To już niemal tradycja. Kiedy tylko kończą się święta Bożego Narodzenia, w sklepach robi się tak samo tłoczno jak tuż przed świętami. Ludzie liczą na okazje, bo w wielu miejscach rozpoczynają się wyprzedaże. To dlatego dojazd do centrów handlowych jest bardzo utrudniony, a znalezienie miejsca na parkingu zajmuje znacznie więcej czasu niż zwykle.
Od wielu lat można spotkać opinie, że w Polsce prawdziwych wyprzedaży nie ma, a to co oferują sklepy tuż po świętach, to jedynie namiastka przecen, które można spotkać np. w Wielkiej Brytanii czy USA. Tak czy inaczej, 27 grudnia Polacy tłumnie ruszają na poświąteczne zakupy.
W Katowicach największe oblężenie przeżywają Galeria Katowicka i Silesia City Center. Przez wiele godzin dojazd ul. Chorzowską do SCC był niemal całkowicie zablokowany. Samochody poruszały się bardzo wolno.
Podobnie sytuacja wyglądała na dojeździe i wyjeździe z Galerii Katowickiej. Na ul. Juliusza Słowackiego ruch jest znacząco utrudniony. Dojazd to jednak tylko połowa sukcesu, bo potem trzeba jeszcze znaleźć wolne miejsce parkingowe.

Jeśli już ktoś zaparkował, to musi się liczyć z tym, że w kolejnej kolejce ustawi się do przymierzalni, a potem do kasy. W niektórych sklepach, kolejki sięgały dziś niemal do wejścia.
- Nawet przed świętami ludzi było o wiele mniej. Już od 10-tej tłumy wchodziły do sklepów, wszystkie kasy jakie są, są otwarte, bo kolejki są bardzo długie - mówi nam sprzedawca w sklepie Reserved w SCC.

Klienci centrów handlowych dzielą się na wiele grup, jednak zdecydowanie przeważają ci, którzy próbują złapać okazję lub wykorzystują prezenty znalezione pod choinką.
- Dzisiaj klienci już czekali pod drzwiami. Chcą "wydać" prezenty świąteczne. Dużo idzie w kartach podarunkowych i w gotówce, to widać - mówi sprzedawca w sklepie H&M w SCC.
Są jednak i tacy, którym czekanie nie przeszkadza. Wyprzedaże zaczynają na razie od 15%, a sięgają nawet 50%. Bez względu zatem na kolejki, niektórzy cieszą się zakupami.
- Kolejki są straszne, ale poza nimi jest okej. Poza tym Silesia jest duża, więc trochę się ci ludzie rozchodzą - tłumaczy jedna z klientek.
Jednym z najbardziej charakterystycznych obrazów w Silesii czy Galerii Katowickiej są jednak nie tylko kolejki, ale także klienci wyczekujący przed sklepami w towarzystwie toreb z zakupami. Trudno na ich twarzach dostrzec entuzjazm w związku z wyprzedażami.
- Największa głupota jaka może być. Ja bym w życiu nawet kroku nie zrobił w tę stronę, ale żona... Chciała zobaczyć wyprzedaże… I zobaczyła - narzekał jeden z czekających przed sklepami mężczyzn.

Tych, którzy nie podzielają radości z zakupów, jest zdecydowanie więcej, a wśród nich również klienci, którzy żałują przyjazdu do sklepów..
- Kompletnie nie opłacało się przyjechać. Weszłyśmy do kilku topowych sieciówek i stałyśmy w kolejce chyba godzinę, a i tak już nic nie było. Poza tym wszystkie ubrania są już strasznie poniszczone - mówiła jedna z klientek.

Jak długo będzie trwał ten wyprzedażowy szał? Pracownicy sklepów przewidują, że aż do sylwestra. Mimo że, promocje będą trwały jeszcze kilka tygodni, to ten okres jest najbardziej gorący. Klienci w pierwszej fazie wykorzystują swoje prezenty i początek wyprzedaży, a później tematem wiodącym są sylwestrowe kreacje, które również obejmuje wyprzedaż.
Zofia Stasik
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Ożeni się taki, i potem robi "największe głupoty jakie mogą być", a frustrację wylewa na resztę świata :(
to nie wyprzedaże to kpiny z ludzi , ceny z losmosu .
Ożeni się taki, i potem robi "największe głupoty jakie mogą być", a frustrację wylewa na resztę świata :(
to nie wyprzedaże to kpiny z ludzi , ceny z losmosu .