Wszystko działo się w poniedziałek około godz. 12:45. Służby zostały powiadomione o pożarze mieszkania przy ulicy Kołłątaja, w którym miało być dziecko. Policjanci i strażacy przyjechali na miejsce, gdzie było już bardzo duże zadymienie, a ogień zajął już całe mieszkanie. Mieszkańcy bloku ewakuowali się jeszcze przed przyjazdem służb. Strażacy przeszukali budynek. W jednym z pokojów w mieszkaniu, w którym wybuchł pożar, znaleźli nieprzytomnego chłopczyka. Przekazali go załodze kartki pogotowia. Pomimo reanimacji, dziecko zmarło.
Po ugaszeniu ognia, do pracy w miejscu pożaru przystąpili policjanci pod nadzorem prokuratora, a także biegły z zakresu pożarnictwa. Ze wstępnych ustaleń wynika, że źródło ognia znajdowało się w pomieszczeniu, w którym odnaleziono dziecko. Znaleziono tam również zapalniczkę.
Jak ustaliła policja, gdy wybuchł pożar, trójka rodzeństwa była w domu sama. Starsze dzieci uciekły. Z powodu ognia nie udało im się dotrzeć do najmłodszego brata. Matka z partnerem w tym czasie pojechali załatwiać sprawy urzędowe. Z jej relacji wynika, że nie było ich kilkadziesiąt minut.Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Bizantyjski, rozpasany do granic urzędniczy biurotwór zbiera śmiertelne żniwo...
Bizantyjski, rozpasany do granic urzędniczy biurotwór zbiera śmiertelne żniwo...