Do wypadku doszło około godz. 11:20. Jak wynika z ustaleń policji, kierowca karetki jechał ul. Kościuszki w kierunku Mikołowa. Kiedy dojechał do skrzyżowania z ul. Kolejową, świeciło się czerwone światło, a wszystkie pasy ruchu były zajęte przez inne samochody. Kierowca pojechał więc pod prąd. W tym samym czasie kierowca osobowego opla, jadący ul. Kolejową od strony CH Libero, wjechał zielonym świetle na skrzyżowanie. Doszło do zderzenia. Karetka uderzyła w bok osobówki od strony kierowcy. Ten z urazem głowy został przewieziony do szpitala. Trafił tam też pasażer opla, który skarżył się m.in. na ból kręgosłupa i głowy.

Mimo że kierowca karetki miał włączone sygnały dźwiękowe i świetlne, wjeżdżając na skrzyżowanie na czerwonym świetle, powinien zachować szczególną ostrożność. Zwłaszcza że jechał pasem przeznaczonym do jazdy w drugim kierunku.

Jak się dowiedzieliśmy, ambulans nie był wykorzystywany np. do pilnych zdarzeń drogowych, a do transportu medycznego.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Prawo o ruchu drogowym, art. 25. 1: "Kierujący pojazdem, zbliżając się do skrzyżowania, jest obowiązany zachować szczególną ostrożność (...)" Skąd więc wniosek, że to akurat kierowca ambulansu nie zachował szczególnej ostrożności, a kierowca osobówki ją niby zachował? Zwłaszcza, że w końcu nie ustąpił pierwszeństwa pojazdowi uprzywilejowanemu i się z nim zderzył! Dywagacje o tym, jaki to był rodzaj karetki i przez kogo była wysłana, są bezprzedmiotowe - równie dobrze mógł to być wóz strażacki zasłonięty przez TIR-a.
Tak jak jest napisane w tekście, to karetka służąca do transportu medycznego.
Pytanie zasadnicze: czy pogotowie jechało na zgłoszenie dyspozytora służb ratunkowych "na bombach" Bo coś mi się wydaje, że to prywatna karetka jakiegoś ośrodka/przychodni medycznej. Pewno nie chciało się czekać i stać w korku i kierowca włączył sygnały świetlne i dźwiękowe BTW nie przypominam sobie aby pogotowie RATUNKOWE używało starych VW Transporterów takich jak na zdjęciu.
Prawo o ruchu drogowym, art. 25. 1: "Kierujący pojazdem, zbliżając się do skrzyżowania, jest obowiązany zachować szczególną ostrożność (...)" Skąd więc wniosek, że to akurat kierowca ambulansu nie zachował szczególnej ostrożności, a kierowca osobówki ją niby zachował? Zwłaszcza, że w końcu nie ustąpił pierwszeństwa pojazdowi uprzywilejowanemu i się z nim zderzył! Dywagacje o tym, jaki to był rodzaj karetki i przez kogo była wysłana, są bezprzedmiotowe - równie dobrze mógł to być wóz strażacki zasłonięty przez TIR-a.
Tak jak jest napisane w tekście, to karetka służąca do transportu medycznego.
Pytanie zasadnicze: czy pogotowie jechało na zgłoszenie dyspozytora służb ratunkowych "na bombach" Bo coś mi się wydaje, że to prywatna karetka jakiegoś ośrodka/przychodni medycznej. Pewno nie chciało się czekać i stać w korku i kierowca włączył sygnały świetlne i dźwiękowe BTW nie przypominam sobie aby pogotowie RATUNKOWE używało starych VW Transporterów takich jak na zdjęciu.