Pasażerowie pociągu z Tarnowskich Gór do Katowic musieli zostać ewakuowani przez strażaków po drabinie i stromym zboczu, ponieważ linia jest poprowadzona w tym miejscu przekopem. Powodem było zderzenie, do którego doszło w poniedziałek około godziny 19.30 pomiędzy stacjami Chorzów Stary i Chorzów Miasto. Pociąg uderzył w pochylony słup trakcyjny. - Uszkodzeniu uległy cztery konstrukcje sieci trakcyjnej, tzw. półbramki oraz 400 metrów sieci trakcyjnej - mówi Katarzyna Głowacka z zespołu prasowego PKP Polskich Linii Kolejowych. Jedna taka konstrukcja spadła przed pociągiem, druga za nim, a dwie pozostałe powaliły się na skład. Podróżowało nim ponad 20 osób i pracownicy przewoźnika. Nikomu nic się nie stało, ale utrudnienia potrwają długo. Dzisiaj od rana pracownicy PKP PLK zaczęli usuwać uszkodzenia. Trzeba wymienić zniszczone elementy i odholować pociąg Kolei Śląskich przy pomocy lokomotywy spalinowej. Warunki są trudne. Jest tu wąsko, a dojechać na miejsce da się tylko torem. Już teraz wiadomo, że pierwszy pociąg może tędy pojechać najwcześniej w czwartek.
Niewykluczone, że sieć uszkodzili złodzieje. Możliwe, że chcieli w ten sposób przygotować liny i kable do kradzieży. Pracownicy na miejscu przyznają też, że powaleniu konstrukcji mógł pomóc silny wiatr. Na odcinku Bytom-Chorzów Batory wprowadzono zastępczą komunikację autobusową za 30 pociągów Kolei Śląskich. Utrudnienia dotyczą wszystkich pociągów jadących do Bytomia, Lublińca i Kluczborka.
Całkowita naprawa sieci trakcyjnej może potrwać nawet do końca tygodnia.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Czyli kilka godzin po wypadku, kiedy są tylko wstępne przyczyny i domysły, mamy pisać, że na 100% było tak i tak. Dziękujemy za radę. Nie skorzystamy.
"Niewykluczone, ze" "Możliwe, że" bla bla bla.....smieciowe dziennikarstwo, od tego jest komisja zeby ustalic co sie stało.
Jak by nie jechał tak szybko, to by go zdążył ominąć. To z całą pewnością zawinił maszynista, bo rozmawiał przez telefon, jadł kanapki, pił kawę i palił papierosa.
Czyli kilka godzin po wypadku, kiedy są tylko wstępne przyczyny i domysły, mamy pisać, że na 100% było tak i tak. Dziękujemy za radę. Nie skorzystamy.
"Niewykluczone, ze" "Możliwe, że" bla bla bla.....smieciowe dziennikarstwo, od tego jest komisja zeby ustalic co sie stało.
Jak by nie jechał tak szybko, to by go zdążył ominąć. To z całą pewnością zawinił maszynista, bo rozmawiał przez telefon, jadł kanapki, pił kawę i palił papierosa.