Pierwsze testy pracy zdalnej w katowickiej radzie miasta już się odbyły. Radni połączyli się za pomocą programu Skype i głosowali również zdalnie. Na razie, w dobie epidemii koronawirusa, radni mają zostać w domach i stamtąd uczestniczyć w obradach komisji. Poza tym kluby zadecydowały wspólnie, że działalność rady musi zostać ograniczona. Trzy komisje nie odbędą się wcale, a obrady kolejnych zostaną mocno okrojone. - Robimy wszystko, żeby podjąć tylko niezbędne uchwały, które nie mogą czekać - mówi Maciej Biskupski, przewodniczący katowickiej rady miasta. Radni mają opiniować najważniejsze uchwały zdalnie, a na miejscu w urzędzie miasta będzie obecny tylko przewodniczący danej komisji i urzędnik. Zgodnie z prawem, w komisjach mogą uczestniczyć mieszkańcy, ale w tej szczególnej sytuacji Biskupski apeluje, aby wstrzymali się od udziału. Prawdopodobnie i tak byłoby to utrudnione, bo niemal od dwóch tygodni do odwołania katowicki urząd jest zamknięty dla mieszkańców. Niewykluczone, że obrady komisji będzie można śledzić online, ale dopiero trwają prace nad takim rozwiązaniem. Komisje to jedno, ale większy problem może być z sesjami rady miasta, bo podczas nich zapadają już ostateczne decyzje. Aktualnie, zdaniem przewodniczącego, nie ma prawnej możliwości zdalnego przeprowadzenia sesji. Takie rozwiązanie ma zapewniać przygotowywane przez MSWiA specustawa. Na razie radni muszą liczyć na to, że zostanie ona przyjęta do czasu kolejnej sesji, która została zaplanowana na 19 kwietnia.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze