Jeden z mieszkańców ul. Szeligiewicza w centrum Katowic nie mógł już patrzeć jak inni mieszkańcy, a także przyjezdni niszczą nowe zieleńce urządzone przy ulicy. Postanowił więc zabezpieczyć je na własną rękę.
Przy skrzyżowaniu ulic Szeligiewicza i Podchorążych w południowej części śródmieścia kilkanaście tygodni temu powstały dwa niewielkie zieleńce. W związku z tym, że były robione późną jesienią i zimą, siłą rzeczy nie są jeszcze zielone. Jednak osoby, które interesują się otoczeniem, w którym mieszkają, wiedzą, że zostały tam posadzone m.in. róże. Niestety, niektórzy zdają się nie zauważać zieleńców, mimo że wyraźnie widać na nich świeżą korę, a brzegi obsypane są drobnymi kamykami.

Opisywaliśmy już sytuację, kiedy Zakład Zieleni Miejskiej zgłosił straży miejskiej niszczenie zieleńców poprzez postawienie na nich worków z gruzem. Mimo że sprawa była oczywista, strażniczki, które przyjechały na miejsce, nie zauważyły zieleni. Dopiero po naszych pytaniach przyjechały drugi raz i tym razem wypatrzyły róże i świeżo posadzone drzewo, a sprawcę ukarały mandatem.

Worki z gruzem wprawdzie zniknęły, ale rośliny nadal są niszczone. - Nie mogłem już patrzeć jak deptane są te róże. Przecież jak tak dalej pójdzie, to wiosną żadna nie przetrwa - mówi mieszkaniec, który postanowił sam zabezpieczyć zieleńce. Praktycznie przy każdej róży wbił wysoki na około 50 cm palik. - Chociaż nie można parkować bezpośrednio przed i za przejściem dla pieszych, to regularnie kierowcy się tu zatrzymują. Czy to kurierzy, czy dostawcy. Może teraz nie będą już deptać róż i niedługo zakwitną - tłumaczy.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Ale jakich zieleńców? Zieleniec powinien być... zielony. A nie jakaś brązowa posypka.
Ale jakich zieleńców? Zieleniec powinien być... zielony. A nie jakaś brązowa posypka.