W niedzielę o godz. 18 w wielkiej sali koncertowej wystąpią NOSPR, Iwona Socha (sopran) i Adam Sobierajski (tenor). W programie znalazły się utwory Johanna Straussa I i II, Emmericha Kalmana, Johannesa Brahmsa i Giuseppe Verdiego.
„Koncert dla Miasta Katowice” to jeden z czterech koncertów, które miasto może zorganizować w siedzibie NOSPR w ciągu roku, w związku z tym, że finansuje funkcjonowanie obiektu. Część z puli biletów została rozdysponowana w formie zaproszeń dla osób ze świata nauki, kultury, biznesu i polityki.

Bezpłatne wejściówki można odbierać od 2 lutego od godz. 10. Jedna osoba może dostać maksymalnie dwa bilety.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Biletów nie można było kupić, bo były za darmo. Nie było sprzedaży internetowej (nie było sprzedaży w ogóle), tylko odbiór osobisty w kasie. To tak, dla uporządkowania faktów.
Następnym razem niech organizator zrobi dla vipów imprezę zamkniętą, a przestanie oszukiwać ludzi, pozorując, że kultura jest dostępna dla wszystkich. Sprzedaż internetowa na ten koncert została zablokowana więc tłum pognał stać w kolejce, deszcz na głowę kapie, a oni stoją pełni nadziei. Garść biletów została rzucona jak ten ochłap dla psa. Nawet sam program dostosowano pod vipowskie ucho, Strauss, Verdi... a na co dzień dla przeciętnego słuchacza muzyka współczesna, ociekająca dysonansem, żeby kowalskiemu za wesoło nie było. Co ciekawszy koncert, to bilety znikają gdzieś bokami. Miłego, karnawałowego odbioru.
Biletów nie można było kupić, bo były za darmo. Nie było sprzedaży internetowej (nie było sprzedaży w ogóle), tylko odbiór osobisty w kasie. To tak, dla uporządkowania faktów.
Następnym razem niech organizator zrobi dla vipów imprezę zamkniętą, a przestanie oszukiwać ludzi, pozorując, że kultura jest dostępna dla wszystkich. Sprzedaż internetowa na ten koncert została zablokowana więc tłum pognał stać w kolejce, deszcz na głowę kapie, a oni stoją pełni nadziei. Garść biletów została rzucona jak ten ochłap dla psa. Nawet sam program dostosowano pod vipowskie ucho, Strauss, Verdi... a na co dzień dla przeciętnego słuchacza muzyka współczesna, ociekająca dysonansem, żeby kowalskiemu za wesoło nie było. Co ciekawszy koncert, to bilety znikają gdzieś bokami. Miłego, karnawałowego odbioru.