Przez nieco ponad 50 lat niektórzy mieszkańcy bloku przy ul. Tysiąclecia 80, żeby wyjść z domu, musieli prosić innych o pomoc. Od kilku dni mogą wreszcie wyjechać wózkiem samodzielnie. Wszystko dzięki przebudowie wind, które teraz zatrzymują się na każdym piętrze, a nie na co drugim.
Coś, co jest oczywiste w zdecydowanej większości wysokich budynków, w tym na ul. Tysiąclecia 80 oczywiste nie było. Zresztą, nie tylko tam windy zatrzymywały się na co drugim piętrze. Podobnie jest w sąsiednich blokach czy choćby w słynnej Superjednostce w centrum Katowic. Dlaczego projektanci pozbawiali lokatorów co drugiej kondygnacji dostępu do windy, nie bardzo wiadomo. Najprawdopodobniej chodziło o oszczędności.
Taniej, ale niewygodnie
W końcu przystanek na co drugim piętrze, to dwa razy mniej drzwi do zamontowania. A winda nie dojeżdżająca do parteru oznaczała brak konieczności "wkopywania" szybu poniżej poziomu 0. W okresie PRL-u (budynek powstał w 1974 r.) mógł to być istotny argument.
Jaki by jednak nie był powód, winda, która nie dojeżdża na każde piętro, oznacza całe mnóstwo problemów. Osoby na wózkach nie są w stanie dostać się na półpiętro, gdzie mogą wsiąść do windy. Rodzice muszą dźwigać nie tylko wózki, ale też dzieci, które w tych wózkach jeżdżą. Problem mają osoby starsze i młodsze, które np. muszą dźwigać torby z zakupami. Wreszcie, brak windy na każdym piętrze utrudnia interwencje służbom, w tym przede wszystkim pogotowiu ratunkowemu.
Lokatorzy prosili o pochylnie i najazdy
Wprawdzie przez 50 lat wszyscy przyzwyczaili się do tego, że nie wszędzie da się dojechać windą, ale lokatorzy coraz częściej prosili zarządcę o pochylnie i najazdy na schodach. Ich montaż nie był jednak możliwy. - Klatki schodowe są za wąskie. Musieliśmy wymyślić więc coś, co będzie technicznie wykonalne. Zrobiliśmy burzę mózgów. Spotkaliśmy się z firmą, która produkuje dźwigi i projektantami i pytaliśmy, czy w ogóle będzie możliwe odwrócenie klatki dźwigu, żeby zatrzymywała się na każdym piętrze - mówi Krzysztof Waluch z firmy EL Spyra, która zarządza wspólnotą na ul. Tysiąclecia 80.
Z dokumentacji wyciągniętej z archiwum miejskiego i konsultacji ze specjalistami wynikało, że będzie można nie tylko wyciąć otwory w ścianie szybu, ale też powiększyć klatkę windy. Teraz ma ona ładowność do 1250 kg.
Wszyscy byli "za"
Kiedy wiadomo już było, że technicznie to wszystko da się wykonać, pozostało przekonać członków wspólnoty. Ze 174 mieszkań około 120 należy do prywatnych właścicieli, reszta do miasta. Przeszkodą mogły być wysokie koszty inwestycji, ale i na to zarządca nieruchomości znalazł rozwiązanie (o tym poniżej). - Wszyscy byli "za". Dostaliśmy zielone światło i wspólnie z zarządem rozpoczęliśmy przygotowania do inwestycji. Największym wyzwaniem było pozyskanie finasowania - wylicza Krzysztof Waluch.
Dofinansowanie i kredyt
Wszystkie prace zostały wycenione na około 2,5 mln zł, z czego same windy i przebudowa szybów kosztowały około 1,4 mln zł. Reszta to wymiana okien na klatkach schodowych i ich odsunięcie od drzwi wind, montaż najazdów na progach i remont klatki, która trochę ucierpiała podczas prac.
W związku z tym, że inwestycja likwidowała bariery architektoniczne, wspólnota pozyskała bezzwrotne dofinansowanie z PFON-u w wysokości 394 000 zł. Reszta potrzebnej kwoty to z kolei kredyt z Banku Gospodarstwa Krajowego, wzięty na 20 lat na bardzo korzystnych warunkach. Oprocentowanie wynosi bowiem 0,15% i jest stałe, co oznacza, że wspólnoty nie zaskoczy np. nagły wzrost stóp procentowych. Łącznie, do spłaty, oprócz kapitału, będzie tylko około 30 000 odsetek (Fundusz Dostępności BGK).
Mając takie warunki, trudno było nie zgodzić się na inwestycję. Ale już wcześniej właściciele mieszkań nie mieli wątpliwości, że trzeba przebudować windy. - Rozdaliśmy mieszkańcom ankiety. Wszyscy, którzy je wypełnili, byli "za". Wszystko było też wcześniej omawiane na spotkaniach. Mało tego, nawet te osoby, które nie są właścicielami mieszkań, prosiły żeby dopisać je do ankiet, bo były tak tym zainteresowane - mówi Dorota Tokarz z zarządu wspólnoty mieszkaniowej.
Wszyscy byli zgodni, było finansowanie, pozostało więc tylko wykonanie prac. Na razie przebudowany został tylko jeden szyb. Roboty w drugim zaczną się w najbliższych dniach i potrwają około 3 miesięcy. Potem pozostanie jeszcze remont klatki. Jednak już teraz mieszkańcy doceniają zmiany. - Życie lokatorów zmieniło się o 180 stopni. W bloku jest kilkanaście osób niepełnosprawnych jeżdżących na wózkach. Mają teraz możliwość wyjechania z domu, a nie patrzenia na świat tylko z balkonu. Kiedy otwieraliśmy te windy, to jeden ze starszych mieszkańców, pan na wózku, był tym zachwycony, bo po raz pierwszy od kilku miesięcy mógł wyjechać na podwórko. Cieszą się też rodzice małych dzieci, bo nie muszą już nosić wózków po schodach - opowiada Dorota Tokarz.
Na razie jeszcze niektórzy lokatorzy mylą się i albo wciąż wchodzą na półpiętro po schodach, albo zastanawiają się, na które piętro muszą pojechać, żeby wysiąść najbliżej swojego mieszkania. A przecież mogą już spokojnie pojechać na swoje.
Nie dotyczy to i nie będzie dotyczyć lokatorów z 15. piętra. Tam nie było technicznego możliwości pociągnięcia szybu, więc mieszkańcy nadal muszą chodzić po schodach, żeby skorzystać z windy na piętrze 14.
Firma EL Spyra pracuje już nad koncepcją przebudowy szybów windowych w kolejnych czterech zarządzanych przez siebie blokach, przy ul. Tysiąclecia 84 i 86 i 86b oraz ul. Piastów 7. - Do każdego budynku trzeba podejść koncepcyjnie w sposób indywidualny. Każdy blok ma bowiem nieco inną konstrukcję - tłumaczy Andrzej Kruk, inspektor nadzoru z firmy EL Spyra.
Nie wszędzie da się bowiem np. pogłębić szyb na tyle, żeby winda mogła zatrzymywać się na parterze. Nie wszędzie też da się wyciąć otwory na drzwi windy w ścianie szybu, bo może to naruszyć konstrukcję.
Tam gdzie będzie to możliwe, prace przy przebudowie wind mają zostać przeprowadzone w przyszłym roku.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
A jednak się da Spółdzielnio Mieszkaniowa Piast, czy reszta mieszkańców tych niedzisiejszych potworków Buszki i Franty może liczyć na takie cuda?
A co mamy powiedzieć mieszkańcy bloku ul Tysiaclecia 1 ? Windy zatrzymują się co 3 piętra, 2/3 lokatorów musi pokonywać 16 schodów. Na nic się zdały moje apelacje żeby coś z tym zrobić. Mój upór tylko spowodował że 2 windy są na poziomie 0 i nie pokonujemy 16 schodów żeby wsiąść do windy. Tacy to byli architekci bezmyślni, a prezesi teraz mają to gdzieś.
Katowice - Zawodzie ul. Łączna, trzy bloki w których winda zatrzymuje się co trzy piętra. Więc zawsze może być gorzej...
Aż podniosło mi się cisnienie, nasza Spółdzielnia Gornik na osiedlu Zadole, nie tylko nie myśli o matkach z dziećmi w wozeczkach, osobach niepełnosprawnych i starszych.wiekiem, ale utrudnia im życie na co dzień W czasie remontu klatki schodowej, we wszystkich 10 piętrowych blokach, polikwidowano podjazdy na parter. Więc, żeby dostać się do windy usytuowanej na parterze, trzeba wnosić wózki dziecięce, i inwalidzkie oraz chodziki osób starszych, po schodach. Są wprawdzie platformy, ale żeby z nich skorzystać osoba jeżdżąca na wózku inwalidzkim, nie jest w stanie obsłużyć jej samodzielnie.Musi mieć do pomocy druga osobę tak samo jak niepełnosprawni i starsi z chodzikami. I tu " koło się zamyka. " .
A jednak się da Spółdzielnio Mieszkaniowa Piast, czy reszta mieszkańców tych niedzisiejszych potworków Buszki i Franty może liczyć na takie cuda?
A co mamy powiedzieć mieszkańcy bloku ul Tysiaclecia 1 ? Windy zatrzymują się co 3 piętra, 2/3 lokatorów musi pokonywać 16 schodów. Na nic się zdały moje apelacje żeby coś z tym zrobić. Mój upór tylko spowodował że 2 windy są na poziomie 0 i nie pokonujemy 16 schodów żeby wsiąść do windy. Tacy to byli architekci bezmyślni, a prezesi teraz mają to gdzieś.
Katowice - Zawodzie ul. Łączna, trzy bloki w których winda zatrzymuje się co trzy piętra. Więc zawsze może być gorzej...