Romans w urzędzie
Kilkanaście dni temu burmistrz Mikołowa Stanisław Piechula oznajmił na Facebooku, że jest nieprzytomnie zakochany w swojej dużo młodszej asystentce. Nie będziemy drążyć tego tematu, bo zrobiły to już wszystkie media i sam pan burmistrz. Za to nikt nie napisał jeszcze o tym, że równie płomienny romans trwa (a przynajmniej jeszcze niedawno trwał) na szczytach władzy w innym śląskim mieście. Nie możemy napisać w jakim, bo dowodów w postaci zdjęć a la Petru-Schmidt nie mamy, a po sądach włóczyć nam się nie chce. Zdradzimy więc tylko, że w tej intymnej relacji to kobieta zajmuje wyższe stanowisko. Doszły nas jednak słuchy, że ostatnio w tym związku młodszego mężczyzny ze starszą kobietą (ciekawe, prawda?) coś się popsuło. Mamy nadzieję, że nie będzie to miało wpływu na zarządzanie miastem.
Arkadiusz Godlewski w końcu ma pracę

Krzysztof Pieczyński, bajo bongo katowickiej rady miasta, wygrał konkurencję klikania na nazwiska, którą jeden z portali szumnie nazwał plebiscytem na Katowiczanina Roku. W związku z tym, że konkurencja polegała na pięciokrotnym kliknięciu każdego dnia na dane nazwisko, pan Krzysztof musiał być bezkonkurencyjny. Ma za dużo znajomych na Facebooku, żeby przegrać. Na dodatek wykosztował się na smsy do znajomych, w których prosił o klikanie na jego skromną osobę. Tak czy inaczej, szacunek za skuteczność. Podejrzewamy, że gdyby powstał plebiscyt na Polaka roku, też polegający na klikaniu, pan Krzysztof miałby duże szanse wygrać.
Poseł na schodach
Podczas "Biegu na dwie wieże", czyli wyścigu po schodach na biurowiec Węglokoksu, dużo zamieszania zrobiła posłanka PiS z okręgu gliwickiego Barbara Dziuk. Nawet organizatorzy byli zaskoczeni, że pani poseł chce się lansować na takiej imprezie, bo nikt jej nie zapraszał. Dziuk robiła sobie zdjęcia z różnymi ludźmi (tak, ona robiła, a nie oni z nią). Założyła nawet okolicznościową koszulkę. Szkoda, że symbolicznie nie wbiegła chociaż na pierwsze piętro. W sumie się nie dziwimy. Patrząc na panią poseł, dajemy sobie głowę uciąć, że zdecydowanie woli windę.
Bez ciastek nie ma czytania
Jarosław Makowski, radny sejmiku i samozwańczy kandydat na prezydenta Katowic (PO nie chce go wystawić, wiedząc, że jego wyborczy potencjał to jakieś 2, no może 2,5% głosów) zorganizował kolejny happening. Tym razem przekonywał, że jeśli dzieci w katowickiej bibliotece nie dostaną ciastek, to nie będą czytać książek. Ewentualnie mogą też dostać jabłko. Jesteśmy szczerze zdziwieni. Pan Jarosław, fotografujący się regularnie na rowerze i mający w tle pokaźną bibliotekę chce wpędzić dzieci w otyłość? Radzimy zmienić agencję PR, która podpowiada pomysły na happeningi. W przeciwnym razie nawet te 2% głosów może być celem nie do osiągnięcia.
MIKSER
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
miała być dobra strona informacji i opinii... Autor mógł zostać anonimowy, ale nie ma to nic wspólnego z dziennikarstwem.
A ja chcę się dopytać co jest ciekawego w fakcie, że ta pani jest starsza od tego pana?
Rewelacja, prosimy o więcej!
Autor chciał pozostać anonimowy, do czego ma pełne prawo. A ja mam takie pytanie, dlaczego komentuje pan/pani anonimowo? Wstyd było się podpisać?
A ja mam takie pytanie, kto jest autorem tego cudu dziennikarstwa? Wstyd było się podpisać?
miała być dobra strona informacji i opinii... Autor mógł zostać anonimowy, ale nie ma to nic wspólnego z dziennikarstwem.
A ja chcę się dopytać co jest ciekawego w fakcie, że ta pani jest starsza od tego pana?
Rewelacja, prosimy o więcej!