Reklama

Proces kierowcy PKM Katowice. Jego była partnerka zeznała, że zwykle był spokojny, ale kiedyś skopał samochód innego kierowcy

„Zazwyczaj był spokojny”. Była partnerka Łukasza T., kierowcy autobusu oskarżonego o zabójstwo 19-letniej Barbary Sz., mówiła przed sądem o nim i o ich związku. Opisała też kolizję, po której T. zachował się agresywnie.

O powołanie na świadka byłej partnerki Łukasza T. wnioskował partner potrąconej przez autobus Barbary Sz. ze Świętochłowic. Podczas jednej z ostatnich rozpraw Łukasz M. chciał zadawać pytania o powód rozstania z kierowcą PKM-u. Jednak dzisiaj, kiedy Klaudia S. stanęła przed sądem, nie zadał żadnego. Pytali za to sędzia, prokurator i obrońcy jej byłego partnera. Już na samym początku zeznań stwierdziła, że Łukasz T. „zazwyczaj był spokojny” i miał dobre relacje z bliskimi. - W pracy było raz lepiej, raz gorzej, ale to wynikało z charakteru pracy z ludźmi - mówiła Klaudia. Sama wielokrotnie jeździła autobusami prowadzonymi przez T., żeby spędzić wspólnie trochę czasu. - Zachowywał się bardzo spokojnie w pracy za kierownicą. 

Reklama
Oskarżony Łukasz T.

Próba samobójcza i wizyta u psychologa

Na jednej z wcześniejszych rozpraw Łukasz T. był pytany o próbę samobójczą. Powodem, dla którego oskarżony miał targnąć się na swoje życie, było rozstanie z Klaudią. Trafił wtedy na toksykologię w Sosnowcu. W szpitalu odwiedziła go wtedy była już partnerka. - Szczerze mówiąc nie wiem, co było podłożem tej próby. Rozmawialiśmy krótko, po godzinie wyszłam ze szpitala i później już się nie kontaktowaliśmy - mówiła dzisiaj Klaudia S. Dodała, że później być może mieli kontakt raz przez internet. Po próbie samobójczej kierowca rozmawiał z psychiatrą i psychologiem, ale nie widzieli oni potrzeby umieszczania go w szpitalu psychiatrycznym. Rok później zgłosił się do psychologa na os. Witosa, bo nadal nie mógł otrząsnąć się po rozstaniu. Jednak po kilku spotkaniach nie zdecydował się na terapię. Mimo wszystko Łukasz T. czasami miał kontakt z psychologiem, co potwierdziła jego była partnerka. Razem z T. raz poszła do psychologa. - Mieliśmy parę tematów do omówienia, dosyć ciężkich. Chcieliśmy zasięgnąć porady psychologa, do którego chodził - mówiła dzisiaj Klaudia i przyznała, że ta wizyta im pomogła. Choć z perspektywy czasu ich problemy wydają się jej teraz błahe.

Reklama

PRZECZYTAJ TEŻ: Tragedia na ul. Mickiewicza oczami policjantów. Drastyczne nagrania po raz pierwszy w sądzie

Woreczki z białą substancją 

Podczas śledztwa biegli stwierdzili, że w dniu wypadku w organizmie Łukasza T. znajdowały się m.in. amfetamina oraz tramadol, czyli silnie działający lek przeciwbólowy z grupy opioidów, zwanych narkotycznymi lekami przeciwbólowymi. W październiku zeszłego roku przekonywał w sądzie, że w ostatnich dniach przed wypadkiem zażywał jedynie sprzedawany bez recepty tabletki Recigar, które mają pomóc w rzuceniu palenia papierosów. Zaprzeczył też, że kiedykolwiek brał narkotyki. Stwierdził, że nie wie skąd w jego organizmie znalazła się amfetamina.

Reklama
W domu Łukasza T. znaleziono dwa woreczki z białymi granulkami. Oskarżony twierdził, że nie wiedział, co to jest i wsypał zawartość woreczków do proszku do prania, a opakowania zostawił, żeby włożyć do nich biurowe rzeczy. Jego wyjaśnienia częściowo potwierdziła była partnerka. Stwierdziła, że nie wie nic o nadużywaniu lekarstw przez byłego partnera i nie kojarzy, żeby ktoś w jego otoczeniu był uzależniony od jakichkolwiek używek.

PRZECZYTAJ TEŻ: Kierowca autobusu PKM Katowice do ojca 19-latki: „Przepraszam, żałuję i chciałbym cofnąć czas”. Rozpoczął się proces Łukasza T., który na ul. Mickiewicza przejechał młodą kobietę

Stłuczka i agresywna reakcja

Klaudia S. opisała jedną kolizję, za którą Łukasz T. został ukarany. Jechali razem samochodem i podczas zmiany pasa na sąsiedni inne auto zaczęło skręcać na ten sam pas. - Nie zauważyli się nawzajem i doszło do stłuczki - relacjonowała S. Wtedy oskarżony wysiadł z samochodu i skopał auto drugiego kierowy. - Nie jestem w stanie powiedzieć dlaczego to zrobił. Może to był gorszy dzień. Na ogół przestrzegał przepisów - powiedziała Klaudia. Po policyjnym postępowaniu okazało się, że do kolizji doszło z winy T.

Reklama

PRZECZYTAJ TEŻ: „Pomyliłem gaz z hamulcem”. Prywatne nagranie oskarżonego kierowcy PKM Katowice Łukasza T. podważa jego wiarygodność

Była partnerka kierowcy PKM-u stwierdziła, że decyzję o rozstaniu podjęli wspólnie. - Wydaje mi się, że była to zwyczajnie różnica charakteru. Wynikało to z mojego młodego wieku, mieliśmy inne priorytety - wspomina Klaudia S. W związku z Łukaszem T. była przez około 5 lat. Rozstali się około 6-7 lat temu, czyli co najmniej 4 lata przed tragicznymi wydarzeniami, do których doszło 31 lipca 2021 roku.

Podczas dzisiejszej rozprawy zeznawali również kolejni świadkowie śmiertelnego wypadku. Wszyscy potwierdzili, że kierowca nie powinien czuć sie zagrożony ze strony osób uczestniczących w bójce i powinien widzieć, że piesi znajdowali się na drodze, gdy ruszył autobusem.
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    kropka - niezalogowany 2023-07-28 11:07:29

    Uwolnić kierowcę!

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Jaija - niezalogowany 2023-07-28 00:04:24

    Ten człowiek nie ma prawa znaleźć się w więzieniu.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    andrzej - niezalogowany 2023-07-13 22:10:50

    Napadli na autobus i chcieli zrobić krzywdę kierowcy i pasażerom . Kierowca wszystkich uratował .

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo katowice24.info




Reklama
Najnowsze wiadomości