Reklama

Królestwo dobrej muzyki i jedzenia wege, czyli nowy lokal na mapie Katowic

03/05/2016 13:17
NOWE MIEJSCE Krem z batata, marchewki i pomarańczy, szczupak z pieczonymi w ziołach ziemniakami, a może brytyjski fishpie z majonezem wasabi. Co łączy te potrawy? Nie zawierają mięsa, co wcale nie znaczy, że źle smakują. W Królestwie można nie tylko dobrze zjeść, ale też potańczyć do muzyki takich zespołów jak Rebeka czy Kamp!

Królestwo to nowy punkt na imprezowo-gastronomicznej mapie Katowic. Ulokowany w samym centrum miasta, bo w kopule Ronda Sztuki, z widokiem na Spodek i Pomnik Powstańców. I ten widok jest dobrym tłem dla minimalistycznych wnętrz lokalu. - Mamy świetny widok, odsłaniający uroki miasta. Chcieliśmy otworzyć lokal, którego nie będziemy się wstydzić. Jesteśmy otwarci na nowe i dalecy od tego, co było w tym miejscu – mówi Jola Sauer, właścicielka Królestwa. To nie pierwszy jej lokal. Podobnie sprofilowana jest chorzowska Szuflada 15, której Sauer jest współwłaścicielką.

Reklama
- Jednak w Katowicach mamy większą przestrzeń, więc i postawimy na większe granie. Chcemy, żeby ludzie dobrze się bawili. Zauważyliśmy, że przychodzą do nas osoby w różnym wieku, świadomi tego miejsca i zupełnie przypadkowi. Bardzo nas to cieszy, gdy widzimy starszych ludzi, którzy przychodzą z dziećmi – dodaje Sauer. Do tej pory w Królestwie, które działa od początku kwietnia, zagrali m.in. Rebeka i Rasmentalism. W kolejne weekendy odbędą się koncerety Xanax, Kamp! i Voo Voo. W planach są niedziele z muzyką jazzową czy festiwale kulinarne. - To ma być klub muzyczny na poziomie, chcemy by nocne życie miasta połączone było z dobrą muzą. A w ciągu dnia z dobrym jedzeniem – tłumaczy Sauer.

W Królestwie nie zjemy mięsa, za to ryby i owoce morza. Jest zupa Ramen do wyboru z warzywami bądź krewetkami, mus z sera koziego z ciastem filo i burakami czy risotto ze szparagami. W menu znajdziemy też sałatki, kanapki, hummus i desery. Codziennie zmienia się też zupa i danie główne w "menu dnia". - Jarosze dostaną jedzenie lepszej jakości, zróżnicowane i autorskie. Serwujemy kasztany, sami robimy tofu. Nasz kucharz pracował i uczył się fachu w knajpach z gwiazdkami Michelina – dodaje właścicielka.

Wystrój lokalu jest minimalistyczny, miał być uniwersalny, by z łatwością zmieniać go na imprezy. Jest więc sporo drewna i zieleni. Joli Sauer marzy się, by tworzyć w nim instalacje, dziwne historie, mroczny nastrój. Jak u Larsa von Triera, twórcy miniserialu „Królestwo”, od którego nazwę wziął katowicki lokal. - Są oczekiwania, więc i strach przed krytyką. Ale postaramy się nie zawieść – dodaje Sauer.

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo katowice24.info




Reklama
Najnowsze wiadomości