Reklama

Jak wygrać przetarg i nie kupić od miasta lokalu

Metr kwadratowy lokalu użytkowego za 33,5 tysiąca złotych? Berlin, Londyn, Warszawa? Nie, to cena jaką na przetargu osiągnął lokal w centrum Katowic. Pomieszczenie wielkości 22,59 metrów kwadratowych zostało wylicytowane za 756,6 tys. zł. Jak można się było spodziewać, szczęśliwy nabywca za lokal nie zapłacił. A tym samym trafi on ponownie na przetarg.

Dlaczego to było do przewidzenia? Nikt przy zdrowych zmysłach nie płaci tyle za tak mały lokal i do tego w Katowicach. Skąd więc taka cena i po co ktoś tak wysoko licytował? Sprawdzonych faktów w tej sprawie wielu nie ma. Są za to domysły.

Już sama liczba chętnych na kupno małego lokalu przy ul. Mickiewicza 12 mogła budzić zdziwienie. Do przetargu stanęło 30 osób ! Licytacja z ceną wywoławczą - 60 tys. zł, na którą zwykle urzędnicy przeznaczają około 10 minut, ciągnęła się ponad półtorej godziny. Co kilkanaście minut jeden z nich wychodził i uspokajał czekających na kolejny przetarg, prosząc jednocześnie o cierpliwość. Z sali wychodzili też kolejni potencjalni kupcy. - Powariowali, już jest 450 - mówił jeden z nich. Po jakimś czasie następni z niedowierzaniem kręcili głowami: - Już doszło do 600.

Reklama

W ostatecznej rozgrywce zostały dwie osoby. W pewnym momencie wiadomo już było, że nie chodzi o cenę, ale o coś zupełnie innego. O co? Pierwszy domysł: o niedopuszczenie konkurencji do budynku przy Mickiewicza 12. Działa tam m.in. kantor. Gdyby ulokował się kolejny, interes mógłby się zacząć kręcić gorzej. O innych domysłach za chwilę. Ostatecznie zwycięzca zakończył tę szaloną licytację na kwocie 756,6 tys. zł. Już w tym momencie pozostali uczestnicy nie mieli wątpliwości, że taka suma na pewno nie wpłynie na konto urzędu. Łatwo bowiem policzyć, że lepiej stracić 6 tys. zł wadium niż przepłacić kilkaset tysięcy. W ciągu trzech miesięcy od licytacji jej zwycięzca nawet nie zgłosił się do urzędu, żeby zawrzeć umowę notarialną. Tym samym wadium przepadło, a lokal trafił na kolejny przetarg, który odbędzie się we wrześniu.

Reklama
Lokal w kamienicy przy Mickiewicza 12 chciało kupić 30 osób

Domysł drugi: ktoś celowo chciał podbić cenę tak wysoko jak to tylko będzie potrzebne, licząc się z tym, że straci wadium, ale zyska kilka miesięcy do następnego przetargu. A na nim i liczba chętnych i cena mogą być znacznie mniejsze. Domysł trzeci: ktoś naprawdę bardzo chce kupić te 22 metry, przelicytował i ponownie "zaatakuje" przy drugim podejściu. Co ciekawe, w regulaminie przetargu nie ma zapisu, że zwycięzca poprzedniego, który nie podpisał umowy, nie może wziąć udziału w kolejnym. Sytuacja może się wiec powtórzyć. Co wtedy? Trzeci przetarg, a jeśli i on nie przyniesie pozytywnego rozstrzygnięcia, nowa wycena i wszystko od początku. A lokal stoi pusty i czeka.

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo katowice24.info




Reklama
Najnowsze wiadomości