- O filmie, który dziś oglądaliśmy, było głośno, jeszcze zanim powstał. Jego twórcy zbierali na niego pieniądze na amerykańskim odpowiedniku Polakpotrafi i uzbierali ok. 600 tys. dolarów - mówi Paweł Trzepizur, jeden z organizatorów festiwalu. Jak widać, zainteresowanie takim kinem nie słabnie. Niektórzy stawiają je ponad dużymi, popularnymi produkcjami. - Nie lubię filmów, które teraz puszcza się w kinach. Wydaje się na nie mnóstwo pieniędzy, ale fabularnie te filmy nie wnoszą niczego wartościowego - mówi Krzysztof, jeden z uczestników imprezy.
Po projekcji uczestnicy przeszli ulicami Dworcową, Mielęckiego i Staromiejską na plac przed Teatrem Śląskim. Punktem kulminacyjnym był pokaz fireshow. -Myślę, że czegoś takiego brakuje w Katowicach, może pokusimy się o częstsze imprezy tego typu. Jarmarki, które odbywają się na rynku, już wszyscy znamy. Fajnie, gdyby działo się tu coś więcej, żeby grała muzyka, było jasno i kolorowo - dodaje Trzepizur.
ZOBACZ WIDEO Z ZABAWY NA RYNKU
[playlist type="video" tracklist="false" ids="22864"]Kolejne seanse odbędą się już dzisiaj. O godz. 18.35 w klubie Absurdalna będzie można obejrzeć film pt. "To die is hard". Potem festiwal przeniesie się do klubu Drzw Zwane Koniem, gdzie wyświetlony zostanie film-niespodzianka. Więcej informacji na stronie festiwalu na Facebooku.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze