Jako pierwszy z gratulacjami podszedł do Karolczaka marszałek województwa śląskiego Wojciech Saługa. Zaraz potem Karolczak i prezydent Sosnowca Arkadiusz Chęciński wpadli sobie w objęcia. Nie przez przypadek. To właśnie Chęciński zbudował koalicję, która umieściła Karolczaka na stanowisku szefa metropolii. Chęciński stwirzyłł sojusz PO z SLD, choć akurat w tej drugiej partii Karolczak to persona non grata. W grę wchodziły jednak kontakty i zależności towarzyskie.
Po wyborach szefa metropolii odbyło się głosowanie na członków zarządu. Zgłoszeni zostali: Danuta Kamińska, Krzysztof Zamasz, Grzegorz Kwitek i Andrzej Pilot. Trzy pierwsze osoby uzyskały podwójną większość. Kamińska dostała 40, Kwitek 39, a Zamasz 38 głosów. Na Pilota zagłosowało 18 delegatów, którzy jednak nie reprezentowali ponad połowy mieszkańców metropolii. Trzeba więc było przeprowadzić kolejne głosowanie. Tym razem kandydatką była Karolina Wadowska. Głosowało na nią 31 delegatów, przeciw było 5, a 4 się wstrzymało. Nie głosował Damian Bartyla, który prawdopodobnie na znak protestu (to on promował Pilota) wyszedł z sali.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Czerwone Zagłębie
Dzielenie skóry na niedźwiedziu. Władze metropolii powinni wybierać mieszkańcy. A nie "delegaci spośród siebie" Metropolia przypomina drugi - bezsensowny sejmik... Płakać się chce...
Czerwone Zagłębie
Dzielenie skóry na niedźwiedziu. Władze metropolii powinni wybierać mieszkańcy. A nie "delegaci spośród siebie" Metropolia przypomina drugi - bezsensowny sejmik... Płakać się chce...