Reklama

Po prawie 80 latach zostanie zamknięty ostatni sklep rybny w Załężu

Został otwarty tuż po wojnie, w 1946 roku. Powstał jako Centrala Rybna, a później został Łososiem. Sklep rybny, z niemal 80-letnią historią, już niedługo zostanie zamknięty. Przez lata przechodził z rąk do rąk, w kwietniu zniknie z mapy Załęża.

Dawna Centrala Rybna powstała w Załężu w 1946 roku. W latach 50. sklep należał do Społem, a pod koniec lat 80. trafił w prywatne ręce i przekształcił się w Łososia. I tak było aż do teraz. W przyszłym roku sklep rybny Łosoś obchodziłby 80-lecie. Tego momentu jednak nie doczeka, bo już w kwietniu ma zostać zamknięty. 

Decyzja właściciela rozczarowała wielu klientów. Łosoś dla okolicznych mieszkańców był nie tylko sklepem spożywczym, rybnym czy z prasą, ale też punktem spotkań i wymiany plotek. Teraz przychodzą tam głównie, żeby powspominać i ponarzekać na zbliżające się zamknięcie.

Reklama

- Przychodzą stali klienci, potrafią z nami stać i rozmawiać godzinę i więcej. Uwielbiam naszych klientów, bo tutaj nie ma takich awantur, jak w dużych sklepach – mówiła Betina Rogacka, ekspedientka, która w Łososiu pracuje od ponad 20 lat.

- Będzie mi potwornie brakowało tego miejsca i jestem zła. Z kim ja sobie teraz pogadam? Panie ekspedientki znam od lat, codziennie tu przychodzę. Kupuję gazety, czasem ryby – skarży się pani Krystyna, od ponad 40 lat mieszkanka Załęża.

- To miejsce jest wyjątkowe, przychodzę tu często tak jak dziś, nie na zakupy, a po prostu pogadać. Zresztą zakupy też robię głównie tu i w podobnych małych sklepach. Nie lubię tych wielkich molochów, w których każdy jest anonimowy – dodaje pani Monika, mieszkanka Załęża.

Reklama

Klientów, którzy przychodzą „tylko pogadać”, jest więcej. W Łososiu zawiązało się wiele relacji. Codziennością są również telefony od klientów z pytaniami o dostawy i asortyment.

Rybne piątki dla seniorów

W ofercie sklepu są przede wszystkim ryby. Zarówno te świeże, mrożone, w sałatkach, zalewach i innych wariantach. Można tam znaleźć nawet te najrzadsze gatunki. We wtorki klienci przychodzili na rybę pieczoną, a w piątki na tzw. „rybne piątki”. To pewnego rodzaju tradycja i ukłon w stronę starszych ludzi, którzy zwykle kupują ryby właśnie w piątki. Zresztą, to właśnie starsi ludzie są główną klientelą Łososia.

Reklama

- Starsze pokolenia jeszcze mają te swoje rybne piątki, jak to mówię. Natomiast dla młodych ryby oznaczają łososia i sushi. Tylko starszych klientów ubywa, bo oni po prostu umierają, wykruszają się, bo nie domagają. Tu jest duży problem. Młodzi nie są nauczeni, oni idą do dużych marketów i tam robią zakupy – tłumaczy ekspedientka.

Ponadto ryby w ciągu roku sprzedają się różnie. Największe zainteresowanie jest w okresie od września do kwietnia, do Świąt Wielkanocnych, a później sprzedaż spada. Szczególnie dobrze ryby sprzedają się w okresie świąt Bożego Narodzenia. Natomiast latem jest znacznie gorzej. Wtedy sklep nadrabia sprzedażą napojów i alkoholu, głównie piwa.

Reklama

Powodów zamknięcia Łososia jest kilka

Jednym z powodów likwidacji sklepu jest wykruszająca się klientela. Młodych ludzi w sklepie nie ma, m.in. dlatego, że wokół jest wiele dużych marketów, które wybierają  chętniej niż mały sklep rybny. Zresztą – jak przyznaje ekspedientka – młodych ludzi na Załężu jest bardzo mało.

- Czasem przychodzą nowi klienci, niektórzy przyjeżdżają z innych miast nawet, żeby kupić ryby, ale nie ma ich na tyle, żeby mówić, że jest ich dużo. Zdarzają się wśród nich młode mamy z dziećmi, ale też rzadko. Raz zdarzył się też klient, który był zaskoczony, że znalazł w końcu sklep rybny. Powiedział, że od dawna szuka kerguleny, a gdy mu ją podałam, wyszedł na schody i krzyczał, że to najlepszy sklep rybny – przyznaje ekspedientka.

Reklama

Jednak zmniejszająca się liczba klientów, to nie wszystko. Nie bez znaczenia jest też wzrost różnych opłat.

- Koszty, które w tej chwili ponosi pracodawca, utrzymując nawet tak mały sklep, powodują, że nie jesteśmy w stanie zapewnić godnych pieniędzy dla pracowników, pokrycia opłat energetycznych, kosztów wynajmu lokalu oraz zysku dla samego właściciela. Ja dokładam do tego biznesu, a przykładowo czynsz wzrósł w tym roku o 100%., prąd o 60% i tak wymieniać można bez końca - tłumaczy Katarzyna Chyra, obecna właścicielka Łososia.

Reklama

Łosoś swoje lata świetności miał, wg Betiny Rogackiej, za czasów poprzedniego właściciela.

- Chyba wniósł najwięcej do tego miejsca, w jego rozwój. Zainwestował, rozszerzył asortyment. On też był stąd, mieszkał tu, rozumiał tych ludzi i specyfikę tego sklepu. To było bardzo ważne. Wtedy to naprawdę szło - mówi ekspedientka.

Łosoś ponownie zmienił właściciela 5 lat temu. Mimo początkowej ekscytacji, Łosoś szybko okazał się trudnym interesem. Sytuacji nie poprawiła pandemia, która również odcisnęła swoje piętno na sklepie. Wtedy ubyło klientów, a ceny utrzymania zaczęły stopniowo rosnąć.

Reklama

Właścicielka przyznaje, że szukała „kolejnych rąk” dla Łososia, ale nikogo nie znalazła.

- Wszyscy, których pytałam, wiedzą z czym wiąże się prowadzenie małych sklepów. To twardy orzech do zgryzienia i niestety nikogo nie udało mi się namówić. Nawet pani Betiny, która ma przecież największe doświadczenie z tym miejscem. Przyznała, że mogłaby sobie z tym nie poradzić – mówi nam Katarzyna Chyra, właścicielka Łososia.

Sklep czynny będzie jeszcze tylko do końca kwietnia.

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 20/03/2025 08:02
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo katowice24.info




Reklama
Najnowsze wiadomości