Reklama

Katowice nie przechodzą żadnej rewolucji transportowej. Nadal samochody są tu na pierwszym miejscu [OPINIA]

W Katowicach od kilku lat trwa rewolucja transportowa. Tak od kilku lat zaczynają się informacje prasowe UM Katowice, dotyczące tematów związanych z komunikacją publiczną, polityką parkingową czy rowerami. Tyle że propagandowe hasła nijak mają się do rzeczywistości. Żadnej rewolucji transportowej nie ma. Jest za to dalsze promowanie transportu indywidualnego i wpychanie do centrum miasta samochodów. Najdobitniej pokazuje to decyzja o wydzierżawieniu spółce TDJ ponad 15 000 m kw. terenu nad strefą kultury pod parking. To jednak tylko jeden z wielu przykładów jak slogany z folderów rozmijają się z konkretnymi decyzjami władz miasta.

Zacznijmy od wspomnianej już dzierżawy. Szerzej pisaliśmy o tym TUTAJ. W skrócie, miasto wydzierżawiło spółce TDJ Estate ponad 15 000 m kw. działek przy ul. Góreckiego. Pomijam już fakt, że bez przetargu i nikt o tym nie wiedział. Wszystko odbyło się zgodnie z prawem, choć ze zdrowym rozsądkiem już nie bardzo. Bo skoro od kilku lat władze miasta przekonują, że stawiają na zrównoważony transport i chcą ograniczenia ruchu kołowego w centrum Katowic, to dlaczego przykładają rękę do zwiększenia tego ruchu? Można by jeszcze zrozumieć sytuację, w której np. z jakiegoś powodu parking pod biurowcami TDJ przy Spodku jest tymczasowo nieczynny. Wtedy miasto pomaga dużemu inwestorowi i udostępnia mu teren pod parking. Ale tu nic takiego nie ma. Deweloper zbudował miejsca podziemne, ale, jak widać, za mało. Zabawnie brzmią tłumaczenia TDJ, że liczba miejsc w biurowcach jest optymalna. Tak bardzo optymalna, że trzeba wynająć półtora hektara od miasta pod dodatkowy parking.

Skoro prezydent Katowic przekonuje, że chce ograniczyć ruch samochodowy w śródmieściu (i bardzo słusznie), to czy jego własna decyzja o umożliwieniu deweloperowi stworzenia dużego parkingu powyżej strefy kultury nie kłóci się z tym? To mniej więcej tak, jakby deklarować, że chce się ograniczać spożycie mięsa, po czym regularnie jeść na obiad schabowego.

Reklama

W informacjach prasowych UM, zaraz po zdaniu o rewolucji transportowej, pojawia się informacja o centrach przesiadkowych. "Powstanie centrów przyczynia się do ograniczenia ruchu samochodowego oraz redukcji emisji spalin i hałasu." Czyli tak, zbudowaliśmy centra przesiadkowe, ale jednocześnie dajemy ogromny teren pod parking dla właściciela biurowców, które są najlepiej skomunikowane w Katowicach. Tramwajem można do nich dojechać z trzech stron (Chorzów, Siemianowice, Brynów), a z czwartej autobusem (Sosnowiec, Dąbrowa Górnicza i inna miasta Zagłębia). Dodatkowo, spacer z dworca PKP zajmuje 10 minut. Dla kogo są więc te centra przesiadkowe, jeśli nie dla mieszkańców innych miast, którzy pracują w centrum Katowic? Dlaczego miasto promuje dojazd do biurowców samochodem?

Decyzji, które przeczą hasłu o rewolucji transportowej, jest znacznie więcej. Jednym z najbardziej jaskrawych przykładów jest przygotowywanie przebudowy DTŚ na wysokości osiedla Gwiazdy. Władze Katowic chcą zbudować w tym miejscu dodatkowy pas jezdni w formie estakady, którym wyjeżdżający z tunelu mogliby bezkolizyjnie pojechać w kierunku Tychów. Nic to, że przed wjazdem na ul. Murckowską i tak spotkaliby się oni na jednym pasie z kierowcami, którzy jadą w tym samym kierunku, ale z innych pasów, niż te z tunelu. Nic to, że budowa estakady spowodowałaby przesunięcie DTŚ bliżej okien mieszkańców os. Gwiazdy. Przecież przechodzimy rewolucję transportową, a każda rewolucja pociąga za sobą ofiary... Że jednak nie o taką rewolucję chodziło i nie o takie ofiary, to już mniejsza z tym.

Reklama

Idźmy dalej. Maszyny parkingowe na ul. Tylnej Mariackiej. Wprawdzie w Katowicach nie działają listwy w torach ostrzegające o nadjeżdżającym tramwaju, wysuwane słupki ograniczające wjazd na ul. Mariacką czy ul. Mielęckiego, biletomaty w Centrum Przesiadkowym "Brynów" i CP "Zawodzie" (tam czasowo), itd. itp., ale zadziałają maszyny parkingowe, na których będą umieszczane samochody. Nawet jeśli wyjątkowo akurat to będzie działać, to wpychanie na wąską uliczkę co najmniej 240 samochodów dziennie (przy założeniu, że nie będzie rotacji), nie kłóci się z hasłem o rewolucji transportowej? Niech chociaż 1/3 kierowców, którzy zaryzykują i zostawią samochód na platformach, zechce z nich wyjechać w podobnym czasie (np. ok. godz. 16), to w jaki sposób włączą się do ruchu z ul. Tylnej Mariackiej do ul. Francuskiej można się tylko domyślać. Jak to było, redukcja hałasu i mniej spalin?

Tak, wiem, maszyny parkingowe mają zrekompensować likwidację miejsc na ul. Dworcowej. No, ale jak to jest z tą rewolucją transportową, robimy ją czy nie? To tak jakby ogłaszać wielkie sprzątanie mieszkania, po czym cały bałagan z salonu przerzucić do sypialni. Owszem, w salonie będzie w miarę czysto, ale sypialnia będzie zawalona. A to przecież jedno i to samo mieszkanie. Na marginesie, ten salon (czyli Dworcowa) wcale nie został tak dokładnie posprzątany. Na części ulicy powstał parking, a poza tym goście hotelu Monopol wjeżdżają na deptak kiedy i jak chcą. Na dodatek, w planach jest puszczenie ruchu dojazdowego do Dworcowej ul. Mielęckiego, a na ul. Dyrekcyjnej już jeździ więcej samochodów, bo tam też jest droga dojazdowa do hotelu. Rewolucja transportowa i ograniczanie ruchu kołowego w śródmieściu w praktyce.

Reklama

Kolejna rzecz, którą chwalą się Katowice (oczywiście w kontekście rewolucji transportowej), to Katowicki System Zarządzania Transportem. Więcej o tym pisaliśmy TUTAJ. System kosztuje prawie 90 mln zł i ma usprawnić ruch w mieście. Innymi słowy, chodzi o to, żeby kierowcy mogli płynniej przejeżdżać przez Katowic. System ma też nadać priorytet komunikacji publicznej, choć nie bardzo wiadomo jak to ma dokładnie działać. W Gliwicach, które niedawno wdrożyły podobny system, płynność ruchu poprawiła się od 3 do 16%, w zależności od drogi. Czy warto wydawać prawie 100 mln zł, żeby samochody jeździły po Katowicach szybciej o 3% czy nawet 16%? Za taką kwotę można by zbudować infrastrukturę rowerową, która spowodowałaby prawdziwą rewolucję transportową.

Co jeszcze miasto wpisuje w swoją rzekomą rewolucję? Zakup kolejnych elektrycznych autobusów dla PKM Katowice. To prawda, że tabor PKM-u sukcesywnie się zmienia. Jest tylko jeden mały problem - nie ma nim kto jeździć. Prezes Roman Urbańczyk nie potrafi zatrudnić odpowiedniej liczby kierowców. To powoduje, że PKM rezygnuje z obsługi kolejnych linii i odwołuje kursy. To oczywiście podważa zaufanie do komunikacji publicznej i zachęca pasażerów do przesiadki do własnych samochodów. Rewolucja transportowa w praktyce.

Reklama

Jeśli już jesteśmy przy komunikacji publicznej, to można zapytać ile buspasów stworzyły Katowice, żeby autobusy jeździły płynniej i szybciej? Właściwie to zero. Kilkudziesięciu metrów przy ul. Piotra Skargi i ul. Goeppert-Mayer nie liczę, bo to właściwie przystanek autobusowy (w tej pierwszej lokalizacji) i wjazd na dworzec autobusowy (w drugiej). Dlaczego w mieście nie ma choć jednego buspasa z prawdziwego zdarzenia? Bo trzeba by było zabrać jeden pas ruchu kierowcom samochodów, a przecież tak nie można, no jakże to tak? Będą uwagi, protesty, itd. Ale nie zapominajmy, że przeprowadzamy rewolucję transportową...

Można by tak wymieniać długo. Przedłużenie ul. Mickiewicza i droga rowerowa? Nie, bo nie ma miejsca (chociaż jest), a poza tym to w strefie tempo 30 nie robi się infrastruktury dla rowerów. Niech rowerzyści, również dzieci, jeżdżą pomiędzy autobusami i samochodami. To przecież bezpieczne.

Reklama

Tramwaj na południe? Minęło 7 lat od ogłoszenia zamiaru budowy i nawet nie ma gotowego projektu. Nie można wszystkiego zrzucać na Głównego Inspektora Ochrony Środowiska, który cały czas analizuje tzw. decyzję środowiskową.

Do tego wszystkiego infrastruktura rowerowa, która powstaje w ślimaczym tempie i najczęściej nie tam gdzie jest najbardziej potrzebna, ale tam, gdzie może powstać bez naruszania interesu kierowców. Przeznaczanie np. jednego pasa ruchu na porządną drogę rowerową w Katowicach nie wchodzi w grę.

Reklama

Taką to mamy rewolucję transportową.

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    obserwator - niezalogowany 2022-12-13 11:55:42

    Tak likwidacja dotychczasowych miejsc na pewno pomoże. Jak widać powoduje raczej mnóstwo zgryzot aktywistom, którzy chcą żeby wszyscy mieli tak źle jak oni. Argument wszędzie robi się wszystko jest tak dobry, jak że wszędzie kradną to my też powinniśmy.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    motorniczy - niezalogowany 2022-12-13 11:52:49

    A gdzie jest wpisamotorniczyny obowiązek, że przez rynek musi jeździć tramwaj?? Nie znasz miast bez takiego układu?

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Grzegorz Żądło - niezalogowany 2022-12-05 13:14:36

    Wiadomo, koronny argument. Zwłaszcza single często te dzieci zawożą, a i zakupy w markecie się robi codziennie, prawda? Szkoda słów.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo katowice24.info




Reklama
Najnowsze wiadomości