Co Katowice będą miały z Polskiej Stolicy Kultury? Na razie to niewiele komukolwiek mówiący tytuł. Jednak miasto od dawna stara się być stolicą czegokolwiek, więc polską kulturą pewnie też się zadowoli. Przy okazji wyda bardzo dużo pieniędzy, bo dofinansowanie z MKiDN nie wystarczyłoby nawet na gaże dla wykonawców podczas urodzin miasta.
Po raz kolejny się nie udało. Katowice nie będą Europejską Stolicą Kultury. To już wiadomo od kilku miesięcy. Zamiast tego miasta, które zakwalifikowały się do ścisłego finału rywalizacji o ESK - Katowice, Bielsko-Biała i Kołobrzeg - będą w kolejnych latach nosiły tytuł Polskiej Stolicy Kultury. To prawdopodobnie spontanicznie wymyślony przez Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego tytuł, który niewiele komukolwiek coś mówi, ale za to będzie się wiązał ze sporymi wydatkami.
Polską Stolicą Kultury w 2026 roku jest Bielsko-Biała. W miniony weekend odbyła się ceremonia otwarcia. Najpierw były korowody zakończone na Placu Wojska Polskiego, gdzie zatańczono tradycyjnego poloneza. Tańczyli m.in. prezydent miasta Jarosław Klimaszewski i ministra kultury Marta Cienkowska. Jak mówiła Cienkowska, cytowana przez portal www.bielsko.biala.pl, ministerstwo dostrzegło potencjał miasta w trakcie starań o tytuł Europejskiej Stolicy Kultury. - Doszliśmy do wniosku, że nie możemy podjąć innej decyzji, tylko spróbować dać wam chociaż ułamek tego, co będzie dla was zwycięstwem, zwycięstwem waszej lokalnej kultury. Wam się to po prostu należało - powiedziała podczas wieczornego koncertu na Placu Ratuszowym.
W koncercie muzyki polskiej pod nazwą „Evviva l’arte” - Niech Żyje Sztuka! wzięli udział znani z telewizji i radia wykonawcy. Wśród nich: Urszula Dudziak, Kamil Bednarek, Andrzej Krzywy czy znani tylko z popularnego talent show bielszczanie - Alien i Majtis. Wszyscy śpiewali swoje i nie tylko swoje hity, a za muzykę odpowiedzialna była Bielska Orkiestra Kameralna. Wydarzenie zrealizowano z rozmachem, na - jak podkreślało miasto - największej scenie plenerowej w historii Bielska.
Niektórzy nie podzielają entuzjazmu związanego z otwarciem PSK. W serwisach społecznościowych pojawiły się m.in. takie komentarze:

Miasto zapowiada, że to dopiero początek i planuje na ten rok aż 100 wydarzeń, które mają być rozciągnięta na około 200 dni. To wszystko będzie sporo kosztować, ale o tym zaraz. Najpierw przypomnijmy jak doszło do tego, że powstał tytuł Polskiej Stolicy Kultury.
We wrześniu 2024 roku do Warszawy pojechały delegacje czterech miast - Lublina, Bielska-Białej, Katowic i Kołobrzegu. Wtedy zapadła ostateczna decyzja dotycząca przyznania tytułu Europejskiej Stolicy Kultury w 2029 roku. Spośród polskich miast zwycięzcę wybrał zespół ekspertów wyznaczonych przez organy Unii Europejskiej i MKiDN. Dla Katowic historia powtórzyła się po około 13 latach. W 2011 roku, mimo wielkiego zaangażowania, nie udało się Katowicom zdobyć tytułu. Wtedy lepszy okazał się Wrocław. Tym razem wybrano Lublin.
Jednak ministerstwo postanowiło, że nie zostawi z niczym pozostałych kandydatów. Od razu zapowiedziano, że finaliści będą w kolejnych latach nosić tytuł Polskiej Stolicy Kultury. To nowość, bo do tej pory takiego tytułu nie było. Jego przyznanie podczas ogłoszenia Europejskiej Stolicy Kultury sugeruje jedno - to nagroda pocieszenia.
Miasta otrzymały ten tytuł za przegraną, choć przedstawiono to w inny sposób. - Nie mogliśmy tego tak zostawić. Nie mogliśmy podjąć innej decyzji, niż ogłoszenie powstania Polskiej Stolicy Kultury - powiedziała Marta Cienkowska, wtedy jeszcze wiceminister kultury i przyznała od razu, że to nie będzie tak prestiżowe wyróżnienie jak ESK. Trudno mówić w ogóle o wyróżnieniu, skoro wszyscy finaliści otrzymali ten tytuł. Mimo wszystko, Katowice i Górnośląsko-Zagłębiowska Metropolia (przy drugim podejściu o tytuł ESK miasto startowało wraz z Metropolią) starały się przedstawić to jako sukces. Zarówno miasto, jak i Metropolia mocno zaangażowały się w działania przed ESK. Jak informuje Łukasz Zych, rzecznik prasowy Górnośląsko-Zagłębiowskiej Metropolii, przygotowanie aplikacji pochłonęło 2 miliony złotych w 2023 i 2 670 000 zł w 2024.
Gdyby nie przegrana, Katowic i GZM w kolejnych latach wydałyby ten cel znacznie więcej. W budżecie miasta w ciągu 5 lat, na działania związane z przygotowaniami do uzyskania tytułu Europejskiej Stolicy Kultury 2029 miasto zabezpieczono łącznie 63 miliony złotych. W tym roku miało to być 3 mln zł, później po 4 mln zł w latach 2026-2027, a następnie 7 mln zł w roku 2028. Najwięcej, bo aż 45 mln zł, miało być zarezerwowanych na rok obchodów, czyli 2029. Tyle samo miała wydać Metropolia. To razem daje ok. 126 mln złotych związanych z ESK, a do tego trzeba jeszcze doliczyć już wydane wcześniej pieniądze na aplikację.
W tym roku Bielsko-Biała, w 2027 - Katowice, a w 2028 - Kołobrzeg. Te miasta będą Polskimi Stolicami Kultury. Tak cel nadania tytułu wyjaśnia Narodowe Centrum Kultury, które jest operatorem programu PSK:
Głównym celem projektu Polskie Stolice Kultury (PSK) 2026–2028 jest wzmocnienie roli kultury w strategiach rozwoju społeczno-gospodarczego miast i budowanie marki Bielska-Białej, Katowic i Kołobrzegu poprzez programy artystyczne oparte na lokalnym potencjale twórczym, wspierające dobrostan mieszkańców i integrację społeczności lokalnych.
Reklama
- Każde z trzech pozostałych miast-finalistów otrzymało tytuł Polskiej Stolicy Kultury w latach 2026-28, aby mogło zrealizować szereg wydarzeń kulturalnych i artystycznych - informuje Piotr Jędrzejowski z Centrum Informacyjnego MKDiN. Żeby realizować, trzeba mieć na to pieniądze. O ile na Europejską Stolicę Kultury miasta przeznaczają ogromne środki (we Wrocławiu w 2016 roku miało to być 300 mln zł), o tyle na Polską Stolicę Kultury będzie to zdecydowanie mniej.
Inauguracja Polskiej Stolicy Kultury, fot. NCK.
Jak poinformował nas Wydział Prasowy Urzędu Miejskiego w Bielsku-Białej, na wydarzenia związane z tytułem Polskiej Stolicy Kultury miasto wpisało w budżet na ten rok kwotę 4 mln złotych. Do tego mają jeszcze dojść inne źródła finansowania. Pewne jest przede wszystkim zapowiedziane 1 milion złotych z ministerstwa. - Równolegle prowadzone są rozmowy z innymi potencjalnymi sponsorami wydarzeń w naszym mieście, jednakże kwoty i sposób ich przekazania nie zostały jeszcze doprecyzowane - informuje bielski urząd miasta.
Z kolei Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego zapowiada, że miasta otrzymają nie tylko ministerialne wsparcie, ale będą także dofinansowane z innych źródeł. - Trwają także starania o pozyskanie do projektu innych partnerów, w tym m.in. Totalizatora Sportowego. Do projektu włączyła się już Polska Organizacja Turystyczna - informuje Jędrzejowski. Przy czym resort zaznacza, że „gmina nie jest zobowiązana do konkretnych nakładów finansowych w związku z uczestnictwem w PSK”. Bez pieniędzy nie da się jednak zorganizować około 100 wydarzeń w 200 dni. Dlatego Bielsko-Biała wyda kilka milionów złotych i co najmniej tyle wydadzą w przyszłym roku Katowice. Trudno powiedzieć jaki będzie tego efekt, skoro tytuł PSK to zupełnie nowa inicjatywa.
Jak zapewnia MKiDN, szczegółowy program wydarzeń w ramach PSK w Katowicach będzie „opierał się na programie opisanym w dokumentacji przygotowanej do konkursu na Europejską Stolicę Kultury”. -Narodowe Centrum Kultury będzie weryfikować zgodność podjętych przez każde z miast działań z założeniami projektu PSK - zapowiada resort. Jednak trudno uwierzyć w to, że ktoś będzie rozliczany z nagrody pocieszenia, za jaką można uznać ten tytuł. Szczegóły programu i harmonogram wydatków ma być ustalany w ramach PSK z każdym miastem oddzielnie. Większość środków na realizację działań związanych z tytułem ma trafić do Katowic w roku obchodów, czyli 2027.
Kiedy miasto wydaje miliony złotych, trzeba się zastanowić, co z tego pozostanie, gdy już ostatni kabel zostanie zwinięty po finałowym koncercie. Na razie jest jeszcze sporo czasu do przejęcia tytułu PSK przez Katowice i nie wiadomo jaki ułamek z zaplanowanych obchodów Europejskiej Stolicy Kultury zrealizują w 2027 roku Katowice i Metropolia. Jednak już można stwierdzić, że tanio nie będzie.
W Katowicach można spodziewać się rozmachu finansowego (wszystkie budżetowe wydatki w Bielsku-Białej w 2026 roku będą o prawie 2 mld złotych mniejsze niż w Katowicach). Zwłaszcza, że miasto będzie Polską Stolicą Kultury wraz z Metropolią. Poza tym nie ulega wątpliwości, ze organizatorom będzie przyświecać zasada „zastaw się, a postaw się”, bo na pewno nie może być mniej widowiskowo niż w Bielsku.
O tym, że Katowice nie oszczędzają przy takich okazjach niech świadczą ostatnie wydatki na koncert, którym świętowano 160-lecie nadania praw miejskich. Na 3-dniowe wydarzenie w dniach od 12 do 13 września wydano wtedy dokładnie 3 145 806 zł. To duża kwota, biorąc pod uwagę, że w Strefie Kultury nie wystąpiły zagraniczne gwiazdy, tylko głównie wykonawcy pojawiający się na pierwszej lepszej imprezie plenerowej w sezonie letnim (Organek, Dżem, Zalewski, Król, Mela Koteluk, Myslowitz, Kaśka Sochacka). Wyjątkiem może być tu zespół Coma, który po reaktywacji rzeczywiście nie występuje na festynach.
Łącznie na gaże dla artystów miasto wydało 1 284 085 złotych (brutto). - Najwyższe honorarium za występ podczas Urodzin Miasta otrzymał zespół Coma. Jego wysokość objęta jest tajemnicą handlową - informuje Łukasz Kałębasiak, zastępca dyrektora ds. programowych w instytucji Katowice Miasto Ogrodów. Choć o konkrety poprosiliśmy w trybie dostępu do informacji publicznej, Miasto Ogrodów zasłoniło się tajemnicą przedsiębiorstwa z Ustawy o organizowaniu i prowadzeniu działalności kulturalnej i poinformowało nas, że „we wszystkich przypadkach artyści zastrzegli sobie objęcie ich honorariów ową klauzulą”. Z naszych nieoficjalnych informacji wynika, ze Coma mogła zainkasować około 300 tys. złotych.
Niezależnie od tego, ile zarobili poszczególni wykonawcy podczas wrześniowej imprezy, dofinansowanie z MKiDN na Polską Stolicy Kultury w Katowicach nie wystarczy na jeden koncert. Do wynagrodzeń trzeba jeszcze doliczyć koszty techniki (ok. 705 tys. zł brutto) i ochrony (310 tys. zł brutto). Pytanie tylko, co pozostało po imprezie na 160-lecie Katowic. Oprócz zdjęć z morzem ludzi w Strefie Kultury. Na darmowy koncert zawsze przyjdą tłumy. Nieważne, czy zagra Sting, Doda czy Zenek Martyniuk.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Katowice są już ponoć stolicą województwa śląskiego, to aż nadto. Czy najliczniejszy pod względem ilości mieszkańców twór w danym regionie zawsze musi być na szczycie i piastować funkcje należne administracji rządowej? Oczywiście, że nie i przykłady z wielu krajów to pokazują.
Chopie ty żyjesz w piwnicy? Ta stolica zwija się. Za chwile przyłącza to do Malopolski albo gorzej stolice przeniosą do Bydgoszczy.
jaka kultura taka dotacja ;-)
Katowice są już ponoć stolicą województwa śląskiego, to aż nadto. Czy najliczniejszy pod względem ilości mieszkańców twór w danym regionie zawsze musi być na szczycie i piastować funkcje należne administracji rządowej? Oczywiście, że nie i przykłady z wielu krajów to pokazują.
Chopie ty żyjesz w piwnicy? Ta stolica zwija się. Za chwile przyłącza to do Malopolski albo gorzej stolice przeniosą do Bydgoszczy.
jaka kultura taka dotacja ;-)