Linia przez Podlesie, Kostuchnę, Murcki i Ochojec jest gotowa do obsługi pociągów pasażerskich od prawie roku, a na przystankach w południowych dzielnicach miasta nic się nie zatrzymuje. Zwłaszcza teraz, gdy na drogach są duże utrudnienia związane z przebudową katowickiego węzła kolejowego, mieszkańcy domagają się pociągów na linii 142, łączącej Katowice z Tychami.
- Dlaczego podczas tak strategicznej inwestycji nie pomyślano, żeby tam puścić pociągi? To odciążyłoby centrum Katowic z samochodów - mówił mieszkaniec południa Katowic podczas spotkania z kolejarzami w Kokocińcu, które odbyło się w zeszłym tygodniu.Tak się składa, że kilka dni wcześniej o to samo dopytywali przedstawiciele mieszkańców. Jak stwierdził radny Dawid Kamiński, ludzie „za chwilę wywiozą nas na taczkach”, ponieważ cały czas oczekują jasnej deklaracji dotyczącej obsługi przystanków w czterech dzielnicach. Od niedawna krótkim odcinkiem pomiędzy Ochojcem a Ligotą, ale bez zatrzymywania się, jeżdżą tylko objazdowo pociągi PKP Intercity. I nieprędko się to zmieni.
Pociągi woziłyby powietrze
Przypomnijmy, że budowa przystanków w południowych dzielnicach była możliwa dzięki tzw. programowi przystankowemu. Prezydencki program pozwolił na sfinansowanie inwestycji wartości około 9 mln złotych. Prace zakończyły się już prawie rok temu, a od tamtej pory nie uruchomiono połączeń na 15-kilometrowej linii 142. Choć deklaracja organizatora transportu, czyli Urzędu Marszałkowskiego Województwa Śląskiego była wymogiem skorzystania z programu przystankowego. Po budowie przystanków organizator transportu zamierzał zlecić swojej spółce, Kolejom Śląskim, uruchomienie czterech par pociągów dziennie. Szybko jednak okazało się, że organizator nie spełni swojej obietnicy. Najpierw wydawało się, że pociągi regionalnego przewoźnika zaczną tu kursować od zmiany rozkładu jazdy, 10 grudnia 2023 roku, bo PKP PLK zakończyły budowę przystanków pod koniec listopada ubiegłego roku. Później były przymiarki do uruchomienia połączeń linią 142 od połowy stycznia br., jednak ponownie plan się nie powiódł. Jak wyjaśniały wszystkie zainteresowane instytucje (Koleje Śląskie, Urząd Marszałkowski oraz GZM) nie udało się dojść do porozumienia odnośnie dobrego rozkładu jazdy. Pociągi mogłyby od początku tego roku kursować, ale zdaniem przewoźnika i organizatorów rozkład jazdy nie byłyby korzystny dla pasażerów. Pociągi miałyby kursować przed porannym i popołudniowym szczytem komunikacyjnym, więc Metropolia, która zadeklarowała finansowanie połączeń, nie chciała zgodzić się na wykładanie pieniędzy na pociągi. Zdaniem GZM, mogłyby one wozić powietrze.

To na tę inwestycję z programu Kolej Plus chce poczekać zarówno Urząd Marszałkowski, jak i Metropolia. „GZM zamierza finansować połączenia kolejowe po linii nr 142 po zrealizowaniu inwestycji liniowej w ramach tego programu” - czytamy w materiałach Górnośląsko-Zagłębiowskiej Metropolii. Jak mówił przedstawiciel PKP PLK, jego zdaniem czekanie z uruchomieniem połączeń na tę inwestycję jest bez sensu, ponieważ to potrwa jeszcze kilka lat. Bezkolizyjne skrzyżowania są dopiero projektowane i ma to potrwać do kwietnia 2026 roku. Następnie czeka jeszcze budowa, która powinna potrwać dwa lata, do 2028 roku. Całość ma kosztować ok. 142 mln złotych.
Dopiero po tym pociągi pasażerskie mają tu zacząć jeździć rozkładowo. Na razie pasażerom z czterech południowych dzielnic pozostaje liczyć na to, że Koleje Śląskie będą obsługiwać przystanki za 9 mln złotych z powodu trwającej przebudowy węzła katowickiego. Jak deklaruje przewoźnik, na linii 142 będą się pojawiać pociągi. Jednak tylko wtedy, gdy już nie będzie wyjścia i Koleje Śląskie będą zmuszone tamtędy jeździć.
Łukasz KądziołkaChcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Przecież jest metro. Metrorower :-D
Rownie dobrze Katowice moga domagac sie dostepu do morza. Kolej to jedyna alternatywa dla Katowic gdzie wszystko stoi w korkach. Wszystkie pomysly radnych- nieporadnych i pseudo prezydenta sa zawsze spoznione i decydenci sa zawsze zaskoczeni
Co z odpowiedzialnością urzędnika Urzędu Marszałkowskiego Województwa Śląskiego za niespełnioną deklarację? Czy tu nie doszło do wyłudzenia i defraudacji 9 milionów złotych? Czy miarą sukcesu urzędnika jest już tylko to, ile milionów naszych nowych polskich złotych udało mu się "pozyskać dofinansowania" i wydać obojętnie na co?
Była sobie linia kolejowa Ochojec- Kostuchna. Kiedyś (dawno temu) jeździły tam pociągi, potem pociągi osobowe przestały tam jeździć, a potem linię wyremontowano i pociągi mogą jeździć. Jak 30 lat temu, tak i dziś linia przecina ul. Jankego i Kolejową. Puszczenie tam większej liczby pociągów, to paraliż i tak już zatkanego południa miasta... Było sobie wiele pustych terenów w Ochojcu, Piotrowicach, Kostuchnie, było wiele miejsca na nowe drogi, linię tramwajową itd., ale wszystko zabudowano przez ostatnie 20- 30 lat. I tak właśnie wygląda ów mityczny "rozwój" Polski i miasta Katowice- budowlana wolna amerykanka, a infrastruktury brak. Wszystko bez głowy, na hurra, prowizorycznie i tak się kulamy.
No pewnie jak kogoś stać to niech sobie drezynę kupi. Infrastruktura jak co to jest i ponoć można z niej korzystać ;)
Nie dość, że przystanki im wybudowali to jeszcze teraz pociągów by chcieli...
" za chwilę wywiozą nas na taczkach" - co zakup autobusów nie pomógł??? przecież to taka dobra komunikacja dla miasta. Może jakiś tramwa!? nie wspomnę o takich cudach jak Szybki Tramwaj, premetro, pół metro. To już magia by była
Logika w wydaniu PKP. Wybudować przystanki na liniach, gdzie nikt nie chce jeździć..
Przecież jest metro. Metrorower :-D
Rownie dobrze Katowice moga domagac sie dostepu do morza. Kolej to jedyna alternatywa dla Katowic gdzie wszystko stoi w korkach. Wszystkie pomysly radnych- nieporadnych i pseudo prezydenta sa zawsze spoznione i decydenci sa zawsze zaskoczeni
Co z odpowiedzialnością urzędnika Urzędu Marszałkowskiego Województwa Śląskiego za niespełnioną deklarację? Czy tu nie doszło do wyłudzenia i defraudacji 9 milionów złotych? Czy miarą sukcesu urzędnika jest już tylko to, ile milionów naszych nowych polskich złotych udało mu się "pozyskać dofinansowania" i wydać obojętnie na co?