Właściciel terenu w Bogucicach ma pozwolenie na budowę i chce sprzedać je wraz ze swoją działką deweloperowi. Mieszkańcy uważają, że doszło do nieprawidłowości przy wydawaniu pozwolenia. Protestują i apelują do miasta.
W środku gęsto zabudowanego osiedla mają powstać nowe mieszkania. O tej inwestycji w Bogucicach jest głośno już od jakiegoś czasu, ponieważ w lipcu br. właściciel otrzymał zielone światło i ma prawomocne pozwolenie na budowę przy ul. Wiązowej 5.
Teraz stoi tam niewysoki obiekt, którego właścicielem jest spółka Prema S.A. Jej działalność skupia się na dystrybucji asortymentu dla przemysłu, m.in. łożysk, narzędzi i chemii. Jednak w połowie 2024 roku spółka złożyła wniosek o pozwolenie na budowę na działce numer 105/4 budynku wielorodzinnego z garażem podziemnym. Po roku Prema dostała pozytywną decyzję.

Niedługo po tym zaczęły się spotkania z mieszkańcami i właścicielami garaży, które przylegają bezpośrednio do budynku. - Inwestor proponował właścicielom garaży ich wykup lub różne formy rekompensaty, np. zniżki na mieszkania. Były to jednak nieformalne propozycje i niewiele osób było nimi zainteresowanych - mówi jeden z mieszkańców bloku przy ul. Wiązowej. To jednak nie powstrzyma planów wyburzenia hali i postawienia w tym miejscu nowego budynku.
Mają to być trzy „wieże” połączone ze sobą na najniższych kondygnacjach, a pod nimi znajdzie się garaż. Tak nowa inwestycja ma się przedstawiać z liczbach - maks. 11 kondygnacji i 34 metry wysokości, 270 mieszkań i garaż na 260 samochodów.
- Nowy obiekt ma być ogromnym betonowym blokiem, mniej więcej 100 na 30 metrów. Będzie masywną bryłą, która znacząco zasłoni przestrzeń. To po prostu betonowa ściana - mówi Marcin, przedstawiciel mieszkańców i jeden z inicjatorów petycji do prezydenta Katowic, która ma zostać wkrótce złożona.
Mieszkańcy obawiają się, że niski 4-piętrowy blok przy Wiązowej zostanie całkowicie zasłonięty po realizacji planowanej inwestycji. - Słońce mamy głównie od wschodu. Od zachodu i tak dociera go niewiele. Nowa, wysoka zabudowa całkowicie zmieniłaby te warunki - mówi Marcin. Jednak nie tylko to budzi obawy mieszkańców. Martwią się także o to, jak będzie wyglądał ruch na drodze. Już teraz na Wiązowej i Modrzewiowej jest tłoczno, a po wybudowaniu kolejnych mieszkań może być, zdaniem mieszkańców, tylko gorzej.
O utrzymanie biznesu walczy także jeden z dzierżawców. W obiekcie należącym do Premy znajduje się klub squasha, którego właściciel chciałby kontynuować działalność sportową. - To miejsce funkcjonuje od 10 lat i stało się ważnym punktem dla kilku tysięcy osób. Mamy ponad setkę dzieci trenujących z sukcesami. Chcielibyśmy, przy wsparciu miasta, zaadaptować całą halę na cele sportowe i rekreacyjne. Jesteśmy gotowi zainwestować w modernizację, jeśli umowa zostałaby przedłużona na dłuższy okres, np. 10 lat - mówi Rafał Adamiec. Sam przyznaje, że budynek wymaga nakładów finansowych.
Powstała petycja, w której mieszkańcy i miłośnicy klubu SquashOK proszą prezydenta o podjęcie rozmów z właścicielem nieruchomości. Chcą, żeby miasto odkupiło działkę lub zaproponowało spółce Prema inną działkę w zamian. Powstał nawet profil na Facebooku pod nazwą Rakieta: Bogucickie Centrum Aktywności Ruchowej.
„Walczymy o zachowanie sportowego charakteru obiektu przy Wiązowej 5 i rozszerzeniu go w Rakietę - nowe integracyjne Centrum Aktywności Ruchowej i Rekreacji. Stop nowym blokom w tym miejscu!” - piszą inicjatorzy oddolnego ruchu mieszkańców Bogucic.
SquashOK ma obowiązującą umowę najmu do połowy 2026 roku.
Mieszkańcy i właściciel klubu squasha spodziewali się, że w końcu może dojść do inwestycji. Już w 2016 roku właściciel nieruchomości uzyskał warunki zabudowy dla tej inwestycji, ponieważ na tym terenie nie obowiązuje miejscowy plan zagospodarowania przestrzennego. Planowany budynek nawiązuje do otaczającej zabudowy na osiedlu Wajdy, która też sięga jedenastu kondygnacji.
Pozwolenie na budowę zaskarżono do wojewody, ale ten utrzymał je w mocy. Prema dysponuje także decyzją o środowiskowych uwarunkowaniach. To oznacza, że nic nie stoi na przeszkodzie, żeby działka została sprzedana, ponieważ Prema nie zamierza sama budować. Jak dowiedzieliśmy się w spółce, zainteresowanie deweloperów jest duże. Firmy mają się ustawiać w kolejce.
Jednak mimo decyzji wojewody są wątpliwości, czy cała procedura przebiegła zgodnie z prawem. Jak przekazuje stowarzyszenie Kato Protest, są zastrzeżenia dotyczące odległości zabudowy od drogi publicznej. Chodzi o łącznik pomiędzy główną drogą na ul. Wiązowej a sklepem Aldi. Zgodnie z opinią MZUiM ta droga nie musi być oddalona od budynku o 6 metrów, zgodnie z przepisami, ponieważ ma to nie być droga publiczna. Zdaniem społeczników, nawet w decyzji o warunkach zabudowy ta droga jest określana jako droga publiczna.
Dlatego mieszkańcy nie odpuszczają i złożyli skargę do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego na decyzję wojewody podtrzymującą pozwolenie na budowę.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Trudno każdemu w mieście zagwarantować widok z okna na góry.
Ci ludzie nie marzą o widoku na góry, oni chcą mieć jedynie troszkę światła słonecznego w mieszkaniu i widok na cokolwiek innego niż kilkusetmetrowa betonowa ściana w odległości 20 metrów od okna. Ktoś kto tego nie rozumie ma w sobie bardzo dużo złej woli.
@Prawo do godnego życia : to jest centrum dużego (jak na polskie warunki) miasta, a nie Białowieża.
A ty od dewelopera, co? Ludzie, bądźcie świadomi - tak w tych czasach te wszystkie firemki budują opinie publiczną, głupkowate, ośmieszające komentarze, gdzie się da.
Może nie widok na morze , ale widzieć słońce a nagle nie , robi różnicę i spustoszenie w ludzkiej psychice...
Z jednej strony współczuje mieszkańcom, ale z drugiej strony to chyba normalne, że w centrum dwumilionowej metropolii będą budować nowe inwestycje. Gorzej by było gdyby nic nie budowali.
Tak się dorabia za radnego złodzieje w niedzielę w kościele a w tygodniu kombinują na prawo i lewo
Spoko, nic się nie stało..... wladze Katowic godzą się na kazdy pomysł deweloperów. Nawet przypadkiem dwa razy sprzedali grunty miejskie deweloperom..... I na 312 wniosków odstępstw o odległości budynków od drogi ( wynosi on 6 metrów) odrzucili tylko 2 wnioski...... czysty przypadek
Proponuję by ci mieszkańcy zaciągnęli kredyt, jako wspólnota, spółdzielnia i odkupili działkę z budynkiem, albo jej problematyczną część.
Proponuję żebyś uderzał głową w ścianę. Do skutku.
zgadzam się z panem Jackiem - nie kazdy budynek musi mieć panoramę na całe miasto z okien. Prawo określa minimalne odległości między budynkami i tego trzymają się wszyscy deweloperzy w całej Polsce. Czego się nie trzymają? Wytycznych okolicznych mieszkańców - w taki sposób nic by w tym kraju nie powstało, bo u nas ZAWSZE znajdzie się ktoś kto ma z nową inwestycją niezrozumiały problem.
I tu się szanowny pan myli bo deweloperzy nie trzymają się prawa odległości, często je naciągają a wojewoda nie widzi problemu w podpisaniu zgody na budowę na zasadzie "powinna być strefa śródmiejska"choć jej nie ma
jakies przyklady gdzie tak sie stalo? proszę o dokładne miejsce i informacje gdzie znajdę potwierdzenie
A gdzie ekolodzy , przecież na Bogucicach i nie tylko ... same Żabki ;) To wystarczy by zablokować patologiczne zapędy developerów wbijajacych się z betonozą w każdy wolny fragment gdzie słońce dochodziło dotychczas i Judaszy z urzędów miejskich (każdy myślący wie o co biega)
Zapraszam wszystkich zainteresowanych i nie znających realiów. Dookoła wszystko zostało zabudowane wieżowcami i teraz każda wolną przestrzeń. W tym miejscu jak postawią to będzie dramat totalny dla okolicy
Dawid - Tak się stało na ulicy Katowickiej przy targowisku. Tam nawet nie ma drogi pożarowej a wojewoda oddalił wniosek o wstrzymanie prac. Nie mówiąc już o odpowiedniej odległości od zabudowań czy głównej drogi. Kiedyś bank chciał sobie postawić 5 piętrowy budynek to nie dostał pozwolenia a teraz tam powstanie bodajże 14 piętrowiec. Nagle można :D (smarujesz nie żałujesz)
Zaskakujące dla mnie jest jak tak wielu ludzi może uważać Hongkong czy inny Pekin za dobrą przestrzeń do życia. Zamiast inspirować się Oslo lub Kopenhagą. Potem takie miejsca zabudowane bez żadnego ładu i szacunku dla ludzkich potrzeb z biegiem lat zamieniają się w slumsy i ulegają degradacji. Zauważyłem też, że zazwyczaj najbardziej entuzjastycznie na zabudowę wysokościowcami każdego wolnego metra w centrum miast reagują ludzie którzy wcale tam na stałe nie mieszkają. Osoby tam mieszkające inaczej widzą potrzeby okolicy.
I to się nazywa przesada i manipulacja. Gęstość zamieszkania Kopenhaga 4400 od/km2, Katowice 1.693 os/km2. Tam obecnie stoi już budynek, a cała okolica to blokowisko - będzie nowy tylko ładniejszy.
Gęstość zaludnienia odnosząca się jedynie do powierzchni administracyjnej miasta/powiatu w żaden sposób nie przekłada się bezpośrednio na rzeczywistą jakość infrastruktury miejskiej. To właśnie jest typowa manipulacja.
Te komentarze prodeweloperskie to: a/ Trole od deweloperow b/ Naturalni idioci ?
Niech budują. Bardzo dobrze. Bogucice do tej pory i Koszutka wokół targu to byly slamsy.
Trudno każdemu w mieście zagwarantować widok z okna na góry.
Ci ludzie nie marzą o widoku na góry, oni chcą mieć jedynie troszkę światła słonecznego w mieszkaniu i widok na cokolwiek innego niż kilkusetmetrowa betonowa ściana w odległości 20 metrów od okna. Ktoś kto tego nie rozumie ma w sobie bardzo dużo złej woli.
@Prawo do godnego życia : to jest centrum dużego (jak na polskie warunki) miasta, a nie Białowieża.