Pierwsi fani pojawili się przed budynkiem NOSPR kilka minut po godz. 2 w nocy. Z każdą godziną było ich coraz więcej. Niedługo przed otwarciem drzwi budynku w kolejce stało już kilkaset osób. Część z nich przyjechała samochodami, które zaparkowała na Pl. Wojciecha Kilara, gdzie robić tego nie można. Szczelnie wypełnili miejsce wokół stojącej tam fontanny. Inni swoje auta zostawili na ścieżce rowerowej wzdłuż ulicy Olimpijskiej. Na pobliskim parkingu było w tym czasie co najmniej kilkadziesiąt wolnych miejsc.
Na miejsce przyjechał patrol straży miejskiej. Kiedy strażnicy wyjęli notatnik i rozpoczęli spisywanie rejestracji źle zaparkowanych samochodów, ich właściciele zaczęli odjeżdżać. - Ostatecznie wystawiliśmy sześć wezwań do stawienia się w siedzibie straży - mówi Kazimierz Romanowski, komendant katowickiej straży miejskiej. Dodaje, że żadnym usprawiedliwieniem dla kierowców łamiących przepisy nie może być to, że przyjechali spoza Katowic. - Przecież w innych miastach obowiązują chyba te same znaki - retorycznie pyta komendant.
Osoby, które dostały wezwanie, mogą zostać albo pouczone, albo ukarane mandatem.
O tym jak będzie wyglądał koncert Radzimira Dębskiego, Miuosha i NOSPR można przeczytać tutaj.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze