Mieszkańcy bloku w Katowicach będą patrzyli z okien na swoich sąsiadów, a w ramach rekompensaty deweloper chce pomalować blok i nasadzić zieleń. Inwestor chce dojść do porozumienia ze spółdzielnią, bo na razie ma problem z pozwoleniem na budowę i PINB-em.
Deweloper stara się przekonać mieszkańców do swojej inwestycji. Przedstawia korzyści i oczekuje, że nie będą blokowali budowy mieszkań. Sprawa ciągnie się prawie od roku, ale być może niebawem zapadną kluczowe decyzje dotyczące budzącej kontrowersje inwestycji mieszkaniowej przy ul. Katowickiej 61 na Koszutce.
Blok z widokiem na sąsiada
Gdy tylko mieszkańcy dowiedzieli się o planach dewelopera, zaczęły się protesty. Ludzie byli zaskoczeni. Nie spodziewali się tak dużego obiektu na tak małej działce po budynku banku. Zgodnie z pozwoleniem na budowę, spółka Recap SPV18 sp. z o.o. (powiązana z Resi Capital, która należy do dużego dewelopera - Cavatiny), może wybudować 206 mieszkań w budynku wznoszącym się kaskadowo w kierunku sąsiedniego bloku. Pod lokalami znajdą się miejsca parkingowe (łącznie 208), część w podziemnym garażu, a część na kondygnacjach nadziemnych.
Wizualizacja inwestycji Katowicka Resicdence, źródło: Resi Capital.
Sąsiadujący z inwestycją blok przy ul. Katowickiej 65, tzw. Górnik, ma 18 kondygnacji. Tuż za oknem, w odległości niespełna 20 metrów, ma wyrosnąć wysoki na 16 kondygnacji budynek (będzie się obniżał w kierunku ul. Ordona do odpowiednio 12., 10. i 7. kondygnacji). Mieszkańcy obawiają się nie tylko zaglądania w okna sąsiadom, ale przede wszystkim braku dostępu do światła słonecznego i paraliżu na drogach, ponieważ inwestycja będzie skomunikowana od wąskiej odnogi ul. Ordona. Obok miejskiego targowiska i „Górnika” mają być zlokalizowane wjazdy i wyjazdy z garaży.
Spółdzielnia górą w sądzie
Nie jest jednak przesądzone, czy ta inwestycja faktycznie będzie tak wyglądać. Katowicka Spółdzielnia Mieszkaniowa, do której należy blok przy ul. Katowickiej 65, zaskarżyła decyzję wojewody, który utrzymał w mocy pozwolenie na budowę wydane przez Katowice. Wyrok, który zapadł 25 października 2024 r. w Wojewódzkim Sądzie Administracyjnym w Gliwicach nie rozstrzyga wszystkich wątpliwości. Sąd odniósł się wyłącznie do kwestii formalnych związanych z udziałem odpowiednich stron w w postępowaniu. Jednak to KSM może być zadowolona, ponieważ wojewoda będzie musiał ponownie rozpatrzyć sprawę. Tym samym pozwolenie, na podstawie którego deweloper budował, stało się nieostateczne.
Poziom „0” do końca marca
Zaraz po wyroku Powiatowy Inspektor Nadzoru Budowlanego nakazał spółce Recap SPV18 wstrzymanie robót budowlanych. Inwestor dostał jednak czas na wykonanie zabezpieczeń terenu inwestycji. Teoretycznie miał do końca zeszłego roku dokończyć prace żelbetowe do poziomu „0”. Od początku było wiadomo, że wykonawca nie zdąży doprowadzić budowy do wymaganego stanu w ciągu dwóch miesięcy. Dlatego dostał dodatkowy czas i powinien zakończyć prace do 31 marca. Jeśli tak się nie stanie, co jest bardzo prawdopodobne, sądząc po postępach prac na placu budowy, powinien wystąpić do PINB o kolejne przedłużenie terminu. Jeśli tego nie zrobi, inspektor nadzoru budowlanego może sam wydłużyć czas na wykonanie odpowiednich zabezpieczeń. Jednak może także wydać nakaz zaniechania dalszych robót budowlanych. Jak relacjonują mieszkańcy, prace są prowadzone intensywnie. Betoniarki pojawiają się na placu budowy niemal codziennie, a w nocy trwa szlifowanie betonu.
Ściśle tajne porozumienie
Czas nie działa na korzyść dewelopera, który stara się przekonać spółdzielnię do podpisania porozumienia. Na początku lutego w siedzibie KSM odbyło się spotkanie, na które zaproszono mieszkańców „Górnika”. Przedstawiciele dewelopera zaprezentowali propozycje zadośćuczynienia dla mieszkańców. Nazwano to „porozumieniem dobrosąsiedzkim”. Treść tego pisma jest tajna. Deweloper zadbał o to, żeby porozumienie nie dotarło do osób nie mieszkających w bloku przy ul. Katowickiej 65. Nie można było zrobić zdjęć tego dokumentu, który spółka Recap SPV18 przedstawiła zarządowi KSM. Choć do porozumienia dostępu nie mamy, to rozmawialiśmy z mieszkańcami bloku, którzy je widzieli.
Spółdzielni i mieszkańcom „Górnika” deweloper zaproponował odmalowanie elewacji bloku, a także likwidację rozwalającego się muru oporowego i nasadzenie roślin od strony inwestycji mieszkaniowej (zdaniem niektórych mur jest zniszczony jeszcze bardziej odkąd trwają przy nim prace budowlane). Dla wielu osób ta oferta była nie do przyjęcia. - Nie dość, że weszli w naszą przestrzeń, to jeszcze nam stawiają warunki - mówi jeden z mieszkańców. Ponadto przedstawiciele dewelopera stwierdzili, że są otwarci na propozycje mieszkańców, jeśli w bloku potrzebne są jakieś inne prace, jak na przykład wymiana poręczy. Jednak, co być może najważniejsze, porozumienie zawiera bardzo ważny warunek. Deweloper chce, żeby mieszkańcy zrzekli się wszelkich roszczeń w trakcie inwestycji i w przyszłości, po jej zrealizowaniu.

Jak mówią mieszkańcy, po to płacą fundusz remontowy, żeby remont elewacji i inne niezbędne prace wykonywała spółdzielnia, a nie deweloper. Poza tym uważają, że jeśli deweloper ma po wybudowaniu budynku doprowadzić wszystko do stanu sprzed inwestycji, to murem oporowym i tak musiałby się zająć. Już podczas spotkania uczestnicy chcieli przegłosować odrzucenie propozycji dewelopera. Jednak Katowicka Spółdzielnia Mieszkaniowa postanowiła dać możliwość wypowiedzenia się osobom, które nie przyszły do siedziby spółdzielni. Najpierw na klatce schodowej zawisła kartka z informacją, że KSM nie ma możliwości udostępnienia porozumienia nieobecnym na spotkaniu mieszkańcom, a mimo to spółdzielnia oczekuje „indywidualnych propozycji dotyczących rodzajów i możliwości rekompensat za ewentualne przyjęcie przedstawionego na spotkaniu przez w/w Firmę projektu porozumienia”. Później udało się na deweloperze wymóc udostępnienie pisma, ale porozumienie można było tylko przeczytać na miejscu, w biurze budowy. Było ono dostępne w dni robocze przez cztery godziny dziennie.
Dzisiaj upływa termin i mieszkańcy nie będą już mieli możliwości zapoznania się z pismem. Jednocześnie KSM wydłużyła czas na składanie propozycji wspomnianych rekompensat za przyjęcie warunków dewelopera. Mieszkańcy mają na to czas do 24 marca. Takie utajnienie porozumienia może dziwić, bo propozycja dewelopera jest znana spółdzielni już od kilku miesięcy. Dlatego wśród mieszkańców krążyły plotki na jego temat.
Cavatina: działamy zgodnie z prawem
W rozmowie z nami KSM również nie chciała przekazać, jakie są propozycje dla spółdzielni i jej mieszkańców. Nie wiemy też jak przebiega proces „konsultacji” prowadzony przez firmę dewelopera. -Mieszkańcy zgłaszają różne propozycje, co by ich interesowało - mówi Anna Duch, rzecznik prasowa KSM, ale szczegółów nie zdradza. Z kolei deweloper nie odniósł się do naszych pytań. Wysłał tylko oświadczenie:
„Grupa Cavatina prowadzi działania zgodnie z obowiązującym prawem i procedurami, jednocześnie na tym etapie nie udziela informacji o projektach będących w przygotowaniu czy konsultacjach”.
Do tej pory, od prawie pięciu miesięcy, wojewoda nie podjął kolejnej decyzji dotyczącej pozwolenia na budowę dla Recap SPV18, które w sądzie zostało uchylone. Jak wynika z działań dewelopera, próbuje on uniezależnić się od tego, co postanowi wojewoda. Dlatego usiłuje przekonać KSM i mieszkańców „Górnika” do podpisania porozumienia, żeby całą sprawę przyspieszyć. Jednak nie zapowiada się na to, żeby sąsiedzi dewelopera mieli odpuścić.
Czekamy na stanowisko wojewody w tej sprawie. Na przesłane pytania na razie nie otrzymaliśmy odpowiedzi.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Cavatina jest dobrze z tego znana.. widać słabe mają papiery, skoro chcą sprawę załatwiać w ten sposób. A tu przecież zupełnie nie o to chodzi. Jeśli wojewoda cofnął pozwolenie, to znaczy, że zostało wydane niezgodnie z prawem. I co, teraz jak się przekupi sąsiadów to nagle inwestycja będzie już wg litery prawa? Trzymam kciuki za mieszkańców, żeby nie odpuścili. A Cavatina niech zrobi projekt bez naginania przepisów, Krupa niech z ustaleń studium nie robi gumki do majtek, to postawią to na co pozwalają przepisy, a nie ich własna pycha
Wojewoda nie cofną pozwolenia tylko zwrócił do ponownego rozpatrzenia, to po pierwsze. Po drugie każda inwestycja musi być zgodna z przepisami i nic tu zgoda sąsiadów lub brak nie zmieni. Po trzecie studium nie jest prawem...więc powoływanie się na nie jest obciachem dla piszącego komentarz. Po czwarte...inwestor dąży do podpisania porozumienia dobrosasiedzkiego Po to aby strona postępowania nie blokowała/ opóźniała inwestycji poprzez skargi - ma do tego prawo. Inwestycja i tak powstanie jeśli jest zgodna z prawem, bez względu na to czy mieszkańcy będą mieli pomalowana elewacje czy nie, to dobra wola inwestora. Amen.
Zostaleś skrytykowany za powoływanie się na studium. Niestety tak to zostało skonstruowane, że studium niby jest, ale dewy za nic je mają i orzecznictwo jest po ich stronie. Ale Twój krytykant zgrabnie pominął wątek załatwiania po cichu uzgodnień z sąsiadem. A to jest clou programu. Nie robi się takich rzeczy gdy ma się rację.
Dobrze mówić tym co mają gdzie mieszkać ,a młodzi ludzie to już się nie liczą, pomyśleć tylko jak Ci co teraz tak strasznie pyszczą to jak są w rozwiniętych krajach, a wieżowce stoją jeden przy drugim to nie potrafią się na dziwić jakie piękne i zdjęć robią dziesiątki, to wszystko mówi jedno...jacy jesteśmy jako Polacy obłudni i fałszywi.
Pogonic patodeweloperkę
Gonić tych patobudowlancow z cavatiny. Tam gdzie kończy się niski blok mógłby się rozpocząć ten patoblok cavatiny, do targu tych vrzydkich bud. Lub między blokiem, a patoblokiem nowym zrobić pas zieleni, drzewka, trawa itd. Blok od targu, który przeniosą w inne bliskie miejsce by handel był. I mniejszy kaliber bloku, obniżający się w stronę targu ro dobry pomysł lecz ma być niższy i obniżać się. Tam mieszkają ludzie, nie są to magazyny części budowlanych czy innych. Przerwa między budynkami duża przerwa ma być. A, cavatina niech patobudowlaniec idzie bawić się w piachu. BRAWO MIESZKANCY NIE DAC SIĘ TYM GŁU...M Z cavatiny.
Prędzej czy później i tak wybudują. Porozumienie ma to tylko przyspieszyć.
W warszawce powstaje wieżowiec większy jak był w planach na ulicy anielewicza między Karmelicka a Jana Pawła . Oczywiście bez potrzebnej ilości miejsc dla samochodów . Już obecnie trzeba szukać nawet godzinę żeby zostawić samochód . Rządzą urzędnicy pewnie jeżdżący samochodami z uchylonymi tylnymi szybami w samochodach . To obecnie wrogie miasto .
Kolejna wizualizacja inwestycji, która nie oddaje stanu rzeczywistego otoczenia. Samotny nowoczesny blok bez sąsiadów... W ustawie dotyczącej patodeweloperki powinien być zapis o zakazie takiej manipulacji.
Ire jeśli jest całkowicie zgodna z prawem to nie było podstaw do cofnięcia pozwolenia rozumiem?
Czy nie można modyfikować projektu, np zrezygnować z budowy najwyższego segmentu tej kaskadowej układanki? Działka jest bardzo mała i prawie pewne jest zlikwidowanie targowiska w przyszłości. Koszutka staje się coraz mniej przyjazna dla mieszkańców, taka prawda.
Fajny patent. Nowi nabywcy wraz z mieszkaniami zapłacą za remont bloku obok, a developer sobie będzie budował. Genialne...
Jeśli zaczną ściany pękać, to deweloper powie ,że to nie on,bo podpisali klauzule,że zrzekają się roszczeń. To,że sąsiad z sąsiedniego bloku będzie wsadzał głowę do kuchni,czy pokoju też deweloperowi nie będzie przeszkadzać. Też się zaczną problemy z infrastruktórą i drożnością osiedla, też nie będzie przrszkadzać,a dojdzie 300...400 samochodów. Najważniejsze ,że deweloper kasę zawinie a problem zostanie z mieszczańcami.
Pięć miesięcy na zabezpieczenie budowy trwającej trzy miesiące! Budowa to jedna wielka dziura a zaplecze budowy to ślepy odcinek ulicy Ordona. Torturowanie mieszkańców hałasem w dzień i w nocy i to wszystko dla pustostanów inwestycyjnych. Buta i arogancja patowładzy i patodeweloperów na każdym etapie wydawania pozwoleń i decyzji. Czas z tym skończyć Panie Wojewodo.
Mieszkańcy nie idźcie na żadną ugodę z deweloperem. Piszcie dalej pisma do Wojewody i do Nadzoru. Domagajcie się by w wznowieniu postępowania ustalono zapisy bez powoływania się na tzw strefę zabudowy śródmiejskiej. Ona pozwala dogęścic zabudowę i zminimalizować wskaźniki w tym naświetlenia, zieleni i odstępu między budynkami. To ma zastosowanie ale tylko w ścisłym Centrum które kończy się a osi DTŚ. Tu ktoś musiał się dogadać i stąd takie kuriozjum.
"-Nie dość, że weszli w naszą przestrzeń, to jeszcze nam stawiają warunki - mówi jeden z mieszkańców.-"- czy ten jeden z mieszkańców ma jakieś prawa do sąsiedniej działki? Współwłasność, udziały itp. czy tylko wyprowadzał tam psa, że sobie rości aż takie prawa?? Deweloper zapłacił za działkę, zainwestował i próbuje nawetteż dogadać się. Przez takich krzykaczy samolubów miasto się wyludnia. Młodzi nie maja gdzie mieszkać żeby móc rodziny zakładać. Ważne, że jeden z drugim będzie protestować i utrudniać rozwój miasta. Cavitina powinna pozwać takich do sądu i zażądać zwrotu poniesionych kosztów. Wtedy by szybko siedli na tyłkach... Nie dość, że weszli w naszą przestrzeń, to jeszcze nam stawiają warunki - mówi jeden z mieszkańców. Gdyby w Nowym Jorku budując wieżowce w skali znacznie większej niż w Katowicach przejmowali się takimi warchołami to Manhattan nigdy by nie powstał.
Cavatina jest dobrze z tego znana.. widać słabe mają papiery, skoro chcą sprawę załatwiać w ten sposób. A tu przecież zupełnie nie o to chodzi. Jeśli wojewoda cofnął pozwolenie, to znaczy, że zostało wydane niezgodnie z prawem. I co, teraz jak się przekupi sąsiadów to nagle inwestycja będzie już wg litery prawa? Trzymam kciuki za mieszkańców, żeby nie odpuścili. A Cavatina niech zrobi projekt bez naginania przepisów, Krupa niech z ustaleń studium nie robi gumki do majtek, to postawią to na co pozwalają przepisy, a nie ich własna pycha
Wojewoda nie cofną pozwolenia tylko zwrócił do ponownego rozpatrzenia, to po pierwsze. Po drugie każda inwestycja musi być zgodna z przepisami i nic tu zgoda sąsiadów lub brak nie zmieni. Po trzecie studium nie jest prawem...więc powoływanie się na nie jest obciachem dla piszącego komentarz. Po czwarte...inwestor dąży do podpisania porozumienia dobrosasiedzkiego Po to aby strona postępowania nie blokowała/ opóźniała inwestycji poprzez skargi - ma do tego prawo. Inwestycja i tak powstanie jeśli jest zgodna z prawem, bez względu na to czy mieszkańcy będą mieli pomalowana elewacje czy nie, to dobra wola inwestora. Amen.
Zostaleś skrytykowany za powoływanie się na studium. Niestety tak to zostało skonstruowane, że studium niby jest, ale dewy za nic je mają i orzecznictwo jest po ich stronie. Ale Twój krytykant zgrabnie pominął wątek załatwiania po cichu uzgodnień z sąsiadem. A to jest clou programu. Nie robi się takich rzeczy gdy ma się rację.