Po siedmiu godzinach od wybuchu pożaru na składowisku odpadów przy ul. Wyzwolenia 2 z ogniem nadal walczy 40 zastępów, czyli około 100 strażaków. Nadal widoczny, choć już nie z tak dużej odległości, jak wcześniej, jest dym unoszący się nad terenem pożaru. Jak poinformował podczas konferencji prasowej st. bryg. Wojciech Kruczek, Śląski Komendant Wojewódzki PSP, pożar jest opanowany. - Cały pożar miał przestrzeń ponad 5 tys. metrów kwadratowych. Dzięki naszym działaniom teren pożaru jest pomniejszany sukcesywnie. Przesuwamy się w jego centrum - mówi komendant. Jednak nadal nie wiadomo, jak długo potrwa akcja straży pożarnej. To trudne do przewidzenia ze względu na bardzo duże zadymienie i słabą widoczność w miejscu pożaru. W dalszym ciągu co jakiś czas słychać niewielkie eksplozje. Jest to spowodowane tym, że materiały chemiczne były składowane na wielu poziomach. Jedne środki chemiczne palą sie intensywnie, a inne udaje się szybko ugasić.

Równolegle do działań gaśniczych trwa kontrola stanu powietrza. Monitoring jest prowadzony przy użyciu stacjonarnych stacji należących do Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska, które są zlokalizowane w Katowicach i okolicznych miastach. Poza tym swój sprzęt ma tu straż pożarna. - Na miejscu funkcjonuje specjalne laboratorium mobilne Państwowej Straży Pożarnej, które również prowadziło badania w miejscu pożaru i w okolicy. Ten samochód jeździł po Siemianowicach i sprawdzał stan powietrza, czy nie ma żadnych przekroczeń substancji niebezpiecznych. Takich przekroczeń nie stwierdzono - poinformował wojewoda śląski Marek Wójcik.
Sprawa była w prokuraturzeW dalszym ciągu nie wiadomo, co dokładnie znajdowało się w mauserach i beczkach. Jak mówi wojewoda, na razie jest za wcześnie, żeby podawać, jakie substancje chemiczne się zapaliły. Wiadomo jednak, że w poprzednich latach były prowadzone tu kontrole. - Od kilkunastu lat wiemy o tym, że właściciel terenu prowadzi taką działalność odpadową w kilku miejscach. Miasto przeprowadziło kontrolę tego terenu w 2019 roku, zgłosiliśmy do marszałka i do prokuratury pewne nieprawidłowości - mówi Rafał Piech, prezydent Siemianowic Śląskich. Podczas kontroli, która trwała od grudnia 2019 roku, wykazano, że odpady są składowane „niezgodnie z pozwoleniami”. Od tamtej pory sprawą ma zajmować się siemianowicka prokuratura, ale nie zdecydowano jeszcze, w jaki sposób zutylizować te odpady. Zgodnie z informacjami przekazanymi przez prezydenta miasta, firma, na której terenie doszło do pożaru, jakiś czas temu zawiesiła działalność. Jak szacuje siemianowicki urząd, na tym terenie znajdowało się około 5 tys. ton odpadów w mauserach i beczkach, a także drugie tyle odpadów plastikowych. Paweł Zawidlak, naczelnik wydziału gospodarki odpadami w siemianowickim urzędzie, informuje, że od czasu kontroli w tym miejscu nie były gromadzone kolejne odpady.

Swoje kontrolne działania prowadził też WIOŚ. „Podmiot zarządzający aktualnie nielegalnym już składowiskiem był kontrolowany przez WIOŚ w Katowicach w 2020 r., w kolejnych latach Inspektorzy WIOŚ cyklicznie sprawdzali stan tego terenu i zgromadzonych na nim odpadów” - informuje Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska. Firma posiadała zgodę na zbieranie odpadów, w tym odpadów niebezpiecznych, wydaną przez prezydenta Siemianowic Śląskich. Jednak przedsiębiorca nie wywiązał się z obowiązku złożenia wniosku o aktualizację zezwolenia i decyzja wygasła.

Jak wykazał WIOŚ, firma stwarzała zagrożenie zdrowia lub życia ludzi oraz zagrożenia zniszczenia środowiska. Dlatego około 4 lata temu, 8 kwietnia 2020 roku, inspektorat wstrzymał działalność podmiotu i wystąpił do marszałka o wykreślenie podmiotu z rejestru BDO (inaczej Rejestr podmiotów wprowadzających produkty, produkty w opakowaniach i gospodarujących odpadami). W związku z nieprawidłowościami, sprawa trafiła też do prokuratury. Ponadto WIOŚ nałożył na firmę trzy kary pieniężne na łączną kwotę 318 tys. zł.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
dpady zutilizowano z dymem i po problemie .... winnych brak .
prezydent Siemianowic ciekawie wczoraj powiedział: była tam kontrola z miasta 5 lat temu. W następnym zdaniu stwierdził: największym tam (na tym składowisku) problemem jest..brak kontroli. Więc jak to jest ?? Sam sobie prezydent stworzył "problem"?
Rafał Piech: I tura 28,02%, II tura 52,87% Wybrańca ludu posadzić?
Zróbmy decyzję że to nielegalne i cyk, pora na CSa. W ogóle uwielbiam zwrot „składowisko” - sugeruje że coś się potem z tymi odpadami będzie jeszcze działo. Po prostu zwykły śmietnik toksycznych odpadów.
prezydent Siemianowic powinien iść do pierdla za to
I kto z to zapłaci? My, mieszkańcy oczywiście. Problem jest systemowy I realny, gdzie są politycy ? A zapomniałem , oni umieją tylko przelewy robić, trudniejsze sprawy ich przerastają
Składowisko było nielegalne. Włodarze wiedzieli o tym od minimum pięciu lat. Nic z tym nie robili. Tetaz się obudzili, jak już coś się stało. Prokurator teraz powinien w pierwszej kolejności zabrać się za postawienie zarzutów tym pajacom udającym, jak bardzo są zatroskani o losy miasta i mieszkańców.
dpady zutilizowano z dymem i po problemie .... winnych brak .
prezydent Siemianowic ciekawie wczoraj powiedział: była tam kontrola z miasta 5 lat temu. W następnym zdaniu stwierdził: największym tam (na tym składowisku) problemem jest..brak kontroli. Więc jak to jest ?? Sam sobie prezydent stworzył "problem"?
Rafał Piech: I tura 28,02%, II tura 52,87% Wybrańca ludu posadzić?