Reklama

To oczywiste, że w obecnej sytuacji Katowice muszą zrezygnować z budowy stadionu. Miasto musi pomóc przedsiębiorcom

Z jednej strony co najmniej 230 mln zł, które władze Katowic chcą w ciągu trzech lat wydać na budowę stadionu miejskiego. Z drugiej nawet kilka tysięcy przedsiębiorców, którym trzeba będzie pomóc, bo inaczej padną, co odbije się również na finansach miasta. Czy w ogóle jest się nad czym zastanawiać?

Katowice już teraz wydają pieniądze, których nie mają. Jak choćby na zapłatę zasądzonej przez sąd kwoty 41,3 mln zł, którą miasto musi przelać na konto pierwszego wykonawcy Międzynarodowego Centrum Kongresowego. 5 mln ma pochodzić z wyższych niż założono wpływów z podatku od firm (CIT). Skoro w pierwszych dwóch miesiącach wykonanie dochodów z tego tytułu było bardzo dobre (120% w porównaniu do stycznia i lutego 2019), to w kolejnych miesiącach będzie podobnie - uznali urzędnicy odpowiedzialni na finanse miasta. Kiedy przygotowywali zmiany w budżecie jeszcze nie wiedzieli, że za chwilę te wyliczenia mogą być zupełnie nieaktualne. Polska nie została zieloną wyspą i podobnie jak cały świat, my też musimy się mierzyć z epidemią koronawirusa. Rząd zamknął żłobki, przedszkola, szkoły i uczelnie wyższe. Chwilę później zamknął też granice, centra handlowe, siłownie czy baseny. We wtorek zakazał przemieszczania się, za wyjątkiem dojazdu do pracy, lekarza czy apteki. Z dnia na dzień tysiące ludzi w Katowicach przestały zarabiać.

Reklama

Wiadomo, że kraj będzie właściwie stał do świąt Wielkiej Nocy. Co potem? Tego na razie nie wie nikt. Być może dalsza ogólnonarodowa kwarantanna, być może lekkie poluzowanie. Nawet jeśli zawieszenie działalności tysięcy firm potrwa "tylko" miesiąc, większość z nich sama sobie nie poradzi. Wprawdzie rząd zapowiedział pomoc, ale na razie nie ma odpowiednich ustaw i rozporządzeń. Dlatego do akcji wkraczają samorządy. Kolejne miasta metropolii deklarują albo już (zarządzeniami) prezydentów próbują ratować swoich przedsiębiorców i mieszkańców zarazem. Bytom, Chorzów, Ruda Śląska, Świętochłowice, Tychy. To tylko kilka z nich. Najczęściej prezydenci proponują całkowite zawieszenie pobierania czynszu za lokale użytkowe wynajmowane od gminy na czas trwania ogólnokrajowej kwarantanny i duże bonifikaty (50%) w kolejnych np. trzech miesiącach.

Co w tym czasie robią Katowice? Ogłaszają, że firmy, które musiały zawiesić działalność po decyzji rządu, będą mogły zapłacić czynsz później. Jeśli przerwa w działalności potrwa miesiąc, wówczas czynsz za ten miesiąc będzie trzeba zapłacić w ciągu kolejnych 3 miesięcy. Właściwie trudno to nawet nazwać propozycją. Na dodatek w piśmie wymienione są tylko lokale zarządzane przez KZGM, a przecież swoich najemców mają też m.in. Miejski Zarząd Ulic i Mostów, Zakład Zieleni Miejskiej czy Miejski Ośrodek Sportu i Rekreacji.

Reklama

Dlaczego Katowice nie zaproponowały swoim przedsiębiorcom właściwie nic? Podstawowe powody są dwa. Po pierwsze, bo inne duże miasta też tak zrobiły. Rzeczywiście, spośród największych miast mało które zadeklarowało ulgi dla swoich komercyjnych najemców. Choć są takie, które postępują inaczej. - Wierzę gorąco, że rząd zrealizuje swoje obietnice i zaproponuje kompleksowe rozwiązania chroniące przedsiębiorców. Jako Kraków nie pozostaniemy jednak bezczynni i w ramach naszych możliwości i kompetencji będziemy starali wprowadzić ulgi i ułatwienia, by w jak największym stopniu pomóc przedsiębiorcom i chronić miejsca pracy w naszym mieście  – napisał prawie tydzień temu w liście do przedsiębiorców prezydent Krakowa Jacek Majchrowski, który przygotował program pod nazwą "Pauza".

W Krakowie przedsiębiorcy wynajmujący lokale gminne, którzy ze względu na sytuację musieli zawiesić działalność, będą zwolnieni z czynszów za ten okres. Na trzy miesiące zawieszone zostanie też pobieranie opłaty za zajęcie terenu, na którym działa ogródek letni.

Reklama

Jak pisze oficjalna strona urzędu miasta, "prezydent Jacek Majchrowski od początku stanu zagrożenia epidemicznego w Polsce jest w stałym kontakcie z krakowskimi przedsiębiorcami." To jest właśnie sedno problemu. Jeśli nie ma się kontaktu z przedsiębiorcami, można im co najwyżej proponować odłożenie egzekucji w czasie. Tymczasem czasu już nie ma. W poniedziałek pierwszy najemca lokalu komunalnego w Katowicach, który prowadzi w nim gastronomię, zapowiedział, że likwiduje działalność. Kilka osób straci pracę. Lokal przez kilka miesięcy, albo i dłużej, będzie stał pusty.

Powyższy przykład to zapewne początek lawiny. Przecież nawet jeśli ogólnokrajowa kwarantanna potrwa tylko miesiąc, to ludzie nie wrócą od razu do restauracji, pubów, barów, kin, siłowni czy klubów fitness. Przywracanie zaufania pomiędzy ludźmi potrwa znacznie dłużej.

Reklama

Inny przykład. Właściciel jednego z katowickich pubów. Zatrudnia 10 osób. Płaci za lokal około 60 zł za m kw. Do tego koncesja na sprzedaż alkoholu - 27 tys. zł rocznie i podatek od nieruchomości - 3 tys. zł. To tylko opłaty wnoszone do miasta. Do tego dziesiątki innych. Bez jakiejkolwiek ulgi ze strony miasta, szybko zamknie interes.

Wróćmy jednak do sedna. Drugi powód, dla którego Katowice nie chcą odpuścić przedsiębiorcom ani złotówki, to dramatyczne poszukiwanie dochodów. Już tworzenie tegorocznego budżetu to było wielkie składanie i łatanie. W dużej mierze dzięki rządowi. Obniżenie podstawowej stawki podatku dochodowego z 18 do 17%, zwolnienie z podatku osób do 26. roku życia i podwyżki dla nauczycieli oznaczają w 2020 roku około 70 mln zł mniej w budżecie miasta. Do tego doszedł przegrany na początku marca proces z pierwszym wykonawcą Międzynarodowego Centrum Sądowego, któremu miasto musi zapłacić 41,3 mln zł. Łącznie mamy więc ponad 110 mln zł mniej. Teraz dojdą do tego niepoliczalne jeszcze skutki pandemii. Nie będąc specjalistą z zakresu finansów publicznych można śmiało założyć, że w tym roku dochody z podatków CIT i PIT spadną. Powód jest oczywisty. Część mieszkańców straci pracę i przez jakiś czas nie będzie osiągać żadnego dochodu. Inni zarobią mniej. To samo z firmami. Kiedy nie pracują, mają straty. Wszystkiego w drugiej połowie roku nie odrobią, bo przecież ludzie nie będą zamawiać dwa razy więcej jedzenia niż potrzebują czy nie będą dwa razy częściej chodzić  np. do fryzjera. Warto więc spróbować chociaż trochę ograniczyć kryzys lokalnych przedsiębiorców, bo przecież upadek kolejnej firmy, to mniejsze wpływy do budżetu miasta. Skąd wziąć na to pieniądze? To akurat trudne nie będzie, ale wymaga odwagi.

Reklama

Po pierwsze, trzeba zrezygnować lub odsunąć w czasie inwestycje, na które mają zostać wydane największe pieniądze. Tu pojawia się tytułowy stadion miejski wraz z halą i otoczeniem, który ma kosztować co najmniej 230 mln zł brutto. Patrząc choćby na wyniki przetargów na budowę podobnych obiektów, ta kwota jest mało realna. Nawet jeśli ktoś zadeklaruje wybudowanie stadionu za taką sumę, to po drodze dojdą prace dodatkowe za kilkadziesiąt milionów. Jak przy basenach, których koszt jest o kilkadziesiąt procent wyższy od planowanego.

Reklama

Na dodatek, stadion ma być budowany w zdecydowanej większość na kredyt. Dochodzą więc koszty obsługi zadłużenia. Dlatego oczywiste jest, że w obecnej sytuacji przesunięcie w czasie budowy stadionu jest najlepszym wyjściem.

Jest też inne wyjście związane ze stadionem - rezygnacja z budowy hali, która ma się z nim łączyć. Hala została wyceniona na ponad 83 mln zł. Coraz częściej słychać głosy, że trzeba zakończyć projekt "wielosekcyjny GKS Katowice", bo nie przynosi on nic, poza rosnącymi kosztami dla budżetu miasta. Najłatwiej byłoby zrezygnować z siatkówki, która w GKS jest ciałem obcym, a na której utrzymanie idzie rocznie około 7 mln zł. Po takim ruchu nie będzie potrzeby budowy drogiej hali, bo wystarczą te, które już w mieście istnieją.

Reklama

Zresztą, to idealny moment na zrewidowanie polityki miasta w stosunku do GKS-u, która od lat polega na wydawaniu na klub dziesiątek milionów złotych. Co w zamian? Drużyna piłkarska grająca w trzeciej lidze, w której najlepiej zarabiający zawodnik dostaje miesięcznie 24 000 zł brutto. Dwa razy więcej niż prezydent Katowic.

Ale żeby nie było, że pieniędzy trzeba poszukać tylko w GKS-ie i na budowie stadionu.

Biorąc pod uwagę ostatnią decyzję o przesunięciu w czasie budowy centrum nauki i przeznaczeniu 4 mln zł na wkład własny miasta do tego przedsięwzięcia na zapłatę pierwszemu wykonawcy MCK, wyraźnie widać, że ta inwestycja schodzi z pierwszego, a może nawet drugiego planu. I dobrze, bo na centrum nauki trzeba by wydać tyle co na stadion albo i więcej. Wprawdzie premier Mateusz Morawiecki obiecał rządowe wsparcie, ale po pierwsze to była kampania wyborcza, a po drugie w obecnej sytuacji rząd będzie oglądał każdą złotówkę dziesięć razy. Dlatego, jeśli centrum nauki powstanie jeszcze później niż ma powstać (obecna data to rok 2025) nic się nie stanie.

Reklama

Podobnie jest pomnikiem Ofiar Deportacji Mieszkańców Górnego Śląska do Związku Sowieckiego w 1945 r, który ma stanąć przy Parku Boguckim. Pierwotnie pomnik miał kosztować 1,2 mln zł, ale ostatnia wycena projektantów to już 7 mln zł. W tegorocznym budżecie na ten cel zostało zaplanowanych około 6 mln zł.

Pomnik to pomysł dyrektora katowickiego oddziału Instytutu Pamięci Narodowej. Wsparcie dla idei jego budowy wyraził też abp Wiktor Skworc. Zapłacić za wszystko ma jednak miasto.

Od lat apeluję też o ograniczenie wydatków na budżet obywatelski. Przedwyborcze obietnice zwiększania kwoty na BO najpierw do 20, potem do 30 mln zł, coraz bardziej odbija się wszystkich czkawką. Pozytywnie trzeba ocenić tegoroczny ruch władz Katowic, które wyciągnęły z BO 5 mln zł na tzw. projekty zielone, które będą oceniane w zupełnie innej formie (bez głosowanie). Ważne jest też wydzielenie 5 mln zł na utrzymanie projektów. Teraz trzeba pójść dalej i zostawić w BO np. 10 mln zł (plus budżet zielony i kwota na utrzymanie). Nikt się nie obrazi.

Reklama

Inwestycji i wydatków, które można przełożyć lub z nich całkowicie zrezygnować jest znacznie więcej. Kolejne przykłady:

- przebudowa wylotu z tunelu pod rondem w kierunku wschodnim - to, że ktoś nie potrafi płynnie zmienić pasa ruchu, to nie powód, żeby wydawać na przebudowę kilkadziesiąt mln zł i puszczać ruch estakadą pod oknami mieszkańców os. Gwiazdy. Zwłaszcza, że przecież od strony Mysłowic za chwilę czynne będzie centrum przesiadkowe w Zawodziu

- budowa centrum himalaizmu im. Jerzego Kukuczki w Bogucicach - ta sama sytuacja co z centrum nauki, czyli premier obiecał pieniądze, ale ich pozyskanie z rządu będzie zapewne w najbliższych latach niemożliwe

Reklama
- wydawanie miejskiej gazety w nakładzie 140 tys. egzemplarzy - jest strona internetowa, jest bardzo duży fanpage na Facebooku, jest profil na Twitterze. Całkowita rezygnacja z wydawania gazety to oszczędność około 700 000 zł. Ewentualnie nakład można ograniczyć do kilkunastu tysięcy, żeby seniorzy (którzy podobno nie korzystają z internetu), mieli stały dostęp do informacji w klubach seniora, bibliotekach, domach kultury czy urzędzie miasta.

Dużą kwotę można też zaoszczędzić na ograniczeniu wydatków na dotowanie różnego rodzaju wydarzeń sportowych czy kulturalnych. To dobry moment na przewartościowanie priorytetów i odpowiedź na pytanie czy stać nas np. na wydawanie:

- 2 mln zł na festiwal Katowice Kultura Natura

- 1 mln zł na Sylwestra z Polsatem (w latach, kiedy impreza odbywała się przed Spodkiem było to nawet 2,2 mln zł)

- na urodziny miasta (w zależności od roku i liczby koncertów to koszt około 1 mln zł) - wzorem innych miast, warto przynajmniej w tym roku zrezygnować  z tego wydarzenia

- 800 000 zł na festiwal Rawa Blues (tak, to zasłużona dla miasta impreza, ale jej czas powoli mija)

- kilkaset tysięcy złotych na różnego rodzaju niszowe zawody, jak mistrzostwa świata w hokeju kobiet czy w badmintonie. Najwyższy czas, żeby Katowice przestały być dobrym wujkiem dla wielu związków sportowych i organizatorów wydarzeń.

To oczywiście tylko przykłady. Mniejszych wydatków, nad którymi warto i trzeba się teraz zastanowić jest znacznie więcej. Czas pandemii i recesji gospodarczej, która najpewniej dotknie wszystkich, to dobry moment na trudne i odważne decyzje, które pomogą ochronić to co w mieście najcenniejsze - mieszkańców i ich pracę. Lepszego nie będzie.

PS Już kiedy ten tekst był gotowy, prezydent Katowic poinformował na swoich profilach w mediach społecznościowych, że urząd miasta pracuje nad wprowadzeniem Katowickiego Pakietu Przedsiębiorcy, który będzie miał dwa najważniejsze cele: utrzymanie firm oraz zachowanie miejsc pracy.

"Powołałem specjalny zespół, z udziałem przedstawicieli podmiotów zrzeszających przedsiębiorców - Regionalnej Izby Gospodarczej w Katowicach i Izby Rzemieślniczej oraz Małej i Średniej Przedsiębiorczości w Katowicach, przedstawicieli wszystkich klubów radnych w Radzie Miasta Katowice oraz Miasta Katowice. Praca zespołu pozwoli nam wypracować propozycje dalszych działań - pisze prezydent".

Problem w tym, że lokalny mały biznes, który prowadzi knajpy czy puby nie należy do RIG czy izby rzemieślniczej, a to właśnie on już pada albo za chwilę padnie.

Propozycje od przedsiębiorców ma też zbierać Miejski Inkubator Przedsiębiorczości Rawa.INK. Mail: [email protected], tel. 32 2593 277.

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Michał - niezalogowany 2020-04-07 13:29:07

    Panie Tomek, nie zgadzasz się, ok, masz do tego prawo, ale takie komentarze to zwykłe buractwo. Dlatego, że kibice pomagają w czasie epidemii, to miasto ma wybudować za kilkaset milionów stadion bez względu na kryzys? Dasz radę napisać podobny artykuł o kibicach Gieksy walczących z epidemią? Chętnie go przeczytam i skomentuję. Jeśli nie jesteś w stanie, to proponuję więcej pokory i szacunku dla tego, co potrafią inni.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Grzegorz Żądło - niezalogowany 2020-04-06 13:07:33

    Ja również.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Tomek - niezalogowany 2020-04-06 12:42:04

    szkoda, że Panie ŻĄDŁO nie napisałeś żadnego newsa o pomocy kibiców dla walczących z epidemią. Śmieszny jesteś z tą swoją stronką, zero rzetelności, tylko materiałī anty GKS. NIE POZDRAWIAM

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo katowice24.info




Reklama
Najnowsze wiadomości