Przebudowa dwóch wiaduktów w centrum Katowic to zmiany nie tylko na kolei. Na ul. Mikołowskiej i ul. św. Jana miasto szykuje swoje inwestycje. Po ich realizacji pojawi się wiele nowości dla kierowców i pasażerów komunikacji miejskiej. Jednak najpierw miasto musi dogadać się z kolejową spółka, a na razie stosunki są raczej napięte. W poniższym tekście piszemy o tym, na jakim etapie są przygotowania dwóch ważnych transportowych inwestycji.
Ostatnio burzę wywołały alarmujące wypowiedzi prezydenta Marcina Krupy i wiceprezydenta Bogumiła Sobuli. Podczas spotkania z przedstawicielami mediów władze Katowic zaapelowały o nagłośnienie planów PKP Polskich Linii Kolejowych, które realizują wielką przebudowę katowickiego węzła kolejowego, czyli linii E65.
Zdaniem katowickiego urzędu kolejarze chcą sparaliżować ruch w centrum miasta. Prezydent stwierdził, że zamierzają zamknąć „wszystkie wiadukty na pół roku”. - Skutki gospodarcze takiego wyłączenia miasta na pół roku, mogą być tak kolosalne, że sobie nie zdajemy sprawy - grzmiał Marcin Krupa. Ostrożniej na ten temat wypowiadał się Sobula, który wskazał, że konkretnie chodzi o zamknięcie dwóch wiaduktów w tym samym czasie. Ulica św. Jana, służąca teraz za objazd, miałaby zostać zamknięta jeszcze w trakcie realizacji prac na ul. Mikołowskiej.
Przypomnijmy, że zgodnie z ustaleniami pomiędzy PKP PLK a Katowicami, w trakcie realizacji kolejowej inwestycji nie będą zamykane położone obok siebie wiadukty. Dlatego na przykład zamknięty jest przejazd pod ul. Graniczną, ale nadal kierowcy mogą przejechać pod obiektem na ul. Damrota. To samo tyczy się ulic Mikołowskiej i św. Jana. Zapowiadano, że dopiero po ukończeniu przebudowy jednego wiaduktu, wykonawca ma zaczynać prace na kolejnym.
Mimo wszystko, kolejowa spółka chce zmienić harmonogram prac. Choć wiceprezydent przyznał, że PKP PLK proponują możliwość „czasowego, chwilowego puszczenia ruchu pod każdym z tych obiektów w bardzo ograniczonym zakresie”, to miasto stoi na stanowisku, że jest to niedopuszczalne. Dlatego postanowiło poinformować o tym media, zanim zapadły jakiekolwiek decyzje.

Dojście do peronów będzie się odbywało istniejącymi chodnikami, ale zostaną one przebudowane i powiązane z tymi na ul. Dworcowej, ul. Wojewódzkiej i ul. Kościuszki. Dodatkowo zaprojektowano także nowe chodniki umożliwiające dojście do peronów węzła. Na drodze rowerowej nie zaplanowano większych nowości. Ta, która jest obecnie, zostanie przebudowana. - Jeśli chodzi o rozwiązania dla rowerzystów, to projektowana droga stanowi połączenie istniejących dróg dla rowerów od strony ul. Kochanowskiego (po południowej stronie węzła) w kierunku ul. Dworcowej (po północnej stronie węzła) - informuje Kwiecień.
Projektowanie węzła i przebudowy ul. Mikołowskiej zakończyło się w zeszłym roku. Jednak na razie miasto nie określa, kiedy zaczną się dwie duże inwestycje. Założenie jest takie, że powinny być prowadzone równolegle z wyburzaniem i budową nowych wiaduktów kolejowych. Pytanie, czy tak faktycznie będzie, skoro do tej pory miasto nie zaczęło szukać wykonawcy. - Termin ogłoszenia przetargu na roboty budowlane będzie znany po ustaleniu ze spółką PKP PLK harmonogramu robót - mówi Dawid Kwiecień.
W przypadku ul. Mikołowskiej prace powinny potrwać 12 miesięcy od momentu podpisania umowy z wykonawcą. Przypomnijmy, że wiadukt kolejowy będzie powstawał przez 26 miesięcy. Być może miastu nie jest na rękę zmiana harmonogramu kolejowej inwestycji i rozpoczęcie prac na ul. św. Jana w IV kwartale tego roku, ponieważ jeszcze nie jest pewne, czy Katowice otrzymają pieniądze na swoją inwestycję.
- Dofinansowanie na budowę węzła przesiadkowego przy ul. św. Jana nie zostało jeszcze przyznane. Aktualnie trwa weryfikacja wniosku, który został złożony do Centrum Unijnych Projektów Transportowych w czerwcu ubiegłego roku. Kwota, o którą wnioskujemy, to 5 002 308,04 zł brutto przy całkowitej wartości inwestycji 7 438 237,61 zł brutto. Decyzja o przyznaniu środków ma być znana w tym roku - informuje Kwiecień. Budowa węzła w centrum Katowic ma potrwać 15 miesięcy.
Zgodnie z szacunkami, przebudowa ul. Mikołowskiej ma kosztować ok. 12 mln zł brutto i zostanie sfinansowana z budżetu miasta. To oznacza, że obie inwestycje pochłoną ok. 20 mln złotych.
Łukasz KądziołkaChcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Wyobrażenia władz miasta zaczynają się i kończą w kieszeni deweloperów :) Reszta się dla nich nie liczy, wielokrotnie to już udowodnili.
Miasto pamięta o deweloperach i Gieksie, żeby im zrobić dobrze. Reszta mieszkańców się dla nich nie liczy. Od nich się tylko ściąga podatki a nie remontuje czy buduje dla nich infrastrukturę. Po co ludziom ma się lepiej żyć w Katowicach? Ważne żeby deweloperzy nie uciekli i dalej chcieli zalewać betonem każdy kawałek wolnej przestrzeni nie licząc się z niczym i nikim.
Mikołowska od lat prosi się o remont. I niech miasto pamięta o rowerzystach i buspasach tylko bym wykluczył z tego taksówkarzy bo nie rozumiem dlaczego mają korzystać z takich ulg.
Bo wykracza to poza wyobrażenia władz.
Teraz jest czas na przebudowę Mikołowskiej. Buspasy oraz ścieżki! Dlaczego nie ma tego nawet w planach?!
Jak na filmach Barei.....cyrk
Dworzec autobusowy mógł powstać pod Galerią Katowicką, analogicznie jak pod Wroclavią, za pieniądze inwestora. A jeśli jest już na Sądowej, to brak budowy dojścia (zwykłego chodnika z peronu 1, nie potrzeba żadnej "tuby" którą planowano) to kolejny niewybaczalny błąd.
Największa i niewybaczalna porażka to brak łącznika sądowej z peronem 1. To jest dramat, że po tak ogromnych inwestycjach i kosztach, na sam koniec, puścimy pasażerów z walizkami tym wąskim chodnikiem przy noclegowni, żeby sobie postali na śmierdzącym skrzyżowaniu z widokiem na rudery. To jest prawdziwa wizytówka miasta dla wielu nowoprzyjezdnych. Dobrze wiemy, że jeśli nie zbudują nic teraz, to już się to nie wydarzy.
[…] Będą dwie duże inwestycje pod wiaduktami kolejowymi. Jeszcze nie ma decyzji o rozpoczęciu prac na ul. Mikołowskiej i ul. św. Jana. Tekst ukazał się TUTAJ. […]
Wyobrażenia władz miasta zaczynają się i kończą w kieszeni deweloperów :) Reszta się dla nich nie liczy, wielokrotnie to już udowodnili.
Miasto pamięta o deweloperach i Gieksie, żeby im zrobić dobrze. Reszta mieszkańców się dla nich nie liczy. Od nich się tylko ściąga podatki a nie remontuje czy buduje dla nich infrastrukturę. Po co ludziom ma się lepiej żyć w Katowicach? Ważne żeby deweloperzy nie uciekli i dalej chcieli zalewać betonem każdy kawałek wolnej przestrzeni nie licząc się z niczym i nikim.
Mikołowska od lat prosi się o remont. I niech miasto pamięta o rowerzystach i buspasach tylko bym wykluczył z tego taksówkarzy bo nie rozumiem dlaczego mają korzystać z takich ulg.