Ogromne utrudnienia na drogach w Katowicach. Nie tylko w rejonie Parku Śląskiego, ale także na ulicach w centrum miasta tworzą się korki.
Na godziny popołudniowego szczytu komunikacyjnego przypadł przyjazd kibiców Legii Warszawa do Chorzowa, na Stadion Śląski. Klub ze stolicy zmierzy się dzisiaj z Ruchem Chorzów w półfinale Pucharu Polski. Sam mecz rozpocznie się o godz. 18.00, ale kibice już kilka godzin wcześniej dotarli do Katowic, a konkretnie na Załęże, gdzie dojechał specjalny pociag.
Żeby umożliwić przemarsz dużej grupie z przystanku kolejowego Katowice Załęże, policja na jakiś czas zamknęła ul. Bocheńskiego. Jak donoszą kierowcy, nie było także możliwości zjazdu z DTŚ-ki na ul. Bracką. Już po godz. 15.00 kibice przeszli w towarzystwie policjantów do Stadionu Śląskiego. Jak informuje katowicka komenda, są już przy obiekcie i wszystkie drogi zostały otwarte.
To jednak nie koniec utrudnień. W dalszym ciągu wjazd na osiedle Tysiąclecia od strony ul. Chorzowskiej będzie zablokowany. W Chorzowie aż do zakończenia meczu na ul. Parkowej (od ronda przy CH AKS do ul. Kościuszki) został wprowadzony ruch jednokierunkowy i zakaz parkowania na tym odcinku. Utrudnień można się też spodziewać w rejonie Rynku, ul. Kościuszki, Katowickiej i Wojska Polskiego.
W zależności od natężenia ruchu pieszych, może zapaść decyzja o całkowitym zamknięciu ulic Katowickiej w Chorzowie na odcinku od ulicy Gałeczki do Parkowej, a także ulicy Chorzowskiej w Katowicach - od przewiązki drogowej przy tak zwanej Karolince, do skrzyżowania ulic Katowickiej i Parkowej w Chorzowie. Utrudnienia są możliwe nawet do godz. 22.00.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Bo to był genialny pomysł organizować taką imprezę w środku tygodnia w godzinach popołudniowego szczytu...
Mam już dość tej piłki kopanej. Za dużo środków pochłania (stadiony, policja), za duży wpływ na życie miasta. A wszystko po to, żeby banda łysych karków mogła się powyzywać, ale już nie mogła się pobić w imię jakichś kolorków klubowych?
Bo to był genialny pomysł organizować taką imprezę w środku tygodnia w godzinach popołudniowego szczytu...
Mam już dość tej piłki kopanej. Za dużo środków pochłania (stadiony, policja), za duży wpływ na życie miasta. A wszystko po to, żeby banda łysych karków mogła się powyzywać, ale już nie mogła się pobić w imię jakichś kolorków klubowych?