Samochód spłonął w pożarze na os. Witosa w Katowicach. Mieszkanka, która straciła warte około 90 tys. złotych auto, widziała podejrzanego mężczyznę. Ktoś inny miał widzieć podpalaczy i sam moment podpalenia pojazdu.
Mieszkanka os. Witosa po powrocie z pracy zwróciła uwagę na podejrzanego mężczyznę kręcącego się w pobliżu wejścia do jej bloku. - Pomyślałam, że chcą komuś opędzlować mieszkanie i chciałam mu zrobić zdjęcie, ale on patrzył się na mnie, więc się obawiałam - relacjonuje mieszkanka, której samochód kilka godzin później stanął w ogniu. Później tego mężczyzny już nie widziała. Tego samego dnia wieczorem zaparkowała auto za blokiem, a niedługo po tym doszło do pożaru.

Jak informuje Komenda Miejska Państwowej Straży Pożarnej w Katowicach, o godz. 20.52 odebrano zgłoszenie o płonącym pojeździe na parkingu przy ul. Barlickiego. W samochodzie i w jego sąsiedztwie nie było nikogo. Dlatego nikomu nic się nie stało. Jednak auto marki Hyundai i30 w wersji kombi niemal całkowicie spłonęło. - Moim zdaniem ten mężczyzna, którego widziałam, robił rekonesans, a podpalał kto inny - mówi mieszkanka. Z jej kupionego nieco ponad 3 lata temu auta niewiele zostało. Prawdopodobnie źródło pożaru znajdowało się z przodu pojazdu. Razem z wyposażeniem straty oszacowano na około 90 tys. złotych. Od płonącego hyundaia zajął się jeszcze inny pojazd marki Honda.

Podpalenie miał widzieć mężczyzna stojący na balkonie. Jak wynika z relacji świadka, dwóch lub trzech młodych mężczyzn wybiegło spod balkonu, podbiegło do auta i oblali je jakąś cieczą, a następnie podpalili. Tej wersji wydarzeń na razie policja nie potwierdza. Jednak zastępca oficera prasowego KMP w Katowicach st. sierż. Sebastian Chojnacki informuje, że policjanci przeprowadzili czynności procesowe na miejscu i postępowanie jest prowadzone pod kątem podpalenia. Na razie szczegółowych informacji komenda miejska nie udziela.

Nie tak dawno, bo pod koniec stycznia, na os. Witosa doszło również do pożaru samochodu. Wtedy płonął samochód marki Mini na ul. Kwiatkowskiego, ale w tamtym przypadku policja ustaliła, że najprawdopodobniej doszło do samozapłonu.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze