Cmentarz przy ul. Kozielskiej po raz kolejny został zdewastowany. W miniony weekend nieznani sprawcy zniszczyli nagrobki. Niektóre są popękane, inne całkowicie rozwalone. - Nie postrzegam tego w kategoriach antysemityzmu. To jest typowy chuligański wybryk. Ci ludzie nie traktują tego w ten sposób, że przychodzą konkretnie na cmentarz żydowski, żeby tutaj pić. To jest dla nich po prostu miejsce ustronne. Niektózy wybierają to miejsce, bo pewne rzeczy mogą sobie robić bezkarnie - mówi Sławek Pastuszka, przewodniczący Chewra Kadisza przy Gminie Wyznaniowej Żydowskiej w Katowicach i opiekun katowickiego cmentarza żydowskiego.
W niedzielę, przed zaplanowanym na ten dzień spacerem odkrył bardzo duże zniszczenia. Zauważył śmieci po napojach i przekąskach porozrzucane przy grobowcu jednej z najważniejszych żydowskich rodzin - Grünfeldów. Prawdopodobnie wandale urządzili sobie tu imprezę, a następnie zaczęli niszczyć, jeden po drugim, cenne miejsca pochówku. - Jestem zażenowany. Zrobiliśmy bardzo dużo na tym cmentarzu w ciągu ostatnich dwóch lat, żeby zadbać o zieleń i lepiej wyeksponować nagrobki, zrobiłem też inwentaryzację. Zapraszamy tu ludzi, żeby mogli cmentarz odwiedzać, a nagle przychodzi grupka debili i pokazuje, kto jest silniejszy - mówi Pastuszka.

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Przyznam, że byłem swego czasu parę razy w nocy na tym cmentarzu, bo jest mega klimatyczny. Ale nigdy nie przyszło mi, ani moim znajomym do głowy, żeby niszczyć czy śmiecić. Nielegalne rzeczy też można robić z głową i wtedy nikt nawet nie zauważy, tutaj ewidentnie zabrakło rozumu.
Przyznam, że byłem swego czasu parę razy w nocy na tym cmentarzu, bo jest mega klimatyczny. Ale nigdy nie przyszło mi, ani moim znajomym do głowy, żeby niszczyć czy śmiecić. Nielegalne rzeczy też można robić z głową i wtedy nikt nawet nie zauważy, tutaj ewidentnie zabrakło rozumu.