drugiej strony Łaziska Górne, linia kolei i płot. Teraz interweniujemy, chcemy zrobić to inaczej, żeby były przynajmniej jakieś połączenia - mówi Aleksander Wyra, burmistrz Łazisk Górnych.
Protestujący czują, że o nich zapomniano. Protestujący chcą, żeby w końcu ich dostrzeżono.
- Jeśli chodzi o solidarność samorządowców, CPK zaproponowana przez stronę rządową w wariancie 170 jest niekorzystna dla wszystkich. Skoro nie jest to wartość dodana, to musi być jakiś rodzaj alternatywy, chociażby dyskusja, żeby ten konflikt załagodzić. Można uwzględnić linię E65, która jest przecież uzbrojona. Druga strona powinna być nie tylko wysłuchana, ale i uwzględniona - przekonuje burmistrz gminy Czerwionka-Leszczyny, Wiesław Janiszewski.
Samorządowcy zwracają uwagę na to, że Śląsk jest wystarczająco zdewastowany przez działalności hutnicze i górnicze, więc należy zrobić wszystko, ale ochronić to, co jeszcze zostało, np. Pojezierze Palowickie.
Podczas protestu głośno wybrzmiał również żal do polityków, którzy jeszcze niedawno również brali udział w protestach, a dziś to oni podejmują kluczowe decyzje.
- Przypominam, że przed wyborami 15 października chodzili z banerami, obiecywali, a dzisiaj tutaj ich nie ma. Chociaż po wczorajszej komisji nawet się tego nie spodziewałam - mówiła sołtys Palowic.
- Ironią wszystkiego jest to, że z nami na te protesty chodzili obecni posłowie, obecny marszałek, a w tej chwili siedzą po drugiej stronie i już mówią troszeczkę inaczej. To jest mało budujące - dodał burmistrz Łazisk Górnych.
- Projekt rozpoczął się jeszcze w kadencji poprzedniego rządu, który w ogóle nie chciał z nami rozmawiać. Politycy obecnej koalicji, brzydko mówiąc, doczepili się do nas i zrobili z tego sprawę polityczną. My, niestety, nie zareagowaliśmy, po czym zrobili woltę i zostawili nas samych, podpisując się pod tym projektem tylko i wyłącznie dlatego, że zrobili sobie badania marketingowe i w skali całego kraju to im się po prostu bardziej opłaca. My zostaliśmy bez uzasadnienia dlaczego ta linia ma powstać. Jest to wyjątkowo oburzające i na pewno będziemy dalej protestować - zapowiada Bartosz Orszulik, organizator protestu.
Protestujący uważają, że byli kartą przetargową podczas wyborów, a teraz już nikt o nich nie pamięta i nie uwzględnia w podejmowanych działaniach. Nie bez znaczenia pozostaje również kwestia wyburzeń domów.
- Chciałem wysłać tylko takie przesłanie do rządzących, może usłyszą. My jesteśmy ze Śląska i pamiętejcie, jak tu przyjdziecie to może być ciężko! Tu jest tako jedno osoba, taki pan, który prawie się popłakał i powiedzioł, że jak to CPK przejdzie, to on się spoli razem ze swoim domem. To ja wam obiecuja, że my zawalczymy o każdy wasz dom! - mówił podczas przemówienia burmistrz Orzesza, Mariusz Oleś.
Protestujący czekają na jakikolwiek ruch ze strony rządu. Protesty mają trwać dalej. "Nic o nas bez nas!" - skandował tłum w trakcie przemarszu przed urząd marszałkowski. Burmistrz Łazisk zapowiedział również, że w przyszłym tygodniu odbędzie się spotkanie samorządowców, na którym opracują propozycję kompromisu, a następnie prześlą ją do ministra infrastruktury.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze