- Początki były straszne, musieliśmy się nauczyć oddychania. A ja tak się wstydziłam, że pierwsze próby wykonywałam z zamkniętymi oczami - mówiła aktorka podczas przedpremierowego pokazu filmu w katowickim Multikinie.
Nie od dziś wiadomo, że Kinga Preis konsekwentnie odrzuca propozycje udziału w Tańcu z Gwiazdami. Podobno stawka wzrasta, ale aktorka powtarza, że pieniądze to nie wszystko. Jako, że dwie ostatnie role Preis związane były z muzyką – przed filmem „#WszystkoGra”, wystąpiła w „Córkach dancingu” - może tym razem, twórcy komercyjnego programu przekonają ją do udziału. Nie zanosi się za to na występ w kolejnym filmie muzycznym. - Miałabym grać w musicalach do 60-tki? Broń Panie Boże! Teraz marzy mi się horror - mówi Preis.
Tym, co wyróżnia nowy film Agnieszki Glińskiej są polskie piosenki w nowych aranżacjach. Preis śpiewa ustami bohaterki Romy, 40-letniej, zrezygnowanej i nieszczęśliwej kobiety. Jej ukochaną piosenką z tego filmu stała się „Do łezki łezka”, którą wylansowała Maryla Rodowicz, ale wzrusza ją też „Świecie nasz” Marka Grechuty.

Dużo mówi się też o metamorfozie, jaką przeszła Kinga Preis. Aktorka zeszczuplała 15 kg i zachwyca sylwetką. Jak jej się to udało? Ponoć odstawiła kawę i papierosy. Piła też soki z marchwi i buraków. Zmieniła fryzurę i dziś jest jedną z najelegantszych polskich aktorek. Mało jej w plotkarskich portalach, jako że od lat związana jest z tym samym partnerem, z którym ma jednego syna, Antoniego.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze