Ostra dyskusja o planach dewelopera w Zawodziu. Inwestycja z lex deweloper budzi duże wątpliwości mieszkańców. Uważają, że po powstaniu nowych mieszkań osiedle zostanie zablokowane samochodami nowych mieszkańców.
O inwestycji przy ul. Piaskowej zrobiło się głośno, gdy właściciel działek położonych nad Rawą zaczął likwidować zieleń. Spółka JHM Development postanowiła uporządkować teren, przygotowując się do budowy mieszkań. To zaskoczyło mieszkańców Zawodzia, którzy próbowali powstrzymać prace.
Takie działanie mogło być niezrozumiałe zwłaszcza, że deweloper nie ma jeszcze żadnego pozwolenia na budowę. Nawet nie złożył wniosku w tej sprawie. Złożył za to inny.

Deweloper złożył wniosek, ale go wycofał
JHM chce na odkupionej kilka lat temu działce postawić cztery budynki mieszkalne, w których znajdzie się od 224 do 290 lokali. Zaplanowano też garaże podziemne na 483 samochody, a na terenie inwestycji mają być dodatkowo 83 miejsca postojowe.

Spółka deweloperska złożyła w tym celu wniosek dotyczący inwestycji, którą chce zrealizować na podstawie specustawy lex deweloper. Choć rada miasta nawet nie zdążyła zająć się tym wnioskiem, to firma już przeprowadziła prace porządkowe na działce. Jednak zarówno urzędnicy, jak i policja nie dopatrzyli się nieprawidłowości przy likwidacji zieleni.
Jeszcze większe zaskoczenie mogła wzbudzić informacja opublikowana na stronie katowickiego urzędu kilka dni temu. Dokładnie tydzień temu, w czwartek 8 maja, wpłynęło pismo Inwestora w sprawie wycofania wniosku dotyczącego zabudowy. Inwestor postanowił spotkać się z mieszkańcami. Kilkadziesiąt osób przyszło do sali MDK Zawodzie. Momentami atmosfera była nerwowa.

Mógłby powstać hotel lub akademik
Jak zapewniała zebranych prezes JHM Development, spółka chce się związać z Katowicami i zależy jej na dobrych relacjach z mieszkańcami. - Od pierwszego dnia, gdy pojechałam na tę działkę, nigdy nie mieliśmy zamiaru realizacji w tym miejscu inwestycji usługowej, ponieważ to jest część osiedla. Nie szliśmy też na tzw. maksymalny parametr - mówiła Kaja Mirgos-Kwiatkowska, prezes zarządu spółki JHM.

Dodaje, że gdyby firma chciała wybudować obiekt zgodny z miejscowym planem zagospodarowania przestrzennego to mogłyby tu powstać hotel na około 500 pokoi lub akademik, który pomieściłby 450 pokoi albo budynek z 350 mieszkaniami na wynajem. Teren położony pomiędzy ul. Piaskową, ul. Waleriana i ul. Staszica jest przeznaczony w miejscowym planie z 2005 roku na zabudowę usługową. Wcześniej znajdował się tu zakład opieki zdrowotnej.
Poza tym prezes spółki zaznaczyła na wstępie, że gdyby deweloper miał zamiar maksymalnie wykorzystać działki, których jest właścicielem, to nawiązując do okolicznej zabudowy przy ul. 1 Maja i ul. Bohaterów Monte Cassino wystąpiłby do urzędu z wnioskiem o budynki 12-kondygnacyjne. JHM chce wybudować przy Rawie cztery obiekty mieszkalne o wysokości od 5 do 7 kondygnacji i od 16 do 25 metrów. To też jest niezgodne z planem, który na tym terenie przewiduje od 1 do 3 kondygnacji i do 12 metrów wysokości.
Kaja Mirgos-Kwiatkowska, prezes zarządu spółki JHM i architekt Radosław Kuberski właściciel pracowni FORMA.
Mieszkańcy do dewelopera: „Zablokujecie dzielnicę”
W przypadku tej inwestycji z lex deweloper nie wysokość budynków budzi aż tak duże emocje wśród mieszkańców, tylko kwestie dojazdu i wyjazdu z ul. Piaskowej.
„Oni wybudują, a my będziemy fruwać” - mówiła jedna z mieszkanek podczas spotkania w MDK Zawodzie.
„Jak państwo sobie wyobrażają wyjeżdżanie tych samochodów w kierunkach, którymi zaineresowani są mieszkańcy? Do centrum, na DK86 i w kierunku Sosnowca?” - pytał inny mieszkaniec.
„Zablokujecie dzielnicę, mówiąc, że to nie jest wasz problem” - stwierdziła mieszkanka osiedla.
Kaja Mirgos-Kwiatkowska, prezes zarządu spółki JHM i architekt Radosław Kuberski właściciel pracowni FORMA.
W odpowiedzi architekt Radosław Kuberski, właściciel pracowni FORMA , która przygotowywała koncepcję zabudowy na zlecenie JHM, stwierdził, że inwestor dysponuje korzystną opinią MZUiM. Zgodnie z nią, układ komunikacyjny jest w tym miejscu wystarczający.
- 250-260 mieszkań to wcale nie jest tak duża liczba, jeśli chodzi o obsługę komunikacyjną - stwierdził architekt i dodał: - Zabudowa usługowa może być dużo większym generatorem ruchu niż zabudowa mieszkaniowa, przy której ten ruch rozkłada się na konkretne godziny. Jedna z mieszkanek bloku przy ul. Bohaterów Monte Cassino stwierdziła w trakcie dyskusji, że te symulacje ruchu mają niewiele wspólnego z rzeczywistością: - Ja rozumiem, że zrobiliście pomiary, ale wybudowanie tej inwestycji spowoduje, że dojazd będzie jeszcze trudniejszy. Wyjazd w godzinach szczytu z tej drogi będzie praktycznie niemożliwy. Wszystko tam będzie stało i to jest fakt - mówiła.
Kto pierwszy zamknie drogę?
- Przy wieczornym obłożeniu naszych ulic my po powrocie od lat nie mamy gdzie palca wsadzić, nie mamy gdzie stanąć - mówiła jedna z mieszkanek ul. Piaskowej. Na to przedstawicielka dewelopera odpowiedziała, że to mieszkańcy korzystają z częściowo z działki prywatnej, bo na niej parkują swoje samochody i przejeżdżają przez nią. Deweloper jest właścicielem fragmentu ul. Waleriana i gdyby uznał, że chce ją zamknąć, to mógłby to zrobić. Wtedy droga wzdłuż Rawy byłaby nieprzejezdna.

Jak zapowiedział Kuberski, deweloper chce uporządkować układ drogowy na osiedlu, choć nie ma obowiązku wykonania dodatkowej infrastruktury drogowej. Deweloper zobowiązał się, że przebuduje skrzyżowanie z ul. 1 Maja, poszerzy ul. Piaskową i przekaże fragment drogi na ul. Waleriana na rzecz miasta. - Chcemy drogę wyremontować, dodać miejsca postojowe i uporządkować. Jeden odcinek to jest droga przy garażach, jest to zupełnie nieuporządkowane. To jest jeden pas asfaltu, nawet nie widać, który teren jest własnością inwestora - mówił architekt.
Kierownik administracji z Katowickiej Spółdzielni Mieszkaniowej zapowiedział, że jeśli będą się tworzyły zatory w związku z inwestycją, to po prostu zamknie przejazd obok budynku przy ul. Bohaterów Monte Cassino 1, 3 i 5.
Deweloper kusi parkingiem
Ogólnodostępne miejsca parkingowe mają być jedną z kart przetargowych dewelopera. Mieszkań zaplanowano maksymalnie 290, a zamieszka w nich do 500 osób. Jak pisaliśmy wyżej, JHM planuje 483 miejsca postojowe w garażach podziemnych i zapewnia, że te naziemne będą otwarte. - To, co znajdzie się na zewnątrz będzie ogólnodostępne. My tego osiedla nie będziemy grodzić i nie będziemy zamykać - zapewniła Mirgos-Kwiatkowska. Obecnie na terenie dewelopera mieszkańcy parkują na dziko, mieści się tu w ten sposób około 26-30 samochodów.

Po realizacji inwestycji miejsc ma przybyć o około 90. Miałyby powstać 83 ogólnodostępne miejsca postojowe, a w ramach inwestycji drogowej 38 kolejnych. Mieszkańcy nie dawali za wygraną, bo nie chcieli wierzyć, że parkingi pozostaną otwarte. - Jaką możecie dać gwarancję, że przyszła wspólnota mieszkaniowa nie zagrodzi się i nie zabroni tam parkować? - pytała jedna z uczestniczek spotkania. Druga dodała: - Nowi mieszkańcy będą parkować na tych ogólnodostępnych i na naszych miejscach parkingowych.
Będzie kolejny wniosek
W trakcie spotkania padło kilkadziesiąt pytań, a deweloper zadeklarował, że weźmie je pod uwagę. Na koniec jeden z uczestników zaproponował, żeby ograniczono liczbę lokali do 120. - Biorąc pod uwagę koszty nabycia i powierzchnię tej nieruchomości, to 120 mieszkań to jest za mało. I tak bardzo to ograniczyliśmy - odpowiedziała mu Kaja Mirgos-Kwiatkowska.

Jak dowiedzieliśmy się od prezes JHM Development, wniosek lex deweloper spółka wycofała, choć nie musiała tego robić. - Mogliśmy go tylko uzupełnić o brakujące informacji i pójść dalej. Te informacje dotyczą wykonania dodatkowych sieci wodociągowych i kanalizacyjnych - mówi Mirgos-Kwiatkowska. Mimo wszystko, JHM postanowiło spotkać się z mieszkańcami.
Nowy wniosek ma zostać złożony w ciągu kilku tygodni. - Mam nadzieję, że ten wniosek, który złożymy, będzie już kompletny, a mieszkańcy zobaczą także, że te słowa, które dzisiaj padły, będą miały odzwierciedlenie w dokumentach - mówi prezes JHM Development. W nowej koncepcji mają się znaleźć dodatkowo lokale usługowe na parterach budynków, a firma przeanalizuje kwestię dostępności miejsc postojowych dla mieszkańców.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Co za czasy... w latach 70 budowali... teraz nie bo ktoś będzie miał lepiej... w tym polu stawiam swoj samochód a gdzie teraz?! Jak miasto ma sie rozwijać?
Budowanie, ale z rozwojem ile ostatnio wybudowano budynków a ile ulic lub jak została zwiększona siatka komunikacyjna?
Nie myśl pato-deweloperki z planowaniem za prl'u. Nie wychwalam tamtych czasów ale wtedy było planowanie miast na przyzwoitym poziomie, a to co widzimy obecnie to robienie z tych miast kurników.
Ludzie mieszkają prawie na hasioku i im to nie przeszkadza. A tu ktoś wymyśla zabudowę niezagospodarowanej działki. Może być tak przecież "pięknie", po co to burzyć. Proponuję przeznaczyć plac na klepisko - parkowisko - wysypisko. Okolica wypięknieje.
Niech nic tam nie powstaje.Bedzie dużo samochodów,ludzi.Zrobic park z fontannami.Brak tego w Katowicach.A blokowisk i budynków jest za trzęsienie.Jestem na nie.Bo mieszkam tu.
No właśnie, wykorzystujecie od lat ZA DARMO cudzą działkę i jeszcze macie problem jak ktoś chce w końcu na niej zainwestować. To NIE jest wasza własność i nigdy nie była. Nie macie prawa decydować co tam ma być chyba że kupicie jako wspólnota tą działkę za miliony. A fontannę to se babo wybuduj pod swoim blokiem na swoim miejscu parkingowym albo na swojej klatce jak ci jej brakuje!!!!
Uwielbiam mieszkańców Katowic, nie chcemy nowych bloków na jakimś nieużytku nazywanym dla zmylenia przeciwnika zielenią bo nie. Bo zablokuje osiedle XD. Po co budować nowe ładne bloki lepiej mieszkać na wysypisku z parkingiem pod blokiem dla max połowy mieszkańców tego bloku który jest dodatkowo z wielkiej płyty. W ogóle najlepiej mieszkać w lepiankach bo nowe domu zablokują wioski chłopów pańszczyźnianych
Sami mieszkają w swoich mieszkaniach ale komuś innemu to własnego mieszkania nie pozwolą mieć... Chodzi tak naprawdę o to, że Grażyny miały widok na zielone a teraz będą mieć na blok, a ktoś inny będzie mieć widok. Tak jest zawsze i wszędzie, na każdym osiedlu, które nielegalnie korzysta z cudzej działki, wyprowadza psy, które tam sra*ją, itd. a potem grzmi jak ktoś chce na swojej własnej działce zainwestować. Skoro deweloper wybuduje parkingi i przebuduje skrzyżowanie a oni sobie za darmo jeżdżą po jego działce to ja nie widzę problemu, żeby deweloper tam budował i dogadał się z miastem, a Grażyny zignorował. Młodzi też chcą mieć swoje mieszkanie!!!!!
Co za czasy... w latach 70 budowali... teraz nie bo ktoś będzie miał lepiej... w tym polu stawiam swoj samochód a gdzie teraz?! Jak miasto ma sie rozwijać?
Budowanie, ale z rozwojem ile ostatnio wybudowano budynków a ile ulic lub jak została zwiększona siatka komunikacyjna?
Nie myśl pato-deweloperki z planowaniem za prl'u. Nie wychwalam tamtych czasów ale wtedy było planowanie miast na przyzwoitym poziomie, a to co widzimy obecnie to robienie z tych miast kurników.