Kilka tygodni temu wnęka pomiędzy byłą siedzibą Muzeum Śląskiego i kamienicą stojącą po drugiej stronie Rawy zupełnie się zmieniła. Pracownicy Zakładu Zieleni Miejskiej posadzili tu w skrzyniach rośliny. Kupili też oryginalne meble miejskie. Wykonane z lawy wulkanicznej krzesła, stolik i huśtawkę w formie kokonu. Stolik został złamany kilka dni po otwarciu ogródka. Z kolei prawdopodobnie w weekend ktoś zniszczył huśtawkę. W ZZM próbują ją naprawić. - Być może nam się to uda, ale najważniejsze jest bezpieczeństwo użytkowników. Jeśli po naprawie huśtawka nie będzie stwarzała dla nikogo zagrożenia, wówczas wróci na Rynek - mówi Mieczysław Wołosz, dyrektor Zakładu Zieleni Miejskiej w Katowicach. Dodaje, że złamany stolik nie nadaje się już do naprawy.
Przy okazji pierwszej dewastacji, kamery miejskiego monitoringu niczego nie zagrały. Czekamy na informację jak było tym razem, ale wszystko wskazuje na to, że podobnie.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Po pierwsze: ten sam monitoring co SM ma również Policja. Po drugie: w SM na monitoringu na zmianie pracuje 1 człowiek i ma do obsługi ponad 200 kamer. Jak jesteście wszyscy tacy "mądrzy", to powiedzcie jak to ogarnąć? Bo wszystkiego na raz widzieć się da. Może zacznijcie w końcu czepiać się Policji, bo oni mają takie same a nawet większe uprawnienia i możliwości. I przede wszystkim włączcie myślenie - to nie boli. Bo takie komentarze doprowadzają mnie do szewskiej pasji, jak ludzie nie mający bladego pojęcia o pracy w tych służbach potrafią tylko narzekać i wszystko krytykować.
Dlatego jestem za likwidacją damozjadów. ....byle dniówka zleciała. ..
brawo straż miejska....
należało to nagrać telefonem i wysłać do gazety i do SM.
Brak mi słów. Centrum Katowic to kumulacja wszelkiego rodzaju patologii, są wszędzie: pl. Szewczyka, Rynek, Stawowa... A straż miejska widzi to wszystko i nie reaguje. Sytuacja z poniedziałku 27.08.2018. Około 13:30 wysiadłem z tramwaju przy Rynku, idę w stronę ul. Mickiewicza a na ławce koło WC/AIOLI 4 panów i pani popijają piwo i mocniejsze trunki. W pewnym momencie jeden z nich rozbija butelkę z wódki (tzw. małpkę) na chodniku. Od strony P. Skargi idzie dwóch strażników miejskich (charakterystyczni panowie bo dużych gabarytów), jeden z nich trzyma w ręku ciemne wiaderko, które następnie oddaje pani pracującej w WC w Rynku. Przechodzą obok wspomnianej ławeczki, na której podchmielone towarzystwo bawi się w najlepsze, widzą butelkę z piwa stojącą na ziemi, rozbitą "małpkę" i nie robią nic. Spokojnie przechodzą przez Rynek, kierując się do jednego z dwóch samochodów straży miejskiej, zaparkowanych na ul. 1 Maja (przy Skarbku)...
Po pierwsze: ten sam monitoring co SM ma również Policja. Po drugie: w SM na monitoringu na zmianie pracuje 1 człowiek i ma do obsługi ponad 200 kamer. Jak jesteście wszyscy tacy "mądrzy", to powiedzcie jak to ogarnąć? Bo wszystkiego na raz widzieć się da. Może zacznijcie w końcu czepiać się Policji, bo oni mają takie same a nawet większe uprawnienia i możliwości. I przede wszystkim włączcie myślenie - to nie boli. Bo takie komentarze doprowadzają mnie do szewskiej pasji, jak ludzie nie mający bladego pojęcia o pracy w tych służbach potrafią tylko narzekać i wszystko krytykować.
Dlatego jestem za likwidacją damozjadów. ....byle dniówka zleciała. ..
brawo straż miejska....