Przez miesiąc, kiedy pociąg jeździły przez południe Katowic, na nowych przystankach kolejowych, które stały puste przez 2 lata, nie było tłumów. Jednak po statystykach ruchu pasażerskiego widać, że mieszkańcy chcą połączeń na linii 142. Jednak nieprędko doczekają się porządnego rozkładu jazdy.
Temat połączeń pasażerskich na linii kolejowej nr 142 ciągnie się od dwóch lat. Dokładnie od listopada 2023 roku, gdy za ponad 9 mln złotych powstały nowe przystanki kolejowe. Wielu osobom wydawało się wtedy, że Koleje Śląskie wraz ze zmianą rozkłady jazdy uruchomią połączenia na 15-kilometrowej, objazdowej linii łączącej Katowice z Tychami i przebiegającej przez Ochojec, Murcki, Kostuchnę i Podlesie. Tak się jednak nie stało.
Przystanki powstały w ramach tzw. programu przystankowego. Jednym z wymogów otrzymania rządowego wsparcia na inwestycję była deklaracja organizatora transportu, czyli Urzędu Marszałkowskiego Województwa Śląskiego. Marszałek obiecał, że będą tędy kursować co najmniej cztery pociągi dziennie. Jednak tej obietnicy nie dotrzymał. Zarówno przewoźnik, jak i organizator tłumaczyli już, że połączenia regularne zostaną uruchomione, ale dopiero po zakończeniu wielkiej przebudowy linii E65. To oznacza, że stałego rozkładu jazdy w gablotach na nowych przystankach można spodziewać się za kilka lat, najprędzej w 2028 roku. Nic nie dawały apele radnych i mieszkańców, którzy po rozpoczęciu prac na katowickim węźle kolejowym zaczęli się coraz bardziej domagać obsługi przystanków.

Jednak linia 142, umożliwiająca dojazd do południowych dzielnic Katowic, już jest wykorzystywana. Powód to właśnie wspomniana inwestycja. Prace powodują ograniczenia w przepustowości na głównym szlaku łączącym Katowice z Tychami, czyli na linii nr 139. Dlatego Koleje Śląskie były zmuszone do jeżdżenia przez Ochojec, Murcki, Kostuchnę i Podlesie. Przez miesiąc można było wsiąść w tych dzielnicach do pociągów regionalnego przewoźnika. Nie były to dodatkowe kursy, tylko przetrasowane połączenia na liniach S5 (Katowice - Zwardoń), S4 (Katowice - Tychy Lodowisko) i S6 (Katowice - Wisła Głębce).
Pociągi kursowały dokładnie przez miesiąc, od 26 października do 26 listopada. W minioną środę, na razie po raz ostatni, można było dojechać pociągiem do czterech nowych przystanków. Przez ten miesiąc na linię 142 skierowano 21 pociągów w dni powszednie i 18 w weekendy. Rozkład jazdy wzbudził sporo zastrzeżeń, ponieważ nie został dopasowany do potrzeb pasażerów. Przewoźnik kierował pociągi na linię 142 w ostateczności.
Dlatego pierwszy pociąg z Tychów do Katowic przez południowe dzielnice odjeżdżał dopiero o godz. 10.21. Nie można tego nazwać nawet porannym połączeniem, bo pociąg docierał do Katowic niewiele przed południem, o godz. 10.53. Jak wyjaśniały Koleje Śląskie, przejazd przez linię 142 wydłuża podróż w relacji Katowice-Tychy o 10 minut i trwa około 30 minut. Dlatego nie zdecydowano się na kierowanie tędy większej liczby kursów. - W porannym szczycie priorytetem jest zapewnienie najkrótszego czasu dojazdu do Katowic, dlatego utrzymano kursy podstawową linią 139 - mówił Maciej Pezdek z zespołu prasowego Kolei Śląskich. Najwięcej kursów na linii 142 było późnym popołudniem, gdy pasażerów zwykle jest najmniej.
W ciągu miesiąca można było przetestować linię pod kątem jej potencjału w przyszłości. Zresztą tak zapowiadały Koleje Śląskie. - Na tym etapie prowadzone będzie badanie zainteresowania pasażerów aktualnymi połączeniami - zapewniał przewoźnik. Przy tak nieregularnym i niedopasowanym do oczekiwań rozkładzie jazdy nie można było spodziewać się dużego zainteresowania. Poprosiliśmy Koleje Śląskie o statystyki po miesiącu kursowania pociągów na linii 142.
Jak przekazał nam przewoźnik, łącznie do pociągów na tej linii wsiadło w ciągu miesiąca ok. 2650 pasażerów. - Dane pochodzą z liczników zamontowanych w pojazdach, a na sumę składa się liczba podróżnych wchodzących do pociągów na poszczególnych przystankach - wyjaśnia Bartłomiej Wnuk, rzecznik prasowy przewoźnika. Ze statystyk ruchu pasażerskiego zgormadzonych w okresie od 26 października do 26 listopada wynika, że najwięcej osób jechało w kierunku Katowic. Nawet mimo kiepskiej oferty, ponad 1600 pasażerów wsiadło do pociągów na wszystkich czterech przystankach.
To można było przewidzieć. Bardziej zaskakujące mogą być statystyki dla poszczególnych przystanków. Choć były przesłanki, żeby sceptycznie podchodzić do dwóch lokalizacji infrastruktury dla pasażerów. Katowice Murcki to przystanek oddalony od zabudowań i wyglądający na wybudowany w lesie. Drugi przystanek, który mógł budzić wątpliwości, to Katowice Podlesie Dąbrowa. Po pierwsze, przystanek powstał na skraju dzielnicy, również przy lesie. Po drugie, w Podlesiu jest już jeden przystanek na „szybszej” linii kolejowej nr 139.
Poniżej tabela z liczbą pasażerów na poszczególnych przystankach z podziałem na kierunki kursów pociągów.

Tymczasem okazuje się, że ruch pasażerów na tym przystanku był niewiele mniejszy niż w Ochojcu. Za to w Murckach zaskakująco wsiadało więcej osób niż w Podlesiu i Ochojcu. Największą popularnością cieszył się za to przystanek w Kostuchnie. Tam pojawiało się prawie dwa razy więcej pasażerów niż w Podlesiu.

Jeśli przyjmiemy, że dziennie kursowało średnio 19 pociągów, to na przystankach na linii 142 czekało na transport niewiele osób. Zdarzało się, że wsiadły dwie, trzy osoby, a zdarzało się, że nie wsiadł nikt. Przykład z 25 listopada. Pociąg o godz. 7.10 z Katowic do Zwardonia. Na Ochojcu wsiada jedna osoba, na Kostuchnie - trzy. Poza tym w Podlesiu i Murckach pusto. Jak wynika z danych, średnio na kurs na linii 142 przypada niespełna pięciu pasażerów. To sugeruje, że zainteresowanie było niewielkie.
Nie można doszukiwać się analogii, ale przykład pociągów Bytom - Gliwice pokazuje, że pasażerowie potrzebują czasu. W pierwszym miesiącu kursowania pociągi Kolei Śląskich woziły pomiędzy tymi miastami średnio po 5 pasażerów. Po około roku frekwencja wzrosła dwukrotnie, a po przeszło 1,5 roku liczba osób korzystających z tego połączenia była już trzykrotnie większa niż na początku.
Na linii 142 byłaby szansa na podobny trend. Tyle, że na razie nie zanosi się na to. Przystanki będą jeszcze przez kilka lat stały puste lub ewentualnie mogą być sporadycznie wykorzystywane w sytuacjach awaryjnych.
- Ruch linią 142 miał charakter uzupełniający, a podstawowa obsługa pasażerów była realizowana trasą przez Piotrowice i Podlesie. Uruchomienie stałych codziennych połączeń do stacji Katowice i w kierunku Tychów z przystanków położonych przy linii kolejowej nr 142 będzie możliwe po zakończeniu inwestycji prowadzonej przez PKP PLK - mówi Bartłomiej Wnuk.
To kiepskie prognozy dla pasażerów z południa Katowic, którzy po około 30 latach ponownie mogli wsiąść do pociągu w swojej dzielnicy. Teraz poczekają co najmniej do 2028 roku.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Wychodzi średnio 5,48 pasażera na pociąg. Niesamowity sukces. Znowu niezła kasa wywalona w błoto. Chyba, że koszt przejazdu jednego pociągu jest mniejszy niż koszt prawie 6 biletów przejazdu.
Ale z racji że ludzie nie byli przyzwyczajeni do pociagów, było to tymczasowe to wynik nawet niezły. Gdyby ruch był stały to pewnie dużo więcej osób by korzystało. Trzeba pamiętać, że są godziny z masą osób a są takie przejazdy że nikt nie jedzie ale pociąg musi jechać.
Ja ja ja komunikacja miejska to złoty biznes. A budowanie zwlaszcza kolei i metra to jest pstryk. I pstryk. O niż jest jutro możesz metrem jeździć
do tego 50 aut (w tym autobusy) stoi przed przejazdem - tego nikt nie bierze pod uwagę
gdyby przy modernizacji od razu wybudowano tunele lub mosty w ochojcu i na 73 pulku trasa mogla byc uczeszczana non stop a tak nukt sie nie podejmie puszczenia pociagow i zakorkowaniu ochojca a tak pieniadze w piach
Tory od wiaduktu nad ul. Kościuszki powinny być poprowadzone na poziomie -1 aż za ul. 73 pułku piechoty. Wtedy to miałoby sens. Teraz to jest parodia. Droga krajowa ze szlabanem. To tylko w Katowicach, gdzie prezydentem jest Doktor Transportu.
Bardzo słaba reklama połączeń. Mieszkając w dzielnicy Ochojec dowiedziałam się o tym, że zatrzymują się pociągi regionalne uwaga 24 listopada, czyli 2 dni przed końcem kursowania pociągów. Brawo, brawo klask klask. Do tego połączenia rano do Tychów, a w stronę Katowc po południu. Po prostu geniusze to wymyślili. I frekfecja ma być duża? Pretensje można mieć, ale do tych ludzi, którzy taki "pilotaż" wymyślili.
Gdyby mieszkańcy południowych dzielnic mogli dojechać rano pociągiem do centrum miasta, a także w drugą stronę to frekwencja byłaby zupełnie inna. Komuś jednak nie zależało na prawdziwym sprawdzeniu wykorzystania tej linii dla przejazdów pasażerskich
Kurde, mieszkam tam i nawet nie wiedziałem, że już zaczęły tam stawać. A pewnie będę korzystał. Nie ma obecnie szybszego zbiorkomu do centrum
Jedyne co to były to kilometrowe korki dymiących samochodów blokujących centrum Kosty !
Centrum Kostuchna?
I korek 15 min na całej ulicy Jankego. Kiedy tramwaj na południe?
Wychodzi średnio 5,48 pasażera na pociąg. Niesamowity sukces. Znowu niezła kasa wywalona w błoto. Chyba, że koszt przejazdu jednego pociągu jest mniejszy niż koszt prawie 6 biletów przejazdu.
Ale z racji że ludzie nie byli przyzwyczajeni do pociagów, było to tymczasowe to wynik nawet niezły. Gdyby ruch był stały to pewnie dużo więcej osób by korzystało. Trzeba pamiętać, że są godziny z masą osób a są takie przejazdy że nikt nie jedzie ale pociąg musi jechać.
Ja ja ja komunikacja miejska to złoty biznes. A budowanie zwlaszcza kolei i metra to jest pstryk. I pstryk. O niż jest jutro możesz metrem jeździć