Królestwo to nowy punkt na imprezowo-gastronomicznej mapie Katowic. Ulokowany w samym centrum miasta, bo w kopule Ronda Sztuki, z widokiem na Spodek i Pomnik Powstańców. I ten widok jest dobrym tłem dla minimalistycznych wnętrz lokalu. - Mamy świetny widok, odsłaniający uroki miasta. Chcieliśmy otworzyć lokal, którego nie będziemy się wstydzić. Jesteśmy otwarci na nowe i dalecy od tego, co było w tym miejscu – mówi Jola Sauer, właścicielka Królestwa. To nie pierwszy jej lokal. Podobnie sprofilowana jest chorzowska Szuflada 15, której Sauer jest współwłaścicielką.

W Królestwie nie zjemy mięsa, za to ryby i owoce morza. Jest zupa Ramen do wyboru z warzywami bądź krewetkami, mus z sera koziego z ciastem filo i burakami czy risotto ze szparagami. W menu znajdziemy też sałatki, kanapki, hummus i desery. Codziennie zmienia się też zupa i danie główne w "menu dnia". - Jarosze dostaną jedzenie lepszej jakości, zróżnicowane i autorskie. Serwujemy kasztany, sami robimy tofu. Nasz kucharz pracował i uczył się fachu w knajpach z gwiazdkami Michelina – dodaje właścicielka.
Wystrój lokalu jest minimalistyczny, miał być uniwersalny, by z łatwością zmieniać go na imprezy. Jest więc sporo drewna i zieleni. Joli Sauer marzy się, by tworzyć w nim instalacje, dziwne historie, mroczny nastrój. Jak u Larsa von Triera, twórcy miniserialu „Królestwo”, od którego nazwę wziął katowicki lokal. - Są oczekiwania, więc i strach przed krytyką. Ale postaramy się nie zawieść – dodaje Sauer.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze