Wracamy do sprawy śmierci 15-letniego chłopca. Do tragicznego wypadku doszło 3 miesiące temu, 7 marca. Grzegorz M. chodził z dwoma kolegami po dachach garaży na rogu ulic Wiosny Ludów i Kantorówny w Szopienicach. Po tym jak chłopcy zeskoczyli na ziemię 15-latek przeszedł kilka metrów i przewrócił się. Leżał nieprzytomny, a koledzy próbowali go ratować. Na miejsce szybko przyjechała karetka. Jednak było już za późno. Mimo reanimacji, która trwała ponad godzinę, Grzegorz zmarł. Jego koledzy szybko przyznali się, że wspólnie wdychali gaz z zapalniczki. Prokuratura Rejonowa Katowice-Wschód postanowiła przeprowadzić sekcję zwłok i szczegółowe badania. U chłopca wystąpił m.in. obrzęk płuc i mózgu. To doprowadziło do niedotlenienia i zatrzymania akcji serca. Jak poinformowała nas prokurator Maria Górecka, postępowanie jeszcze nie zostało zakończone. Jednak przyczynę śmierci wyjaśniły ostatecznie badania toksykologiczne. - W organizmie tego młodego człowieka zostały wykryte gazy wchodzące w skład gazu do zapalniczek - mówi Górecka.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
to jest nic. po dachu szkoły podstowowej nr 44 dzieci regularnie wspinają się i chodzą po dachu szkoły/hali
Może ktoś w końcu zainteresuje się, że dzieci z Podstawki przy ul. Wiosny Ludów w Szopienicach do szkoły chodzą nasypem kolejowym a na teren szkoły przedostają się przez dziurawe ogrodzenie.Monity do szkoły nie skutkują a czas tylko pokarze czy nie dojdzie do kolejnego nieszczęścia.
to jest nic. po dachu szkoły podstowowej nr 44 dzieci regularnie wspinają się i chodzą po dachu szkoły/hali
Może ktoś w końcu zainteresuje się, że dzieci z Podstawki przy ul. Wiosny Ludów w Szopienicach do szkoły chodzą nasypem kolejowym a na teren szkoły przedostają się przez dziurawe ogrodzenie.Monity do szkoły nie skutkują a czas tylko pokarze czy nie dojdzie do kolejnego nieszczęścia.