Asystentka za asystenta
Kazimierz Karolczak, członek zarządu woj. śląskiego, ma nową asystentkę. A dokładniej rzecz ujmując, obecnie ma asystentkę, bo wcześniej miał asystenta. Ten ostatni musiał się pożegnać z pracą, bo podobno poprosił o to były członek zarządu, a obecnie prezydent Sosnowca Arkadiusz Chęciński. Wspomniany były już asystent jest też radnym SLD w Sosnowcu i zdarza mu się z panem prezydentem nie zgadzać. Ale spokojnie, krzywda mu się nie stała. Partia zadbała o nowe miejsce pracy dla niego.
Wracając do asystentki. To niejaka Dorota Prynda, długoletnia dziennikarka TVP Katowice. Jak mówią w urzędzie marszałkowskim, pani Dorota od razy wzięła się do pracy, która ma polegać przede wszystkim na promowaniu szefa. Biorąc pod uwagę, że za chwilę wyjdzie jeszcze kilka spraw związanych z budową Stadionu Śląskiego, którą z ramienia zarządu województwa nadzoruje Karolczak, promocja (choć może bardziej PR kryzysowy) będzie jak najbardziej potrzebna.
Marszałek grabi trawę
Jeszcze słowo o zarządzie województwa. Marszałek Wojciech Saługa i Kazimierz Karolczak powygłupiali się trochę na Stadionie Śląskim. Przyłączył się do nich prezes spółki Krzysztof Klimosz. Otóż panowie grabili (czy coś w tym stylu) nową murawę na stadionie.
Robienie wydarzenia z przyjazdu trawy w sytuacji kiedy:
a) nie wiadomo kiedy zakończy się budowa stadionu, bo władze województwa nie mówią wszystkiego o pozostałych do wykonania pracach,
b) wiele wskazuje na to, że murawa będzie służyć raczej tylko do ozdoby stadionu, bo nie słychać nic o planowanych w tym miejscu meczach,
c) zarząd województwa i spółki nie był w stanie wybrać dzierżawcy hotelu i próbuje mamić opinię publiczną mówieniem, że przecież w hotelu można zrobić biura,
d) nie ma żadnej sensownej koncepcji na imprezę otwarcia stadionu,
jest co najmniej śmieszne. Co będzie następne? Konferencja z malowania torów na bieżni? Testy głośników? A może pierwsze koszenie trawy. O, to ostatnie jest chyba najlepsze. Czekamy z niecierpliwością na kolejne pomysły.
Radny w rytmie disco

Radny Krzysztof Pieczyński poprowadził Śląski Festiwal Disco Polo, który odbył się w Dolinie Trzech Stawów. Nie wiemy dlaczego niektórzy wyrażają z tego powodu zdziwienie, a nawet oburzenie. Po pierwsze, pan Krzysztof nigdy nie krył swoich muzycznych preferencji, wśród których na pierwszy plan wysuwa się nie tylko repertuar "Feela", ale właśnie "artystów" z nurtu disco. Po drugie, Śląski Festiwal Disco polo to dobra okazja, żeby się pokazać. W końcu w wyborach głosują nie tylko ci, którzy chodzą do NOSPR.
Gorzej by było, gdyby pan Krzysztof zaśpiewał coś na festiwalu. Słyszeliśmy jego wokal kilka razy i już naprawdę wolimy Boys"ów.
Prezydent jeszcze myśli
Ciekawe wieści dochodzą z Rudy Śląskiej. Kiedy okazało się, że PiS wycofało się z pomysłu ograniczenia kadencji prezydentów miast (prawo nie będzie działać wstecz), Grażyna Dziedzic rozważa podobno start w przyszłorocznych wyborach. Oznaczałoby to, że Krzysztof Mejer nie będzie jej następcą, ale nadal będzie mógł zarządzać miastem z tylnego siedzenia. Chodzą też słuchy, że Arkadiusz Godlewski, polityk spalony już w Katowicach, a obecnie zarabiający na życie jako doradca prezydenta Rudy ds. smart city, szykuje się na stanowisko wiceprezydenta. Chce wygryźć Michała Pierończyka. A wszystko to dla dobra mieszkańców. Ach ta polityka.
MIKSER
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze