Rozmowa z projektantami Międzynarodowego Centrum Kongresowego w Katowicach, Jerzym Szczepanikiem-Dzikowskim i Jackiem Mroczkowskim z biura JEMS Architekci
Grzegorz Żądło: Międzynarodowe Centrum Kongresowe zostało właśnie oddane do użytku. Czy to co powstało jest dokładnie tym, co panowie zaprojektowali?
Jacek Mroczkowski: I tak, i nie. Generalnie jest to projekt, który trzyma się założeń konkursowych i w takim sensie to jest to, co chcieliśmy uzyskać. Niemniej jednak w każdym procesie inwestycyjnym zachodzą różne zjawiska. Po drodze jest inwestor, jest inżynier kontraktu i to powoduje, że ten projekt trochę się może zmienić.
Jerzy Szczepanik-Dzikowski: Żeby uniknąć nieporozumień. Jacek miał na myśli to, że istnieje takie zjawisko jak aktywności inwestora i wykonawcy, które niekoniecznie pokrywają się z aktywnościami architekta. Nie chcemy, żeby gdzieś w podtekście zabrzmiało, że te aktywności spowodowały jakieś istotne zmiany w stosunku do tego co chcieliśmy osiągnąć. Choć są oczywiście jakieś drobiazgi.
Doprecyzujmy. MCK wygląda tak jak miało wyglądać według waszego projektu czy nie?
JSZ-D: Nie ma takiej budowy, po zakończeniu której architekt mógłby powiedzieć, że wszystko zostało zrobione tak, jak on chciał. I sądzę, że to odnosi się również do budowli o charakterze historycznym, może nawet poczynając od egipskich piramid. Reasumując, uchybienia, które w tym projekcie znajdujemy, są tyleż uchybieniami wykonawcy, co być może naszymi.
Czy materiały, jakie zostały użyte przy budowie MCK, spełniają wasze oczekiwania? Często mówił o tym Tomasz Konior, który na samym początku budowy NOSPR zastrzegał, że w tym budynku nie można iść na kompromisy. Jak to wyglądało przy MCK?
JM: Jak najbardziej ten budynek został wykonany z tych materiałów, z których chcieliśmy go wybudować. Po pierwsze siatka cięto-ciągniona, która jest na elewacji oraz na ścianach i sufitach w środku. Po drugie, beton architektoniczny. Po trzecie, drewniane okładziny.

Gdzie by panowie umieścili MCK na liście swoich projektów. Chodzi mi o takie, z których jesteście szczególnie dumni?
JSZ-D: To jest trudne pytanie. Mamy na swoim koncie budynki, o których myślimy, że są dla nas w pewnym sensie ikoniczne. Tak jak np. biurowiec Agory w Warszawie czy Pixel w Poznaniu. Nie jest tak, że JEMS ma jakiś zbiorowy spójny pogląd, że jakaś inwestycja się udała bardzo, a inna nie. Wiele decyzji projektowych podejmujemy wspólnie, a w większości projektów wielu z nas ma autorski wkład. Ale nie zawsze wszyscy. Akurat na etapie projektu konkursowego MCK wkład wnieśli bodaj wszyscy partnerzy. Myślę, że MCK jest z naszego punktu widzenia budynkiem ważnym. Jest rodzajem doświadczenia, którego do tej pory jeszcze nie mieliśmy. Jesteśmy bardzo ciekawi, jaki będzie odbiór tego budynku. Chcielibyśmy też, aby wraz z upływem czasu obronił się w naszej opinii. Cieszymy się, że przyszło nam projektować w tak niezwykłym miejscu taki wymagający dom. Była to pewna frajda i radość.
Czy po wykonaniu projektu MCK zauważyliście jakieś zwiększone zainteresowanie waszą pracownią ze strony inwestorów ze Śląska?
JSZ-D: Tak, ale nie powiem nic więcej (śmiech).
Wasz projekt zajął drugie miejsce w konkursie na koncepcję NOSPR. Czy wolelibyście projektować właśnie ten budynek, czy jednak wybralibyście MCK?
JSZ-D: Kiedy odbywał się konkurs na NOSPR, to mieliśmy już wygrany konkurs na MCK. Dlatego liczyliśmy się z tym, że ewentualnie będziemy musieli robić obydwa te budynki.
Gdyby ktoś dał nam możliwość wyboru, nie wiem jaką decyzję byśmy podjęli. Bardzo fajnie byłoby projektować NOSPR, bo sala koncertowa jest wyzwaniem tego rodzaju, które jest nieprawdopodobne i bardzo ciekawe. Warto byłoby się tego nauczyć. Może przyjdzie jeszcze kiedyś na to czas.. Jak dotąd Warszawa nie ma takiej sali koncertowej jak Katowice.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Dziękuję za przypomnienie artykułu z listopada ubiegłego roku. Bardzo dobrze Pan napisał, projektanci Rynku, autorami raczej nie są i chyba takimi się nie czują. Ktoś kiedyś powiedział, że demokracja to władza mniej głupich i takie skojarzenie miałam po przeczytaniu wywiadu z projektantami Rynku. Projektanci starają się wytłumaczyć dlaczego Rynek tak wygląda, a raczej będzie wyglądał. Dowiadujemy się, że na wygląd wpływ mieli wszyscy, a autorzy projektu najmniej. Uwzględniono postulaty mieszkańców, głosy środowisk artystycznych (co kolwiek to znaczy) organizacji społecznych (?) i oczywiście KOMITETU STERUJĄCEGO (skład podany w wywiadzie). Autorów Rynku mamy sporo, ale trudno byłoby ich zidentyfikować. Projektanci bardzo chcieli udowodnić, że byli koordynatorem projektu, a na pewno nie autorem. Okazało się, że autorami Rynku jesteśmy my wszyscy, czy nam się to podoba, czy nie. I jak tu nie powiedzieć, że demokracja to władza mniej głupich.
O tym jak co projektanci Rynku mówili niedługo przed zakończeniem prac, można przeczytać w wywiadzie, który z nimi przeprowadziłem. https://katowice24.info/projektanci-katowickiego-rynku-nie-ocenia-sie-domu-po-fundamentach-i-golych-scianach/
Bardzo ciekawy wywiad, z jakże interesującymi osobami. Z przyjemnością przeczytałam, co myślą autorzy o swoim juz gotowym projekcie, ale też z przyjemnością oglądam MCK, NOSPR i całą strefę kultury. Jakoś nie mogę tego powiedzieć o naszym nowym rynku, ale też nigdzie nie znajduję wypowiedzi autora projektu rynku w Katowicach. Jestem bardzo ciekawa jak ocenia juz gotowy projekt.
Dziękuję za przypomnienie artykułu z listopada ubiegłego roku. Bardzo dobrze Pan napisał, projektanci Rynku, autorami raczej nie są i chyba takimi się nie czują. Ktoś kiedyś powiedział, że demokracja to władza mniej głupich i takie skojarzenie miałam po przeczytaniu wywiadu z projektantami Rynku. Projektanci starają się wytłumaczyć dlaczego Rynek tak wygląda, a raczej będzie wyglądał. Dowiadujemy się, że na wygląd wpływ mieli wszyscy, a autorzy projektu najmniej. Uwzględniono postulaty mieszkańców, głosy środowisk artystycznych (co kolwiek to znaczy) organizacji społecznych (?) i oczywiście KOMITETU STERUJĄCEGO (skład podany w wywiadzie). Autorów Rynku mamy sporo, ale trudno byłoby ich zidentyfikować. Projektanci bardzo chcieli udowodnić, że byli koordynatorem projektu, a na pewno nie autorem. Okazało się, że autorami Rynku jesteśmy my wszyscy, czy nam się to podoba, czy nie. I jak tu nie powiedzieć, że demokracja to władza mniej głupich.
O tym jak co projektanci Rynku mówili niedługo przed zakończeniem prac, można przeczytać w wywiadzie, który z nimi przeprowadziłem. https://katowice24.info/projektanci-katowickiego-rynku-nie-ocenia-sie-domu-po-fundamentach-i-golych-scianach/
Bardzo ciekawy wywiad, z jakże interesującymi osobami. Z przyjemnością przeczytałam, co myślą autorzy o swoim juz gotowym projekcie, ale też z przyjemnością oglądam MCK, NOSPR i całą strefę kultury. Jakoś nie mogę tego powiedzieć o naszym nowym rynku, ale też nigdzie nie znajduję wypowiedzi autora projektu rynku w Katowicach. Jestem bardzo ciekawa jak ocenia juz gotowy projekt.