Seria potrąceń w Katowicach zaczęła się od dwóch wypadków, które wydarzyły się 19 października, jeden po drugim. Najpierw na ul. Murckowskiej przez 6-pasmową drogę krajową nr 86 przebiegał obywatel Niemiec. 38-letni mężczyzna wpadł pod fiata. Jego kierowca nie mógł przewidzieć, że ktokolwiek znajdzie się na jezdni w takim miejscu i nie miał czasu na reakcję. Pieszy, który spowodował wypadek, został przewieziony do szpitala, ale zmarł po kilku godzinach.
Tego samego dnia potrącone zostały dwie kobiety, obywatelki Ukrainy. Było to zaledwie kilkanaście minut później na ul. Armii Krajowej. Samochód marki Audi uderzył w nie, gdy były na pasach. Obie piesze trafiły do szpitala, a jedna z nich była w bardzo ciężkim stanie.
Kilka dni później, 26 października, 15-latka została potrącona na przejściu dla pieszych na ul. Adamskiego. Nastolatka została wciągnięta pod auto, które zatrzymało się kilka metrów za przejściem. Żeby ją uwolnić, potrzebna była interwencja strażaków. Dziewczyna została odwieziona do szpitala.
31 października, doszło do kolejnego niebezpiecznego zdarzenia na południu Katowic. Na skrzyżowaniu ulic Piotrowickiej i Franciszkańskiej potrącone zostały dwie kobiety. Znajdowały się również na przejściu dla pieszych. Mężczyzna kierujący volvo i znajdujące się na pasach piesze mieli zielone światło.
Okazuje się, że już teraz policyjne statystyki przedstawiają się gorzej niż w zeszłym roku. Dane zebrane przez Komendę Miejską Policji w Katowicach w okresie od początku roku do końca października świadczą o tym, że wzrosła liczba potrąceń ze skutkiem śmiertelnym. Co prawda, w sumie doszło do mniejszej liczby wypadków, bo w tym roku było ich 119, a w zeszłym - w analogicznym okresie, od stycznia do października - 139. Nie zmieniła się też liczba ofiar śmiertelnych wypadków. W tym i poprzednim roku zginęło na drogach po 6 osób. Mimo że spadła liczba wypadków z udziałem pieszych (2022 - 33 wypadki, 2021 - 35 wypadków), to zginęło ich więcej. Od stycznia do października 2021 roku była tylko jedna ofiara śmiertelna, a w tym roku zginęły już cztery osoby.

Jednak te statystyki trzeba zaktualizować, bo tylko w listopadzie doszło do kolejnych śmiertelnych wypadków. 9 listopada samochód potrącił na ul. Mikołowskiej mężczyznę, który przejeżdżał na rowerze przez dwa pasy ruchu. Jeden z kierowców jadących w kierunku Brynowa zwolnił i go przepuścił. Rowerzysta był w połowie jezdni, gdy uderzył w niego samochód na drugim pasie ruchu. Kierujący nim mężczyzna nie zdążył zareagować. 69-letni rowerzysta zmarł po przewiezieniu do szpitala. W listopadzie zginął też 55-letni mężczyzna, który wtargnął na jezdnię na ul. Kijowskiej. Jak wynikało z nieoficjalnych informacji, była od niego wyczuwalna woń alkoholu, a na jezdni miał znaleźć się po tym, jak się zatoczył.
Niezależnie od tego, z czyjej winy dochodziło do potrąceń, statystyki w tym roku będą znacznie gorsze niż w ubiegłym. To może zaskakiwać, bo po zmianie przepisów kontroli jest więcej. Od 1 czerwca 2021 roku pieszy wchodzący na przejście dla pieszych ma pierwszeństwo przed pojazdem. Jak podaje katowicka komenda, w tamtym roku ujawniono tylko 318 przypadków nieudzielenia pierwszeństwa pieszym, a w tym roku było ich już 634.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Ciekawe, bo generalnie w kraju liczba wypadków i ofiar pieszych na pasach maleje jednak - patrz dane KGP - https://wiadomosci.onet.pl/kraj/co-dalo-wprowadzenie-nowych-przepisow-ws-pieszych-oto-dane/lvr461m A w Kato wypadek za wypadkiem - kolejny dziś rano potrącenie na pasach na ul. Oswobodzenia.
wróć na lekcje fizyki zanim znowu coś napiszesz pieniaczu
Nie wiem jak na łuku Kościuszki można mieć problem z zauważeniem pieszego, szczególnie, że dopuszczalna prędkość tam to 30 km/h. Może pora zdjąć nogę z gazu lub po prostu oddać prawo jazdy na najbliższym komisariacie, jeśli nie ma się predyspozycji do poruszania samochodem?
Powtórzę - ja żeby zatrzymać samochód jadący 40-50 km/h potrzebuje wielu metrów nawet jeśli zareaguję natychmiast. Pieszy - wystarczy dla niego chwila by wytracić prędkość. Nadal ma pierwszeństwo, chętnie mu go ustąpię, ale niech się zatrzyma przed wejściem na przejście dla pieszych. Tylko tyle. Ale widzę, że lepiej zrobić „na złość” kierowcom, nawet kosztem czyjegoś życia i zdrowia. Dziecinada.
tak do przebudowy jest droga - należy zmienić przejście dla pieszych. Powtórzę - nie mam nic do pieszych i nie chce by im się działa krzywda ale też nie chce by na mnie jako kierowcy spoczywała cała odpowiedzialność. Pierwsze dwa przykłady z brzegu - przejście prawie na zakręcie na początku Kościuszki koło dworca. Jak ja jako kierowca mam jechać na zakręcie i jeszcze monitorować szerzej pole czy pieszy nie wchodzi. Już mi raz słupek zasłonił pieszego. Albo przejście na Kościuszki wchodzącej w Brynowską od strony Libero - piesi są pięknie zasłonięci przez słupy napinające sieć trakcyjną. Gdyby nie światła to byłoby krucho. Główne miejsca potrąceń - drogi z wieloma pasami. Jeśli jest powyżej 50km/h na godzinę należy przebudować takie przejście, wprowadzić światła. Znowu. Tu nie chodzi o to kto ma racje ale by to było bezpieczne. (tak wiem wiem jazda 30km/h rowerem po całym kraju jest bezpieczna ;) )
"obowiązkowe zatrzymanie się pieszego przed wejściem na jezdnie. " Mam lepszy pomysł: obowiązkowe zatrzymanie samochodu przed przejściem dla pieszych.
"Wiele przejść trzeba przebudować bo są fatalne" przejścia są zwyczajne, każde takie samo. należy je doświetlić. natomiast do przebudowy są drogi. progi zwalniające, zwężenia dróg itp. to powinno być robione na wczoraj.
[…] To już kolejne potrącenie ze skutkiem śmiertelnym w krótkim czasie w Katowicach. Więcej o poprzednich wypadkach i policyjnych statystykach pisaliśmy TUTAJ. […]
Nie odpowiadam na pytania osób, które mają problem ze zrozumieniem protego przekazu.
Doświadczony z pana kierowca... W takim razie, ile km rocznie pokonuje pan samochodem, skoro porusza się też pieszo, rowerem, czasem tramwajem. A jeśli samochodem to max 30 km/h.
OK, tutaj nie ma o czym mówić zatem. Powtórzę - pański własny artykuł panu przeczy ale dobra. Jakbym chciał takie ideologiczne odezwy czytać to bym został na stronach katowickiej Wyborczej, ten sam poziom „ja wiem lepiej i tym gorzej dla faktów”. Proszę nie iść tą drogą, serio.
Jeżdżę samochodem od 1998 roku. Po Katowicach poruszam się pieszo, rowerem, samochodem, czasem tramwajem. Kiedy jestem kierowcą, zawsze przed przejściem dla pieszych rozglądam się ze zdwojoną uwagą. Biorąc pod uwagę, że na większości obszaru ścisłego centrum obowiązuje ograniczenie prędkości do 30 km/h, przestrzeganie przepisów praktycznie eliminuje możliwość potrącenia pieszego. A nawet jeśli już do niego dojdzie, to skutki nie będą zbyt groźne.
chyba samochodem pan redaktor nie jeździ. Jeżdżę 20 lat, staram się być uważny i ustępowałem przed tym przepisem ale to co teraz się dzieje to koszmar. Wejście na jezdnię to 2 kroki, zajmuje sekundę. Nie ma żadnego prawa fizyki które pozwoli mi zatrzymać ciężkie auto w takim czasie. Zresztą to właśnie mówią statystyki które pan opisuje. Wiele przejść trzeba przebudować bo są fatalne ale zanim to nastąpi dodać jedną prostą zasadę: obowiązkowe zatrzymanie się pieszego przed wejściem na jezdnie. Nadal ma pierwszeństwo ale niech się zatrzyma na sekundę i rozejrzy. To uratuje wiele żyć.
Przepis jest bardzo dobry, tylko kierowcy cały czas jeszcze go nie przyswoili.
to właśnie widać że te przepisy są do bani pieszy często w ogóle nie patrzy czy coś jedzie tylko pakuje się na pasy i stąd takie statystyki!!!! zły przepis teraz są efekty!!!
Ciekawe, bo generalnie w kraju liczba wypadków i ofiar pieszych na pasach maleje jednak - patrz dane KGP - https://wiadomosci.onet.pl/kraj/co-dalo-wprowadzenie-nowych-przepisow-ws-pieszych-oto-dane/lvr461m A w Kato wypadek za wypadkiem - kolejny dziś rano potrącenie na pasach na ul. Oswobodzenia.
wróć na lekcje fizyki zanim znowu coś napiszesz pieniaczu
Nie wiem jak na łuku Kościuszki można mieć problem z zauważeniem pieszego, szczególnie, że dopuszczalna prędkość tam to 30 km/h. Może pora zdjąć nogę z gazu lub po prostu oddać prawo jazdy na najbliższym komisariacie, jeśli nie ma się predyspozycji do poruszania samochodem?