Z danych przekazanych przez urząd miasta wynika, że do tegorocznej edycji Budżetu Obywatelskiego mieszkańcy złożyli 260 wniosków. To o 53 mniej niż rok wcześniej i 36 mniej niż w 2023 roku. Coraz mniejsza aktywność mieszkańców nie może dziwić. Z kilku powodów.
Nie ma sensu rozpisywać się o tym, że BO w Katowicach (ale nie tylko tu) już dawno stał się karykaturą samego siebie z pierwszych edycji. Z różnych powodów. Cześć można określić jako obiektywne. Wszystko z czasem powszednieje i się nudzi. Następuje naturalne zmęczenie materiału. Tak naprawdę wnioski do BO od samego początku składała ta sama wąska grupa mieszkańców. Cześć z nich zajęła się już tylko swoimi sprawami, część się zniechęciła. Pozostaje pytanie dlaczego się zniechęciła? Tu też odpowiedzi jest kilka. Duża w tym "zasługa" władz Katowic, które pozostają głuche na argumenty, które co roku podnoszą mieszkańcy zaangażowani w całą procedurę. Chodzi przede wszystkim o dopuszczanie do głosowania projektów, które w najmniejszym stopniu nie spełniają podstawowego warunku BO, jakim jest ogólnodostępność. Tak jak remont toalet czy sal lekcyjnych w szkołach, modernizacje kuchni w przedszkolach, czy zakup strojów dla różnych zespołów.
Zwykle ponad 50% wniosków dotyczy doposażenia czy remontów różnych miejskich placówek. W miejskich szkołach i bibliotekach bieda aż piszczy, więc dyrektorzy (najczęściej za pomocą rodziców) próbują wyszarpać jakiekolwiek pieniądze na poprawę standardu kierowanych przez siebie instytucji.
Inny powód zniechęcenia mieszkańców do angażowania się w BO to zupełne ignorowanie pomysłów, które wygrały głosowanie i powinny zostać zrealizowane. Powinny, ale nie są. Trzy pierwsze przykłady z brzegu: droga rowerowa wzdłuż ul. Brynowskiej, kontraruch rowerowy na ul. Wojewódzkiej czy pas zieleni na chodniku na ul. Kozielskiej. To, że akurat z realizacją wniosków dotyczących infrastruktury rowerowej i zieleni jest największy problem, też o czymś świadczy. Dla władz Katowic nie są to sprawy ważne, nie ma więc determinacji, żeby za wszelką cenę się nimi zajmować.
Co równie ważne, zniechęca też pełna dowolność oceny czy jakiś projekt dopuścić do głosowania, czy nie. Teoretycznie istnieje procedura odwoławcza, ale równie dobrze można pisać na Berdyczów. Rok temu z 15 odwołań od negatywnej oceny merytorycznej, prezydent uwzględnił tylko jedno. Przypadkiem jego autorką była kandydatka na radną Forum Samorządowego i Marcin Krupa, ale to pewnie nie miało żadnego związku.
Negatywne oceny niektórych wniosków są czasem tak absurdalne, że aż trudno je komentować. Tak jak w 2024 roku, kiedy prezydent nie dopuścił do głosowania wniosku o zazielenienie byłych nielegalnych miejsc parkingowych. Powód? Władze Katowic oczekują na zmianę przepisów, które umożliwią parkowanie tuż przed przejściami dla pieszych i przy skrzyżowaniach. To, że żadne prace legislacyjne, które miałyby do tego doprowadzić, nie są prowadzone, to już mało istotny szczegół. Co więcej, nie ma nawet takiego pomysłu w rządzie czy sejmie. Co może w takiej sytuacji zrobić autor tak ocenionego wniosku? Nic. Absolutnie nic.
Wreszcie ostatnia, ale bardzo ważna rzecz - realizacja zwycięskich projektów. Trzeba sobie jasno powiedzieć, że gdyby nie zaangażowanie autorów wniosków, to w wielu przypadkach nic by z tego nie było. Dotyczy to zwłaszcza zadań, które realizuje MZUiM, który BO nie czuje, nie chce i realizuje tylko dlatego, że musi. A jeśli jest to np. zielony projekt w pasie drogowym, to zaczynają się prawdziwe schody.
Biorąc to wszystko pod uwagę, naprawdę nie można oczekiwać od mieszkańców, że co roku będą poświęcać swój czas, przygotowując wnioski. Sprawdzając przy tym ceny usług i produktów, robiąc zdjęcia, analizując numery działek, zbierając podpisy, a potem jeszcze promując projekt. A potem, nawet jeśli inni mieszkańcy poprą ich pomysł, usłyszą, że jednak nie da się go zrealizować, bo np. ważniejsze są parkingi.
Liczby nie biorą się znikąd. W tym roku do BO zostało złożonych 260 wniosków (w tym 29 ogólnomiejskich). Kilka lub kilkanaście odpadnie na etapie weryfikacji formalnej, a kolejnych kilkadziesiąt podczas weryfikacji merytorycznej.
Dla porównania, rok temu złożonych wniosków było 313, a ostatecznie głosować można było na 259. Z kolei w roku 2023 mieszańcy złożyli 296 projektów, z których do głosowania zostało dopuszczonych 236.
Wiele wskazuje na to, że w tym roku liczba wniosków w głosowaniu będzie rekordowo mała. Takie są konsekwencje wieloletniej polityki, która skutecznie zniechęca mieszkańców do społecznej aktywności.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
jaki był pomysł na "pas zieleni na chodniku na ul. Kozielskiej" i czy jest on już oficjalnie odrzucony? Zastanawiam się czy miasto nie zdecydowało się na jego wstrzymanie w związku z budową osiedla Vidok i Kozielska Park
W punkt.Mimo wielokrotnych interwencji w temacie ścieżki rowerowej przy ul. BRYNOWSKIEJ. BO. z roku 2018.Zero reakcji i chęci UM. Fakt może to istotnie zniechęcić .
Po co jakisbudzet obywatelski? Gauleiter wie czego lud potrzebuje i zrobi. Bo tak oswiecona wladza wszystko robi najlepiej
kto wie, moze to i swiadoma polityka, im sie mniej mieszkancy interesuja co sie dzieje (ogolne zniechecenie) , tym wiecej mozna "krecic" czy zatrudniac pociotkow ....
jaki był pomysł na "pas zieleni na chodniku na ul. Kozielskiej" i czy jest on już oficjalnie odrzucony? Zastanawiam się czy miasto nie zdecydowało się na jego wstrzymanie w związku z budową osiedla Vidok i Kozielska Park
Niestety, wszystko to prawda. To smutne.
W punkt.Mimo wielokrotnych interwencji w temacie ścieżki rowerowej przy ul. BRYNOWSKIEJ. BO. z roku 2018.Zero reakcji i chęci UM. Fakt może to istotnie zniechęcić .