Półtora roku temu w wybuchu gazu w kamienicy przy ul. Chopina życie stracili dziennikarze Dariusz Kmiecik i Brygida Frosztęga-Kmiecik oraz ich syn Remigiusz. Kilka tygodni później w szpitalu w Siemianowicach Śląskich zmarł sprawca wybuchu, mężczyzna, który następnego dnia miał być eksmitowany do noclegowni. Odkręcił gaz w dwóch miejscach. Nie wiadomo jeszcze co bezpośrednio wywołało eksplozję (a przynajmniej prokuratura o tym nie informuje). Zniszczona została część kamienicy od strony ul. Chopina. Resztki budynku zostały rozebrane. Ocalała część od strony ul. Sokolskiej, ale i z niej lokatorzy musieli się wyprowadzić. Niedługo po wybuchu mieszkańcy dowiedzieli się, że mogą zabrać tylko najpotrzebniejsze i małe rzeczy. Potem okna zostały zamurowane. W związku z tym, że w wybuchu zniszczona została również klatka schodowa, do mieszkań na wyższych kondygnacjach nie ma dostępu. W środku zostało wyposażenie lokali.
Jak twierdzi córka byłych lokatorów budynku, ci coraz bardziej boją się o pozostawiony w budynku dobytek. - Zostało tam mnóstwo rzeczy, po które mieszkańcy chcieliby wrócić, ale nie wiadomo czy i kiedy będzie to możliwe. Mieszkańcy kamienicy z naprzeciwka co jakiś czas donoszą, że po budynku buszuje ktoś z latarkami - mówi pani Karolina.
Zarządca nieruchomości potwierdza, że do kamienicy było włamanie. Policja precyzuje, że nawet dwa. - Obydwa wydarzyły się w ubiegłym roku. Raz ktoś włamał się do działającej tam kiedyś siłowni, innym razem do pomieszczenia administratora - mówi kom. Jacek Pytel, rzecznik KMP w Katowicach.
Odpowiedzi czy i kiedy lokatorzy będą mogli zabrać swoje rzeczy na razie nie ma. - Budynek jest zabezpieczony, ale niebezpieczny dla osób, które chciałyby do niego wejść. Zresztą bez klatki schodowej to właściwie niemożliwe. Trzeba by wynająć dźwig, ale wynoszenie rzeczy w ten sposób byłoby bardzo kosztowne - mówi Dariusz Nalepka, zarządca wspólnoty mieszkaniowej Chopina 18. Jak dodaje, konieczne było przeprowadzenie ekspertyzy stropów. Co za tym idzie, zostały one mocno naruszone. - Tam są właściwie same belki, nie ma po czym chodzić Nie możemy ryzykować.
Jak twierdzi Nalepka, podczas ostatniego zebrania wspólnoty, właściciele mieszkań zostali poinformowani o sytuacji. To od ich decyzji zależy czy budynek zostanie odbudowany. Z moich informacji wynika, że na zebraniu właściciele zapoznali się ze wspomnianą ekspertyzą. Stopień zużycia istniejącej części budynku został w niej określony na poziomie 79%. Oznacza to, że wraz z odbudową zniszczonej części kamienicy, trzeba też przeprowadzić remont kapitalny istniejącego fragmentu. Wymienione musiałyby zostać stropy.

Jest jeszcze jedno możliwe rozwiązanie. Pojawiła się oferta kupna kamienicy w obecnym stanie technicznym. Ani zarządca, ani miasto nie udzielają na razie informacji o kogo chodzi.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze